• Poniedziałek, 18 maja 2026

    imieniny: Jana, Eryka, Aleksandry

Gronkiewicz-Waltz hamulcem zmian

Piątek, 9 września 2016 (22:31)

Z Jakubem Kuleszą, rzecznikiem i posłem Ruchu Kukiz'15, rozmawia Rafał Stefaniuk

Dwóch wiceprezydentów Warszawy – Jacek Wojciechowicz i Jarosław Jóźwiak – zapłacili stanowiskiem za aferę reprywatyzacyjną. Jak ocenia Pan ostatnie ruchy prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz?

– Wymiana połowy ratusza nie rozwiązuje sprawy. To Hanna Gronkiewicz-Waltz ponosi odpowiedzialność polityczną i moralną za to, co działo się w Warszawie w sprawie reprywatyzacji. To, co teraz robi Platforma, to jest to próba ratowania swojej pozycji, a nie naprawa sposobu zarządzania stolicą. Wymiana dwóch wiceprezydentów z nadania Gronkiewicz-Waltz na zarząd komisaryczny Grzegorza Schetyny to jest utrwalenie stanu obecnego i nie przybliża do rozwiązania sporu. Dlatego jako Kukiz’15 domagamy się komisji śledczej w tej sprawie.

Nowym wiceprezydentem Warszawy został bliski współpracownik Grzegorza Schetyny – Witold Pahl. Schetyna umacnia swoją pozycję w Platformie?

– Grzegorz Schetyna, obawiając się wprowadzenia zarządu komisarycznego z nadania Prawa i Sprawiedliwości, wprowadził własnych ludzi. Afera tego kalibru obarcza cały obóz polityczny PO. Wewnętrzne rozgrywki Platformy to jest wewnętrzna sprawa tej formacji. Dla nas najważniejsze jest uzdrowienie sytuacji w stolicy.

Widzi Pan potrzebę wprowadzenia komisarza do Warszawy? Komisarz z nadania PiS raczej nie przebije się przez radę miasta zdominowaną przez PO.

– Kto będzie kierował stolicą po Hannie Gronkiewicz-Waltz, to jest sprawa drugorzędna. Podstawą jest dymisja pani prezydent i powołanie komisji śledczej. Hanna Gronkiewicz-Waltz, piastując stanowisko prezydenta Warszawy, jest przeszkodą do wyjaśnienia tej sprawy. Audyt, który chce przeprowadzić, jest wątpliwy, bo pani prezydent ma interes polityczny w tym, abyśmy nie poznali szczegółów afery. Już teraz widzimy, jak zrzuca odpowiedzialność na swoich podwładnych.

Załóżmy, że prezydent Gronkiewicz-Waltz składa dymisję. I co wtedy? Wcześniejsze wybory?

– Procedura demokratyczna jest najbardziej wskazana. Jeśli Hanna Gronkiewicz-Waltz nie podałaby się do dymisji, to wtedy konieczne byłoby rozpisanie referendum w sprawie jej odwołania. Miasto musiałoby zapłacić za jego organizację, ale koszty referendum nijak się mają do strat, które każdego dnia ponoszą mieszkańcy stolicy na procesie dzikiej reprywatyzacji.

Jest wniosek o referendum ws. odwołania prezydent. Tylko czy lud Warszawy pójdzie do urn? W końcu trzykrotnie powierzono Gronkiewicz-Waltz stery stolicy.

– Prezydent Gronkiewicz-Walt zapowiedziała już, że nie będzie się ubiegać o czwartą kadencję. Dlaczego? Bo ma świadomość tego, że poniosłaby porażkę w wyborach. Gdyby referendum odbyło się w najbliższą niedzielę, to wierzę w to, że byłoby skuteczne. 

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk