Dziś w „Naszym Dzienniku”
Agencja buduje system
Czwartek, 8 września 2016 (18:35)Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa tworzy własny oddział informatyczny, który zapewni lepszą i tańszą obsługę systemu dopłat bezpośrednich.
Daniel Obajtek, prezes ARiMR, nie ukrywa, że usprawnienie informatycznej obsługi rolników to jeden z jego priorytetów. Oddział informatyczny zostanie utworzony w Lublinie. Agencja ma już podpisaną umowę na wynajem lokali, gdzie będą pracować informatycy.
Ruszył też nabór pracowników – zgłosiło się ponad 70 osób, a do końca roku zostanie zatrudnionych 30 z nich. Natomiast w przyszłym roku ruszy drugi nabór na kolejne 40 stanowisk pracy.
– To była bardzo mądra decyzja, aby uruchomić oddział informatyczny w Lublinie, ponieważ tam są dobrzy informatycy, a mają mniej ofert pracy niż w Warszawie – podkreśla prezes Daniel Obajtek.
Jak dodaje, nie ma sensu, aby tych ludzi ściągać do pracy w Warszawie, gdzie koszty utrzymania są większe, a i wydatki na wynajem powierzchni biurowych byłyby wyższe.
Głównym zadaniem informatyków ARiMR będzie opracowywanie wniosków o dopłaty bezpośrednie, jakie co roku składa około 1,3 mln rolników. Dotąd takie systemy agencja kupowała od firm zewnętrznych, które potem zajmowały się ich utrzymaniem i modyfikowaniem. W praktyce ARiMR nie miała na nie wpływu.
Usprawnić pracę
To uzależnienie od dostawców miało często negatywne skutki, które widzieliśmy zwłaszcza w ubiegłym roku, gdy poprzednie kierownictwo Agencji nie zadbało o przygotowanie na czas nowej wersji programu do wypłaty płatności bezpośrednich. Nowy oddział ARiMR ma takim sytuacjom przeciwdziałać.
– W ciągu dwóch, trzech lat będziemy mogli przejąć system dopłat bezpośrednich wraz z modyfikacją tego systemu, aby była stabilność w płatnościach bezpośrednich – zwraca uwagę Daniel Obajtek.
A problem jest kluczowy, bo gra idzie o to, żeby co roku wypłacić rolnikom na czas i bez kłopotów 16 mld zł (to płatności bezpośrednie razem z płatnościami rolno-środowiskowymi).
Według prezesa ARiMR, chodzi nie tylko o stabilność funkcjonowania Agencji, ale także o uniezależnienie się od jednej czy drugiej firmy, gdyż podmiot, który wygrywa przetarg na stworzenie systemu informatycznego, ma de facto potem monopol na jego utrzymanie, modyfikację. Nie można zaś ogłosić osobno przetargu na utrzymanie systemu, a osobno na jego modernizację, gdyż wtedy w razie sporu między dwoma firmami jego ofiarami byłaby ARiMR i rolnicy.
Eksperci popierają plany Daniela Obajtka. Małgorzata Bukowska pracowała kilka lat przy obsłudze systemu informatycznego ARiMR.
– Kilkanaście lat temu, gdy uruchamiany był system dopłat bezpośrednich, Agencja rzeczywiście nie była w stanie samodzielnie opracować programów informatycznych do obsługi wniosków. Ale miała wystarczająco dużo czasu, aby od 2004 r. samodzielnie zatroszczyć się o obsługę dopłat bezpośrednich. I dobrze, że wreszcie się tym zajęto – mówi Bukowska.
Mirosław Szewczak, doradca rolny, wskazuje, że dość często słychać było informacje o kłopotach, jakie miała ARiMR ze swoimi systemami informatycznymi.
– Jako usprawiedliwienie słyszeliśmy nieraz, że to wina firm zewnętrznych, które wygrały przetarg i odpowiadały za przygotowanie odpowiednich narzędzi informatycznych. Tylko że Agencja jest zbyt dużą instytucją i ma zbyt poważne zadania do wykonania, aby tolerować takie sytuacje. ARiMR już dawno powinna tak zorganizować swoją pracę, aby mieć kontrolę nad sferą informatyczną – uważa Szewczak.
Drogi Czytelniku,
zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika”w wersji elektronicznej