• Poniedziałek, 18 maja 2026

    imieniny: Jana, Eryka, Aleksandry

Nieprawdopodobny skandal z Platformą w tle?

Wtorek, 23 sierpnia 2016 (12:02)

Z Januszem Szewczakiem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Finansów Publicznych, głównym ekonomistą SKOK, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Panie Pośle, jak to możliwe, że w centrum stolicy Polski stoi owiany legendą stadion Skry, który dziś już tylko z nazwy przypomina obiekt sportowy, a stołeczni urzędnicy nie są zainteresowani jego dalszym losem i przywróceniem go do treningów lekkoatletom?

– W tych niestety opłakanych warunkach trenuje polska mistrzyni olimpijska i rekordzistka świata w rzucie młotem Anita Włodarczyk. Gdyby to, co za pośrednictwem stacji telewizyjnych mogli zobaczyć Polacy, pokazać za granicą, to pewnie trudno byłoby uwierzyć, w jakich warunkach hartują się polscy sportowcy, którzy zdobywają medale na międzynarodowych zawodach. Bulwersujące jest także to, że obecna prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz publicznie chwali się sukcesem stołecznego sportowca, ale jednocześnie pozostaje głucha na kolejne, ponawiane apele Anity Włodarczyk, kiedy nasza chluba narodowa prosiła o to, żeby w końcu mogła wyjść z treningami z ciemnej, wilgotnej, zagrzybionej piwnicy i zacząć je już nie tyle w światowych bazach, jakie są tworzone dla sportowców w innych krajach, ile po prostu w bardziej cywilizowanych warunkach. To z jednej strony pokazuje PR-owskie reklamiarstwo marketingowe prezydent Warszawy, bardzo charakterystyczne dla Platformy, ale z drugiej zaniedbywanie fundamentalnych spraw. Sport, jeśli chodzi o lekką atletykę w Warszawie, to prawdziwy dramat. I to nie z uwagi na poziom naszych sportowców, który – jak pokazują wyniki – jest bardzo wysoki, ale z uwagi na zaniechania obecnych stołecznych władz niedbających o lokalowe, finansowe warunki sportowców, które są na poziomie trzeciego świata.  

Hanna Gronkiewicz-Waltz – jak Pan wspomniał – chętnie „grzeje się w blasku olimpijskiego złota” polskiej mistrzyni, ale od lat kierowany przez nią warszawski Ratusz nie tylko nie finansuje Skry, ale jeszcze żąda od klubu ośmiu milionów rocznie za dzierżawę gruntu…

– To wszystko są oczywiście fakty nie do podważenia. Ale warto sobie też uświadomić, że jednocześnie te same władze stołecznego Ratusza są w stanie – jak wiemy – w ramach tzw. reprywatyzacji czy może bardziej w ramach reprywatyzacyjnej ośmiornicy, która opanowała Warszawę, oddać działkę, mimo że zapłacono już za nią wcześniej blisko 160 milionów złotych. To pokazuje faryzejskie oblicze – z jednej strony gest dla obcych, a może niekoniecznie obcych, bo może jednak dla swoich, a z drugiej strony zaniedbywanie tak ważnych społecznie obszarów jak sport, kultura czy oświata. Tutaj są ogromne zaległości i uzasadnione pretensje zaniedbywanych. W tej sytuacji to, że polscy lekkoatleci bez odpowiedniej bazy treningowej są w stanie przywieźć z igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro kilka medali, to sportowy cud poparty heroicznym wysiłkiem tych młodych ludzi, a także ich trenerów. Te warunki treningowe, które widzieliśmy, są charakterystyczne dla mocno zapóźnionych krajów afrykańskich, a nie dla kraju Unii Europejskiej. I to jest nieprawdopodobny skandal.

To jednak nie jedyny skandal, ponieważ na jaw wychodzi coraz więcej informacji o skandalicznej reprywatyzacji, gdzie warszawski majątek trafia w obce ręce. Jaka jest Pana ocena w sprawie handlu roszczeniami oraz przejmowania domów i działek w Warszawie, o czym ostatnio zrobiło się głośno?

– Te aferalne historie, które zaczynają wychodzić na światło dzienne, związane z tzw. reprywatyzacją czy z inwestycjami, jak chociażby słynne wydatki na budowę nadwiślańskich bulwarów – flagowej inwestycji, która też się okazała klapą i wizerunkową kompromitacją obecnej prezydent – to wszystko pokazuje prawdziwe bagno, z jakim mamy do czynienia, gdzie w mętnej wodzie tłuste ryby mogą pływać przez całe lata. Najwyższy czas z tym skończyć.  

Jak to jest, że warszawski majątek na podstawie – jak się mówi – lewych dokumentów trafia przez działania cwanej mafii reprywatyzacyjnej w obce ręce?

– Z pewnością zwykły człowiek, gdyby kupił za 50 złotych prawa do kamienicy w centrum Warszawy, nigdy by jej nie odzyskał. Co więcej, szybko zostałby skazany. Tymczasem okazuje się, że są równi i równiejsi wobec prawa. Wielkie fortuny urosły w Warszawie, stając się udziałem właściwie ludzi znikąd, którzy mieli odpowiednie dojście do Ratusza i odzyskiwali ogromne majątki. To były całe sitwy składające się z prawników, celebrytów, urzędników warszawskich. Myślę, że Centralne Biuro Antykorupcyjne będzie miało w związku z tym nie tylko dużo pracy, ale też spore efekty.     

Czy w tej sytuacji Warszawie potrzebny jest zarząd komisaryczny?

– Uważam, że zarząd komisaryczny w Warszawie będzie konieczny, choć wydaje się, że bardziej honorowym i przyzwoitym wyjściem byłoby zrzeczenie się funkcji prezydenta Warszawy przez Hannę Gronkiewicz-Waltz. Tak czy inaczej zarząd komisaryczny będzie brany pod uwagę choćby z uwagi na to, że nie znamy całości sprawy, a informacje, jakie docierają do opinii publicznej, są wciąż szczątkowe.

Czy może to być gwóźdź do politycznej trumny dla Hanny Gronkiewicz-Waltz, dla której prezydentura w stolicy miała być trampoliną do ważniejszych stanowisk?

– Ambicje polityczne Hanny Gronkiewicz-Waltz, w końcu wiceszefowej Platformy Obywatelskiej, to jedno, a skutki tego, co zaczyna wychodzić na światło dzienne, to drugie. Myślę, że przy okazji mogą wyjść zupełnie nowe sprawy, o których nawet nie mieliśmy zielonego pojęcia. W tej sytuacji może to oznaczać koniec politycznej kariery Hanny Gronkiewicz-Waltz.        

Już ze strony Platformy pojawiają się głosy, że całe to zamieszanie to sprawa polityczna, która ma osłabić wizerunek tej formacji…

– Nikt bardziej nie osłabia wizerunku Platformy, jak sami jej politycy. Sprawa reprywatyzacji nie ma przecież charakteru politycznego i jest to kwestia odpowiedniego zarządzania majątkiem publicznym, majątkiem miasta. Nie wspomnę już o tym, że można mieć te wątpliwości co do całego szeregu inwestycji czy też wydatków inwestycyjnych, nie mówiąc już o skali zadłużenia Warszawy. Tu również są bardzo niepokojące informacje.

W tle tej sprawy dotyczącej reprywatyzacji pojawia się wznowienie śledztwa w sprawie śmierci Jolanty Brzeskiej, znanej warszawskiej działaczki walczącej o prawa lokatorów…

– To jest straszna sprawa, która pokazuje, jak bezwzględni i brutalni są to gracze. Jeśli potwierdzą się podejrzenia – a wszystko na to wskazuje – to w stolicy Polski mielibyśmy do czynienia z obyczajami rodem z krajów, gdzie rządzi mafia. Jeśli okazałoby się, że za tą zbrodnią rzeczywiście stoją czyściciele kamienic, z którymi walczyła zaangażowana w ruch lokatorski Jolanta Brzeska, jeśli za tym stoi jakiś potężny układ finansowy, to tym bardziej byłby to wystarczający powód do podania się do dymisji przez Hannę Gronkiewicz-Waltz. Rola społeczników, którzy podejmują walkę przeciwko dzikiej reprywatyzacji z niebezpiecznymi, bogatymi grupami interesów, jest w tym wszystkim bardzo istotna, a ludzie ci udowadniają, że mimo braku sił i środków są zdecydowani walczyć o swoje. Ponowne wznowienie śledztwa w sprawie śmierci Jolanty Brzeskiej jest sygnałem, że państwo nie zamierza wobec tego typu spraw przechodzić obojętnie. Co więcej, że państwo powinno i będzie takich zaangażowanych ludzi – działaczy ruchu lokatorskiego i innych społeczników – w sposób szczególny bronić i chronić. Wreszcie!

                           Dziękuję za rozmowę. 

Mariusz Kamieniecki