Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Siła świadectwa
Środa, 10 sierpnia 2016 (19:51)Mary, która jest trzecim dzieckiem z wielodzietnej katolickiej rodziny – ma czworo własnego rodzeństwa i pięcioro z adopcji – podkreśliła, jak ważna w kształtowaniu postawy pro-life jest rodzina będąca pierwszym edukatorem człowieka.
– To podejście ojca i matki do dziecka, ich miłość, czasem wymagająca, jest pierwszą lekcją szacunku dla życia człowieka. W mojej rodzinie od najmłodszych lat respektowane były te podstawowe zasady życia religijnego: wspólna Msza św. w niedziele i święta oraz codzienna wieczorna modlitwa różańcowa. To były zworniki, które jednoczyły naszą rodzinę i poniekąd przyczyniły się do tego, co dzisiaj robię – wyznała.
Mary Wagner we wtorek, 9 sierpnia, dotarła do Zakopanego. Najpierw spotkała się z młodzieżą oazową w Gimnazjum nr 1 przy ul. Nowotarskiej. Tam została przyjęta na agapę oraz usłyszała o charyzmacie Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, założyciela Ruchu Światło-Życie.
Następnie uczestniczyła we Mszy św. w sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Zakopanem-Krzeptówkach i wygłosiła swoje świadectwo. Mimo deszczy i burzy, mieszkańcy Zakopanego nie zawiedli i licznie uczestniczyli w spotkaniu.
Jak mówi ks. Marian Mucha SAC, kustosz sanktuarium na Krzeptówkach, świadectwo Mary Wagner jest niezwykle cenne. – Ono umacnia człowieka. Gdy słyszymy o czyjejś niezłomności, to dodaje nam sił, mobilizuje nas, sprawia, że dowiadujemy się, że ktoś myśli tak jak my i ma odwagę to zamanifestować. Zawsze bardziej słuchamy świadków, podziwiamy ich, nawet jeśli czujemy, że nie dorastamy do nich.
Mary Wagner przypomniała, że poza działaniem, akcjami pro-life trzeba pamiętać o modlitwie. To właśnie z niej ta niestrudzona obrończyni życia czerpie się: codzienna Msza św., adoracja Najświętszego Sakramentu, modlitwa różańcowa, brewiarz.
We wtorkowym spotkaniu uczestniczyła także polska rodzina z Toronto w Kanadzie, czyli miejsca obecnego zamieszkania Mary. Jeden z synów, student, założył na swoim uniwersytecie koło pro-life. Mary zażartowała, że Polacy spotykają się z nią w Polsce, a później wracają do Kanady i tam są pionierami obrony życia dodającymi odwagi Kanadyjczykom. W więzieniu Mary również była odwiedzana głównie przez Polaków. – Niestety, trzeba powiedzieć, że ruchy pro-life w Kanadzie nie są tak dobrze zorganizowane jak w Polsce, działają w rozdrobnieniu, nie mają takiego zasięgu jak polski pro-life – mówi Jacek Kotula, główny inicjator i koordynator przyjazdu do Polski obrończyni życia z Kanady. – Ich członkowie są zakrzykiwani, nie mogą się przebić do mediów, dlatego też nie widać efektu ich działań, ale są to jakieś światełka w tunelu. Gdy spotykamy Polaków żyjących w Anglii, Rosji, w Niemczech, na Ukrainie czy Słowacji, sami wychodzą z inicjatywą spotkań z Mary w krajach swojego zamieszkania, czego nie można powiedzieć o Kanadyjczykach.
Wczoraj Mary miała okazję odpocząć. Korzystając z pobytu w górach, wybrała się na spacer połączony z modlitwą różańcową do Doliny Kościeliska. Dziś kolejne spotkanie – tym razem z mieszkańcami Wrocławia w kościele pw. Macierzyństwa NMP o godz.18.00, a jutro, już ostatnie spotkanie Mary Wagner z Polakami podczas tegorocznej wizyty, w Siemysłowie w kościele parafialnym o godz. 17.00
Monika M. Zając