Więziona za białą różę
Sobota, 6 sierpnia 2016 (20:27)Gościem dzisiejszych „Rozmów niedokończonych” w Radiu Maryja i Telewizji Trwam była Mary Wagner, kanadyjska obrończyni życia.
Mary Wagner na początku audycji odniosła się do Światowych Dni Młodzieży, jakie tydzień temu zakończyły się w Krakowie. Wyznała, że jest bardzo wdzięczna, iż mogła uczestniczyć w „festiwalu wiary” oraz za słowa Ojca Świętego wypowiedziane szczególnie w czasie nabożeństwa Drogi Krzyżowej.
Mówiąc o swojej działalności na rzecz obrony życia, mówiła, że Ewangelia Życia jest adresowana do wszystkich. Opowiedziała o powodach swojej decyzji – podjęcia walki w obronie życia.
– Od samego początku Pan Bóg obdarzył mnie łaską, jaką była katolicka, otwarta na życie rodzina. W swoich młodych latach patrzyłam jednak na aborcję jako na problem abstrakcyjny. Potem zrozumiałam, że te dzieci są zabijanie nieopodal nas, a przecież to nasze siostry i bracia – mówiła.
Przywołując obowiązujące w Kanadzie prawo, obrończyni życia powiedziała, że aborcja jest dziś wielkim przemysłem w tym kraju. – To, że pojawiam się w placówkach aborcyjnych z białą różą, ma przemówić do kobiet, które tam przychodzą. Jednocześnie wiem, że kanadyjskie prawo mówi, że takim działaniem stanowię zagrożenie i łamię je. Mam jednak zobowiązanie, że nie wyjdę stamtąd, aż policja mnie aresztuje – podkreśla Mary Wagner i dodaje, że niestety, nie wszystkie kobiety chcą jej słuchać. – Dlatego tu istotna jest modlitwa. Ona jest kluczowa, bo jeśli nasze działanie nie daje efektu, modlitwa może wszystko – zaznaczyła.
Mary Wagner wyjaśniła, że do placówek aborcyjnych nosi ze sobą materiały edukacyjne, za pomocą których chce uświadomić matkom, że już w trzecim tygodniu życia zaczyna bić serce dziecka. – Ten wymiar edukacyjny oprócz modlitwy jest również bardzo ważny – podkreśliła.
Odnosząc się do tego, że już 6 lat spędziła w areszcie, mówiła, że więzienie jest bardzo dobrym terenem do działalności Ducha Świętego. – Wiele kobiet, które tam przebywają, potrzebuje miłości, ciepła i wsparcia. Linda Gibbons wspominała mi, że udało się jej tam uratować 15 małych dzieci przed aborcją. I takie cuda się tam zdarzają – mówiła kanadyjska obrończyni życia.
Mary Wagner ubolewała, że w Kanadzie prawo pozwala zabijać dzieci, a podstawowym argumentem jest to, że kobieta ma prawo do własnego ciała.
Zaznaczała, że na taką sytuację nie wolno się nam godzić. Pokazała przykład swojego ojca, który uczył swoje dzieci, że prawo musi być zgodne ze sprawiedliwością.
Odniosła się do sprawy ciąży z gwałtu. – Czy dziecko jest gwałcicielem? Czy ma w sobie winę? – pytała i dodała, że zgwałcona kobieta nie utraciła swojej godności. – A zabicie dziecka jest dodawaniem kolejnego zła do tego, które już się wydarzyło. Po drugie, aborcja nie usunie gwałtu, ale nałoży kolejny ciężar, z którym kobieta będzie musiała żyć – wyjaśniła.
Politycy katoliccy – mówiła Mary Wagner – powinni dążyć do wspólnego dobra, które wynika z prawa naturalnego. Do tego zobowiązany jest każdy człowiek. – Obrona życia wynika więc z podstawowego prawa i jest obowiązkiem każdego człowieka. Tym bardziej polityk deklarujący się jako katolik ma obowiązek stawać w obronie życia – zaznaczyła i dodała, że odwaga do obrony życia przychodzi, kiedy prosi się o nią Pana Boga.
Małgorzata Pabis