Pamieć zwyciężyła
Wtorek, 2 sierpnia 2016 (04:17)Zawsze gdy rokrocznie – 1 sierpnia – syreny i klaksony samochodów dają znać, że wybiła godzina 17.00, a każdy Polak zatrzymuje się na minutę, czuję dumę z historii Polski i z postawy naszych przodków. Cała Polska kieruje wtedy myśli do 1 sierpnia 1944 r., a dzieje się tak mimo wytężonych zabiegów działaczy komunistycznych PRL, aby o Powstaniu zapomnieć.
W naszej świadomości i w naszych genach jest zapisana prawda, która mówi, że zapomnieć to wyprzeć się przodków i ich ofiary, dzięki której żyjemy w wolnej Polsce. Nasz gen wolności jest największym motorem do działania. Walcząc z propagandą komunistyczną, wiedzieliśmy, że to my mamy rację. Nie ci, którzy pluli na powstańców, ale my! My, którzy niosą w sercu sztandar z hasłem: Bóg, Honor, Ojczyzna.
I szliśmy ze zniczami na cmentarze. Paliliśmy je na każdym bezimiennym grobie, które były rozsiane po całej polskiej ziemi. Odkąd pamiętam, istotnym punktem obchodów była Msza św., którą zamawiał ks. Wacław Karłowicz, kapelan Powstania Warszawskiego. Szukaliśmy sił u Boga i prosiliśmy o Jego miłosierdzie dla bohaterów, którzy zakpili sobie ze śmierci i stanęli do walki w imię wolności.
W czasie wybuchu Powstania miałem 2 miesiące. W jakiś sposób jako niemowlę byłem częścią tych wydarzeń. W latach 50. byłem już w pełni świadomym człowiekiem. I pamiętam, że gdy tylko narastała presja na zabicie pamięci o Powstaniu, to nasz opór wzrastał i tym bardziej chcieliśmy pamiętać. Nie wszyscy jednak potrafili podnieść głowę i sprzeciwić się władzy. Narracja ówczesnego aparatu państwowego wielokrotnie zwyciężała, ale zdecydowana większość społeczeństwa w sercach była wierna Bogu i Ojczyźnie.
Z Boga i pamięci była ta siła, która sprawiła, że z dołka potrafiliśmy wyjść na powierzchnię, a teraz wchodzimy na wyżyny. Teraz ramię w ramię idziemy w jednym kierunku, ku zmianom, które są niezbędne.
Miałem to szczęście wzrastać wśród osób, które brały udział w Powstaniu – moich dziadków i rodziców. Obok nas żyli ci, którzy przeżyli obozy koncentracyjne, zsyłki, Powstanie Warszawskie. Ich życie było traumatyczne, ale pełne fantazji i romantyzmu. Mieliśmy literaturę, która podnosiła na duchu. Młodzi świetnie znali Mickiewicza, Słowackiego, Żeromskiego czy Norwida. Słuchaliśmy muzyki Chopina. Do tych tradycji dziś trzeba powrócić.
Tak jak na wartościach oparte było wychowanie obywateli w II Rzeczypospolitej, tak trzeba kształcić i teraz. Kto nie pamięta o przeszłości, to nie ma szans na przyszłość – to trzeba młodym wpajać od pierwszych lat ich życia. Wydawało się, że walka o pamięć o Powstaniu, Katyniu i innych zbrodniach na Polakach była bez szans. A jednak! Dziś odważnie z biało-czerwonymi flagami chodzimy ulicami miast, a w poniedziałek, 1 sierpnia, o godz. 17.00 zatrzymaliśmy się na minutę. Wysiłek nie poszedł na marne, dziś zbieramy tego owoce.
Gdy patrzę na młodych, to jestem dumny. Młodzież zawsze była jednakowa – piękna i gotowa do poświęceń. Niech nikt nie wierzy, że teraz jest inaczej, że współcześnie żyjący są gorsi. Tak nie jest. Gdy tylko przyjdzie zagrożenie, oni pierwsi chwycą za broń. Im nie jest wszystko jedno, oni chcą być wielcy, bo Polska w ich oczach jest wielka.
Andrzej Melak