Pojednanie oparte na prawdzie
Poniedziałek, 25 lipca 2016 (19:25)Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem i wykładowcą akademickim oraz byłym członkiem Kolegium IPN, rozmawia Rafał Stefaniuk
Wśród mniejszości białoruskiej w Polsce przedstawia się Żołnierzy Wyklętych jako zbrodniarzy. Skąd to podejście mniejszości białoruskiej do polskich bohaterów podziemia?
– Czynników jest wiele. Jednym z nich jest to, że mniejszość białoruska w wielu wypadkach wchodziła we współpracę z komunistami. A jak wiemy, polskie podziemie niepodległościowe z komunistami rozprawiało się w jednoznaczny sposób.
Ale od symbolicznego upadku komunizmu minęło już 27 lat.
– Nie wszędzie komunizm upadł i nie wszędzie upadł postkomunizm. Jeżeli popatrzymy na to, co dzieje się na Białorusi, a to jest odniesienie do sprawy, to tam nie mamy do czynienia z dekomunizacją. To samo jest w Rosji. To nie jest tak, że dla wszystkich upadł komunizm i nie dla wszystkich jest jednoznacznie zły. Dlatego każdy przeciwnik komunizmu jest dla nich postacią negatywną.
A więc Białorusini w Polsce traktują komunizm jako czynnik podtrzymujący tożsamość?
– Jest to jakiś sentyment do minionych czasów. Mniejszość białoruska szukała w PZPR miejsca dla siebie. Co niektórym żyło się więc całkiem nieźle. Zwróćmy uwagę na to, że taka postawa Białorusinów nie dotyczyła tylko PRL, ale pewne elementy współpracy mniejszości białoruskiej z komunistami obserwowaliśmy już w 1939 r.
Budowanie antypolskich nastrojów wśród mniejszości białoruskiej może być niebezpieczne dla naszego państwa?
– Białoruska społeczność w Polsce nie jest duża, więc nie wpłynie to na bezpieczeństwo naszego państwa. Ale bardziej ucierpią wzajemne relacje. Pamiętajmy, że Polska bardzo aktywnie wspiera ruchy wolnościowe na Białorusi. Myślę, że z tym faktem Białorusini powinni się liczyć.
Antypolska postawa może wynikać z inspiracji Mińska? Tak Białoruś odpowiada na nasze prodemokratyczne działania?
– Może tak być, ale nie musi. Bardziej prawdopodobne jest to, że jesteśmy świadkami spontanicznego ruchu. Wpływ Mińska na tę sprawę musi być zbadany. Ale z oskarżeniami należy poczekać do chwili, gdy ktoś doszuka się niepodważalnych dowodów.
Mniejszości narodowe mają zagwarantowane prawo do podtrzymywania swojej kultury. Ale jak wobec antypolskiej propagandy powinno zachowywać się nasze państwo?
– Musimy robić swoje. Wyklęci byli bohaterami, i musimy o tym mówić, nawet gdy nie podoba się to Białorusinom. To musi odbywać się tak jak w relacji do Ukraińców. Ostatnio Sejm przyjął jednoznaczną uchwałę ws. ludobójstwa na Wołyniu. Nie da się znaleźć tego, co łączy, gdy trudne sprawy chce się przemilczeć. Trzeba mówić w sposób otwarty. Musimy też życie oprzeć na prawdzie, także we wspólnym badaniu historii. Prawda jest jedynym elementem, który pozwala myśleć o pojednaniu. Wszelkie inne próby, w tym przemilczenie, jest skazane na porażkę.