IPN jest w dobrych rękach
Piątek, 22 lipca 2016 (03:15)Z dr. Jerzym Bukowskim, rzecznikiem Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Jak ocenia Pan ten wybór dr. Jarosława Szarka na stanowisko prezesa Instytutu Pamięci Narodowej?
– Powtórzę za członkiem Kolegium IPN, które dokonało wyboru nowego prezesa IPN, prof. Andrzejem Nowakiem, że z czterech dobrych kandydatów został wybrany najlepszy. Niczego nie odbierając pozostałym kandydatom, którzy startowali w drugim etapie przesłuchania na prezesa IPN, dr Jarosław Szarek jest osobą najlepszą z trzech powodów. Po pierwsze, jest osobą – można powiedzieć – z wnętrza Instytutu, w którym przepracował wiele, wiele lat. Po drugie, do IPN był przyjmowany, kiedy dyrektorem krakowskiego Oddziału był śp. prof. Janusz Kurtyka. Jarosław Szarek jest zatem gwarantem tego, że w swojej pracy jako prezes IPN będzie realizował i kontynuował wizję prezesa Kurtyki. Po trzecie, dr Szarek jest wybitnym badaczem najnowszych dziejów, jest historykiem samodzielnym, autorem takich książek jak: „Wojna z narodem” (2006 r.), „Czarne juwenalia” (2007 r.) „Powstanie Styczniowe. Zryw wolnych Polaków” (2013 r.), „Przebudzenie Polaków. 1920 Prawdziwy cud nad Wisłą” (2015 r.) oraz współautorem wielu innych. Wraz ze swoją żoną, dr Joanną Wieliczką-Szarkową, jest współautorem kilkunastu książek historycznych dla dzieci w serii „Kocham Polskę”, są to m.in.: „Elementarz dla dzieci”, „Historia Polski dla naszych dzieci”, „Nasza wspaniała Ojczyzna”, „Poczet wielkich Polaków”, co jest bardzo istotne, ponieważ edukacja historyczna musi się odbywać na wszystkich szczeblach, od wieku dziecięcego po wiek dojrzały. IPN musi dotrzeć nie tylko do studentów, nie tylko do uczniów liceów, ale także do uczniów szkół podstawowych.
A zatem można powiedzieć, że polityka historyczna IPN będzie zajmowała szczególne miejsce w działalności nowego prezesa IPN…?
– Z całą pewnością. Doktor Jarosław Szarek pisze zarówno książki akademickie, warsztatowe – jest w końcu doktorem historii, autorem rozprawy pt. „Działalność Służby Bezpieczeństwa wobec młodzieży akademickiej Krakowa w latach 1970-1980”, której promotorem był ówczesny dyrektor krakowskiego Oddziału IPN prof. Ryszard Terlecki – następca śp. prof. Janusza Kurtyki, jest zatem autorem prac dla poważnych ludzi, ale również autorem publikacji adresowanej do młodego pokolenia. Zauważył to zresztą podczas przesłuchania przed Kolegium IPN, gdzie podkreślił, że największym problemem na dziś jest to, że zapomnieliśmy o wychowaniu historycznym najmłodszych Polaków. Jestem głęboko przekonany, że dr Jarosław Szarek jako prezes IPN w znakomity sposób zapełni lukę w zakresie wiedzy historycznej najmłodszego pokolenia Polaków. Będzie to możliwe dzięki współpracy np. z Ministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego i wicepremierem prof. Piotrem Glińskim, a z drugiej strony z kierownikiem Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Janem Józefem Kasprzykiem. Sądzę, że współpraca z tymi osobami i instytucjami powinna dać doskonałe owoce edukacyjne.
Edukacja historyczna to jeden z ważnych wymiarów działalności IPN, ale są także inne obszary, jak chociażby odkrywanie prawdy i bolesnych kart naszej przeszłości, gdzie zdaje się, że nie wszystko było na swoim miejscu…?
– Jeśli chodzi o prace i zadania IPN w zakresie lustracyjnym i prokuratorskim, mam tu na myśli Komisję Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu, a także w zakresie ekshumacji prowadzonych pod kierownictwem prof. Krzysztofa Szwagrzyka, pełnomocnika prezesa IPN ds. poszukiwań miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego, to wydaje się, że wszystko jest w należytym porządku. W przypadku badań prof. Szwagrzyka jest to – jak sądzę – jedynie kwestia odpowiednich funduszy, o czym zresztą mówił podczas przesłuchania przed Kolegium IPN dr Szarek. Zdaje się, że prof. Szwagrzyk mimo ogromu wykonanej pracy jakoś nie był specjalnie doceniany przez poprzednie kierownictwo IPN. Myślę, że w tej swojej krytyce poprzedniego kierownictwa dr Szarek nakreślił zarazem swój plan działania na zbliżającą się kadencję.
Wybór nowego prezesa IPN poprzedził atak Platformy na dr. Szarka. Wygląda na to, że Platforma krytykuje każdy ruch nowej władzy nawet tam, gdzie polityka nie powinna odgrywać żadnej roli.
– Zachowanie Platformy jest skandaliczne. To niesamowite, że przy wyborze prezesa IPN – instytucji, która i owszem ma swój wymiar polityczny, ale z drugiej strony powinna pozostawać ponad wszelkimi walkami partyjnymi, pojawiają się tak niesprawiedliwe oceny.
Ma Pan na myśli wypowiedź posła Michała Szczerby?
– Poseł Szczerba zarówno wczoraj podczas przesłuchania w sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, a także podczas dzisiejszych obrad plenarnych Sejmu starał się wykazać, że jakoby dr Jarosław Szarek nie ma przesłanek zarówno moralnych, jak i merytorycznych, żeby pełnić tę funkcję. Powoływał się przy tym na wypowiedź dr Szarka, że wykonawcami mordu Żydów w Jedwabnem byli Niemcy. Chcę z całą mocą podkreślić, że dr Szarek jako zawodowy historyk jeżeli wygłasza jakieś sądy z zakresu historii najnowszej, to wygłasza je z pełnym rozpoznaniem sprawy. Nie są to zatem żadne domniemania. Jest rzeczą oczywistą, że skoro Polska w latach 1939-1945 znajdowała się pod niemiecką i sowiecką okupacją, to obywatele polscy byli niejednokrotnie zmuszani przez Niemców czy Sowietów do wykonywania niegodnych czynów zazwyczaj w stosunku do ludności żydowskiej. W żaden sposób – i tak to rozumiem – dr Szarek nie usprawiedliwia ludzi, którym puściły hamulce moralne, ludzi, którzy dali się złamać okupantom. Jednocześnie dr Szarek wyraźnie chce podkreślić, że to, co robiono z Żydami, to była polityka państwa niemieckiego, natomiast nie było to akceptowane przez Polskie Państwo Podziemne. Pragnę przypomnieć, o czym dr Szarek wielokrotnie mówił i pisał, że Polskie Państwo Podziemne bardzo surowo karało wszelkie akty antysemityzmu, wszelkie akty szabrownictwa czy szmalcownictwa i mnóstwo wyroków śmierci, jakie wykonywała Armia Krajowa, to były wyroki na ludziach, którzy zachowywali się niegodnie jako obywatele Rzeczypospolitej. W związku z tym robienie dr. Szarkowi zarzutu z tego tytułu, że on jakoby nie wie, kto mordował Żydów w Jedwabnem, jest po prostu śmieszne i wystawia fatalne świadectwo przedstawicielowi dogorywającej jak wynika z ostatnich wydarzeń i podziałów wewnątrz Platformy, która zajmuje się głównie wycinaniem siebie nawzajem. To jest – jak myślę – najlepszy komentarz do tego, w jaki sposób Platforma starała się wybór dr Szarka zablokować. Muszę powiedzieć, że ma dużo uznania dla bodajże jedynego posła PO Bogusława Sonika – zresztą z Krakowa, który dobrze zna dr. Szarka, posła, który wyłamał się i nie zagłosował przeciw tej kandydaturze. Zresztą dziwię się, że inni posłowie Platformy z Krakowa, będący z zawodu historykami, nie zagłosowali za wyborem dr. Szarka.
O czym to Pana zdaniem świadczy?
– To pokazuje, że u tych parlamentarzystów przeważyła motywacja polityczna nad motywacją merytoryczną. Okazuje się, że są ludzie, którzy zrobią każde świństwo, jeżeli tylko ma ono posłużyć interesowi ich partii, bądź też może bardziej niż zaszkodzić interesowi PiS, z którą to formacją dr Szarek jest niesłusznie utożsamiany. Dr Jarosław Szarek nie jest działaczem partyjnym, a to, że akuratnie w tym momencie, pod rządami PiS został prezesem IPN, to o niczym nie świadczy, jeśli chodzi o jego takie czy inne partyjne sympatie. Dr Szarek jest człowiekiem bezkompromisowym, jest człowiekiem ideowym, który zawsze walczył o sprawy polskie, który zawsze był nastawiony zdecydowanie antykomunistycznie i do tego nie są mu potrzebne żadne afiliacje partyjne. Ta jego „nieprzemakalność”, jak ocenił w romowie z Telewizją Trwam prof. Ryszard Terlecki, a ja dodam bezkompromisowość i radykalizm, w dobrym tego słowa znaczeniu, to są te cechy charakteru dr. Szarka, które pozwalają z optymizmem patrzeć na to, jak będzie on sprawował swoją funkcję, prezesa bardzo ważnej dla budowania nie tylko polityki historycznej, ale także tożsamości narodowej instytucji polskiego życia publicznego.
Czy można zatem powiedzieć, że IPN jest w dobrych rękach…?
– IPN jest w bardzo dobrych rękach. Dodam jeszcze tylko to, o czym dr Szarek mówił podczas przesłuchania przed Kolegium IPN, że w Instytucie jest wielu znakomitych ludzi – zarówno w centrali, jak i w oddziałach i on chce się na tych ludziach oprzeć. I nie jest prawdą, jak to już się próbuje wyrokować czy straszyć, że w IPN będą czystki. Wręcz przeciwnie, dr Szarek chce w większej mierze, niż to było do tej pory, oprzeć się na oddziałach terenowych. Co więcej, ma zamiar nawet zwiększyć liczbę oddziałów IPN, ale to – jak sądzę – jest już nie tylko w jego rękach, bo w grę wchodzą tu także kwestie finansów. Jeżeli ma w tym momencie takie poparcie ze strony partii rządzącej, to jestem przekonany, że jeśli przedstawi rozsądne propozycje budżetowe, to również one zostaną uwzględnione z korzyścią dla polityki historycznej państwa polskiego. IPN jest w dobrych rękach, jest w rękach człowieka, który z powrotem sprowadzi tę instytucję na te tory, na które wprowadził IPN prof. Janusz Kurtyka, którego uczniem i wielkim orędownikiem jego sposobu zarządzania tą instytucją był i pozostaje dr Jarosław Szarek.