Nie boimy się
Piątek, 15 lipca 2016 (04:20)Z prof. Janem Szyszko, ministrem środowiska w rządzie Beaty Szydło, rozmawia Rafał Stefaniuk.
Do prowadzonej przez Pana Profesora stacji naukowej w Tucznie włamali się nieznani sprawcy. Jak wielkie wyrządzono szkody?
– Przestępcy dostali się do ośrodka, niszcząc przeszklone drzwi wejściowe. Ze stacji wyniesiono sześć poroży, po czym je zniszczono, obrywając ozdobne oprawienia. Policja znalazła poroża wyrzucone niedaleko stacji. Mają one ogromną wartość, bo to są pamiątki, zgromadzone przeze mnie i mojego ojca. Także patrząc na to od strony czysto materialnej – cena uzyskiwana za poroża tego typu jest wysoka. Dziwi mnie inna rzecz. Ktoś zadał sobie trud, aby się włamać i zabrał część poroży, wszystkich było dziesięć, a zostawił przedmioty, które mogłyby zainteresować złodziei, np. aparat fotograficzny, latarki czy lornetki.
Znane są motywy działania przestępców?
– Myślę, że był to akt wandalizmu. Ktoś obrał sobie za cel zniszczenie miejsca, jak i wspomnianych przedmiotów. Naprawdę nie wiem, czym te osoby mogły się kierować.
Wydarzenie może mieć coś wspólnego z protestem tzw. ekologów w sprawie Puszczy Białowieskiej?
– W swoich wnioskach nie poszedłbym aż tak daleko. Ale ma pan rację, że osoby protestujące w sprawie Puszczy Białowieskiej w rzeczywistości nie są ekologami. Z tym tytułem musi się coś wiązać. Ekologami są wielkie osoby z tytułami naukowymi, z osiągnięciami, powiązane z ośrodkami uniwersyteckimi. Natomiast to są osoby o ogromnym sercu, które szczerze chcą chronić przyrodę. Patrzą jednak na nią z punktu widzenia swojego środowiska, czyli ośrodka miejskiego. Tam, gdy idą do szkoły, mijają tabliczki: „Nie deptać trawników”, bo w mieście jest to przestępstwo. W związku z tym kierują się filozofią: „Nie zabijaj i nie wycinaj”, czyli chroń przyrodę przed człowiekiem. Takie twierdzenie jest złudne. Człowiek ma prawo i obowiązek użytkować zasoby przyrodnicze tylko zgodnie z koncepcją zrównoważonego rozwoju.
Nie wiązałby Pan więc sprawy włamania z medialnym przemysłem pogardy wobec Pana osoby oraz Prawa i Sprawiedliwości?
– Ten „przemysł pogardy”, jak pan to nazwał, odczuwam, nie tylko na polskiej ziemi, ale też w wymiarze międzynarodowym. Przedstawiciele tych krajów, które mają lewacko-liberalne rządy, nie są zadowoleni z tego, co dzieje się w Polsce. Z reguły wspomina się o Trybunale Konstytucyjnym, ale w jego tle jaskrawo rysuje się sprawa zasobów przyrodniczych. Strona lewacko-liberalna uważa, że człowiek jest największym wrogiem przyrody. A ja muszę się nawet z tym zgodzić, bo lewacko-liberalne układy doprowadziły do degradacji zasobów przyrodniczych. Szkoda tylko, że oni tego nie rozumieją.
Jak będą wyglądały następne Pana Ministra posunięcia? Włamanie wpłynie na zmianę obranego kursu?
– Uważam, że jest to incydent, który nosi znamiona symbolu, ale nie mam zamiaru załamywać się tą sprawą. My mamy swój program. Chcemy, aby Polska rozwijała się w myśl koncepcji zrównoważonego rozwoju, a resort środowiska ma w tym uczestniczyć. Chcemy tworzyć miejsca pracy na terenach niezurbanizowanych, aby człowiek gospodarował zasobami przyrodniczymi, ale tylko tak aby one były w coraz lepszym stanie. Przykładem tego są Lasy Państwowe. Niech pan zauważy, przez lata rąbaliśmy lasy, wycinaliśmy je, a mamy ich coraz więcej, a także coraz więcej drewna nam przybywa. To drewno służy człowiekowi i tworzy miejsca pracy. Wchodzimy do lasu, polujemy, zbieramy owoce i grzyby i nie straciliśmy ani jednego gatunku z roślin, zwierząt czy grzybów. To jest odpowiedź na pytanie, jak można gospodarować zasobami przyrodniczymi, żeby były w coraz lepszym stanie. To jest nasz program, który jest całkowicie zgodny z encykliką Franciszka „Laudato Si'”, i od tego nie ma odwrotu. Myślę, że to powinno nas wręcz jeszcze bardziej zmotywować do tego, aby edukować społeczeństwo i całą Unię Europejską. Wyczuwam w tym naszą misję.
Regularnie ośrodek w Tucznie odwiedzają studenci. Kiedy możemy się ich spodziewać i czy uda się naprawić szkody do ich przyjazdu?
– Studenci przyjechali do ośrodka już dziś rano. Na razie drzwi i okna są prowizorycznie zakryte, ale zleciłem już jak najszybsze naprawienie szkód i dostałem zapewnienie, że stanie się tak w ciągu trzech dni. Jest ciepło, więc nic nie przeszkadza, aby zajęcia odbywały się w salach. Jak pan widzi, studenci i ja się nie boimy. Co więcej, motywuje to nas do pracy, bo świadczy o tym, że jesteśmy dostrzegani i potrzebni. A to, że ktoś nas nie rozumie, to tylko dowodzi, że najwyższy już czas, aby jeszcze bardziej postawić na edukację społeczeństwa.