Szczyt ważny, ale czy przełomowy…?
Czwartek, 7 lipca 2016 (04:18)Z dr. hab. nauk wojskowych, profesorem Akademii Obrony Narodowej, Romualdem Szeremietiewem, byłym wiceministrem obrony narodowej, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Przed nami szczyt NATO w Warszawie. Jakie warunki może postawić Polska, jeśli chodzi o doktrynę obronną sojuszu?
– Nie tylko może, ale wręcz powinna biorąc pod uwagę odpowiedzialność za ten wschodni region i ewentualne zagrożenia. Jak wiadomo, na Ukrainie trwa konflikt, w który jest zaangażowana Rosja, mamy też bez liku zagrożeń lotniczych, które wywołują Rosjanie. Ponadto mamy też ćwiczenia wojskowe organizowane przez stronę rosyjską, które niekoniecznie mają charakter obronny. Wprawdzie nie mamy dostępu do scenariuszy, ale z tego, co wiadomo, tego typu działania mają na celu obronę przed NATO tzn. przed uderzeniem ze strony Sojuszu Północnoatlantyckiego. To pokazuje, że różne rzeczy mają tam miejsce i Polska, ale również inne kraje regionu Europy Środkowo-wschodniej mają prawo czuć się zagrożone ze strony Rosji. W tej sytuacji NATO powinno zadeklarować bardzo wyraźnie, że swoim członkom w tym regionie to bezpieczeństwo gwarantuje. I Polska jak najbardziej powinna podnosić tego typu kwestie i co więcej domagać się, aby podczas szczytu w Warszawie zapadły decyzje, które bezpieczeństwo w tym regionie wzmocnią.
Mówi się, że szczyt w Warszawie będzie przełomowy. Czy ma on szanse wnieść jakąkolwiek wartość w politykę obronną NATO i jak twierdzi minister Macierewicz, „zmieni świat na bardziej bezpieczny”?
– Pytanie, co to znaczy przełomowy…? Dla mnie osobiście zbliżający się szczyt NATO byłby przełomowy, gdyby w jego efekcie zostały utworzone stałe bazy w Europie środkowej. Tyle że z tego, co wiadomo, takiej decyzji niestety nie będzie. Ten szczyt byłby przełomowy, gdyby NATO potwierdziło, że to porozumienie, które przed laty zostało zawarte z Rosją, w czasie kiedy Polska nie była jeszcze w NATO, a dopiero aspirowała do członkostwa w Sojuszu Północnoatlantyckim, że to porozumienie straciło swoją moc.
Czy rzeczywiście straciło?
– Oczywiście, że tak. Zresztą taka decyzja byłaby w pełni uzasadniona chociażby z uwagi na to, jak zachowuje się Rosja. Przypomnę, że w tym porozumieniu był gwarancja, że siły NATO-wskie nie będą rozmieszczane na terenie krajów, które aspirują do Sojuszu, ale z drugiej strony było też zobowiązanie Rosji, że ona też nie będzie tego samego czyniła jeśli chodzi o terytorium Europy. Ponadto, że zostaną zachowane wszystkie środki transparentności tzn., że wszelkie informacje o wzajemnych działaniach obronnych w przestrzeni militarnej będą ujawniane, również, że obie strony będą zapraszane w roli obserwatorów na ćwiczenia. Tymczasem działania Rosji w tym zakresie pozostawiają wiele do życzenia, podważają to wzajemne zaufanie. Biorąc to wszystko pod uwagę uważam, że decyzja Sojuszu o rozwiązaniu tego porozumienia sprzed lat, które Rosja łamie notorycznie, byłaby jak najbardziej zrozumiała, a wręcz wskazana. Nie sądzę jednak, żeby taki przełom nastąpił.
To co zatem może być postrzegane jako przełom po szczycie NATO w Warszawie?
– Przełomem może być decyzja i fakt, że na tym terenie zostaną jednak rozmieszczone zostaną pewne siły amerykańskie na terenie Europy Środkowo-Wschodniej i że kraje bałtyckie będą miały wsparcie bodajże wielonarodowe batalionowe grupy bojowe składające się z wojsk amerykańskich, kanadyjskich, niemieckich i brytyjskich. Podczas szczytu – jak zapowiedział Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO – ma zapaść decyzja o utworzeniu wielonarodowej brygady, stacjonującej w Rumunii. Oczywiście brygada taktyczna nie odgrywa kluczowej roli, to nie jest siła, rozstrzyga o powodzeniu operacji. Można zatem być zadowolonym z decyzji, które mam nadzieję Sojusz Północnoatlantycki podejmie w Warszawie natomiast to w perspektywie dalekosiężnej nie rozwiązuje wszystkich problemów.
Dlaczego tak długo trwało przekonywanie państw sojuszniczych do stałej obecności wojsk NATO w Polsce i w ogóle na wschodniej flance i czy trzeba było aż szczytu w Warszawie, żeby zagwarantować nam względne bezpieczeństwo?
– To jest kolejna sprawa, która musi i budzi uzasadniona irytację. Nasi europejscy sojusznicy wyraźnie boją się podejmowania działań, które zostaną odebrane przez Moskwę jako działania prowokacyjne. Niestety istnieje w kręgach politycznych Europy Zachodniej przekonanie, że nie należy zaogniać relacji z Rosjanami. W związku z tym szef MSZ Niemiec Frank-Walter Steinemeier powiedział bardzo wyraźnie, że niedawne ćwiczenia wojskowe Anakonda-16, które odbyły się w Polsce, i wzmocnienie obecności militarnej innych państw NATO na terenie m.in. Polski to działania, które nie powinny mieć miejsca. Jeśli zatem wśród członków Sojuszu istnieje taka postawa, to nic dziwnego, że przez lata mieliśmy poważny problem, aby przekonać NATO do stałej, ale rotacyjnej obecności wojsk amerykańskich na terenie Polski. Proszę pamiętać, że jest to – jak wspomniałem – rotacyjna obecność, a więc będzie sprzęt i bazy w Europie Środkowej, ale żołnierze będą się wymieniali.
Czy po wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych nie zmieni się optyka nowej administracji Białego Domu co do zaangażowania wojsk amerykańskich w Europie Środkowo-Wschodniej?
– Wcale nie jest to wykluczone, owszem to spojrzenie może się zmienić. Jest wiele niewiadomych: po pierwsze nie wiadomo, kto po Baracku Obamie ostanie nowym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Kandydatka demokratów Hillary Clinton jako sekretarz stanu starała się uporządkować relacje z Rosją, ale nie zostało to do końca zrealizowane. Natomiast republikański kandydat Donald Trump mówi o potrzebie porozumienia się z Władimirem Putinem, co więcej – mówi też, że Europa powinna wziąć odpowiedzialność za swoją obronę, a Stany Zjednoczone powinny w znacznie mniejszym zakresie niż dotychczas angażować się na Starym Kontynencie, również gdy chodzi o działalność w ramach NATO. Ponieważ – jak wiemy – Unia Europejska od dłuższego czasu nie zdołała zbudować zarówno odpowiedniej polityki obronnej ani komponentów, które stanowiłyby gwarancję militarnego bezpieczeństwa, to wszystko to może być rzeczywiście niepokojące. Wzmocnienie wschodniej flanki NATO poprzez obecność jednej brygady amerykańskiej, decyzją przyszłego prezydenta Stanów Zjednoczonych może być cofnięte. Sytuacja nie jest zatem tak oczywista, jak z pozoru mogłoby się to wydawać, tym bardziej skłania mnie to do powtórzenia apelu, który od lata kieruję do kolejnych polskich władz, a mianowicie o większą troskę i zadbanie o własne zdolności obronne. Musimy stworzyć własne siły obronne, które skutecznie odstraszą potencjalnego agresora. To podstawowa i najważniejsza kwestia, w drugiej kolejności – choć także istotne jest zaangażowanie naszych sojuszników.
Jak Pana zdaniem rozpatrywany przez Sejm wniosek Platformy o odwołanie min. Macierewicza – w przeddzień szczytu NATO w Warszawie może wpłynąć na postrzeganie Polski przez państwa sojusznicze?
– To nie będzie miało żadnego znaczenia. Uważam, że pozycja obecnego ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza jest mocna. Pewna jest też rola Polski w Sojuszu Północnoatlantyckim, która przez takie czy inne szykany ze strony zawiedzionej opozycji nie może zostać podważona. Dlatego te próby zdyskredytowania szefa MON są tyle samo warte, co zapowiedzi Platformy, że szczyt NATO w Warszawie się nie odbędzie. Tak czy inaczej ten wniosek o wotum nieufności wobec ministra Macierewicza był bez sensu i niepotrzebnie Platforma uciekała się do takich kroków. Zresztą nie bardzo wiem, na czym polega rola Platformy jako opozycji, która nie mając pomysłu, usiłuje grać na emocjach Polaków.
Czy Pana zdaniem polskie służby są dobrze przygotowane, aby zapewnić bezpieczeństwo zarówno dla uczestników szczytu NATO, jak i Światowych Dni Młodzieży?
– Rozumiem, że ministrowie spraw wewnętrznych i obrony podchodzą do tych kwestii bardzo poważnie. Dlatego bezpieczeństwo zarówno uczestników szczytu NATO w Warszawie, gdzie będą prezydenci czy premierzy najważniejszych państw na świecie, jak i Ojca Świętego Franciszka oraz milionów młodych pielgrzymów, którzy niebawem przybędą do Krakowa, będzie zagwarantowane. Oczywiście jest to poważne wyzwanie, które mam nadzieję zostało poważnie potraktowane. Jasne jest, że nie mam szczegółowych informacji, jak poczynają sobie poszczególne służby, ale uważam, że kluczowe stanowiska w kluczowych resortach odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa i obywateli zajmują odpowiedzialni ludzie i te dwa ogromnie ważne wydarzenia będą przebiegać bezpiecznie.