Obrona życia
„Tuli Luli” dla porzuconych dzieci
Niedziela, 3 lipca 2016 (18:36)W Łodzi powstaje Interwencyjny Ośrodek Preadopcyjny. Opiekę znajdą tu dzieci z „okien życia” i te porzucone na szpitalnych oddziałach.
Placówka, która będzie nosiła nazwę „Tuli Luli”, rozpocznie działalność z dniem 1 października br. – Do Interwencyjnego Ośrodka Preadopcyjnego trafią dzieci od trzeciego dnia życia do ukończenia roku, dzieci z „okien życia” i te porzucone w szpitalach. Placówka będzie miejscem, w którym dzieci będą czekać na rozwiązanie ich spraw prawnych – tłumaczy Jolanta Kałużna, inicjatorka powstania ośrodka, jego dyrektor, z zawodu psycholog, obecnie pracownik Domu Dziecka dla Małych Dzieci w Łodzi.
W łódzkim IOP znajdzie się miejsce dla dwadzieściorga dzieci z całego województwa. Tyle maluchów będzie mogło przebywać w placówce jednocześnie.
Głównym celem inicjatywy jest jak najszybsze przywrócenie dzieciom rodziny poprzez umożliwienie powrotu do rodziców biologicznych czy też powierzenie ich rodzinie adopcyjnej lub zastępczej.
– Dzieci mogą do nas przybywać prosto ze szpitali, czyli już w trzeciej dobie życia. Będziemy pracować z rodziną biologiczną – będziemy starali się przekonać rodziców, aby dzieci mogły do nich wrócić – zaznacza Kałużna. – Inną kwestią jest przygotowanie kwestii prawnych związanych ze zrzeczeniem się praw rodzicielskich i przyszłą adopcją. Jeśli chodzi o dzieci chore – będziemy się starali zabezpieczyć im najlepsze miejsca, w których będą mogły się wychowywać – dodaje.
Wielka odpowiedzialność
Dzieci, które znajdą się w ośrodku, będą miały do dyspozycji pięć sypialni, łazienkę z miniwanienkami i przewijakami. Jeden z pokoi zostanie wydzielony jako miejsce spotkań z byłymi i przyszłymi opiekunami. W kuchni znajdą się relingi, na których każdego dnia będzie mogło zawisnąć 100 wyparzonych butelek.
Prowadzeniem ośrodka zajmie się Fundacja Gajusz, która w Łodzi prowadzi już hospicjum dla dzieci oraz hospicjum perinatalne. „Tuli Luli” zajmie jedną kondygnację budynku hospicjum dla dzieci.
– Przed nami ogromna odpowiedzialność. Pierwszy rok życia jest bardzo ważny dla całego życia, rodzi się wtedy poczucie bezpieczeństwa, budują się relacje z otoczeniem. Mamy 12 miesięcy na uregulowanie sytuacji prawnej dziecka. Chcielibyśmy, by nastąpiło to jak najszybciej i pobyt w ośrodku był jak najkrótszy – wyjaśnia Tisa Żawrocka-Kwiatkowska, prezes Fundacji Gajusz. – A gdy pojawi się dziecko chore, musimy mu znaleźć rodzinę, która zechce i będzie potrafiła je wychować. Robimy wszystko, by nie zawieść tych dzieci – współpracujemy z różnymi instytucjami, prawnikami. Szukamy sprzymierzeńców – dodaje.
Wszechstronna opieka
Maluchy zostaną otoczone kompleksową opieką – ośrodek zatrudni przeszkolone opiekunki i wychowawców, będzie też rehabilitant i psycholog. Nie zabraknie wolontariuszy, którzy przejdą odpowiednie szkolenie, by zajmować się tak małymi podopiecznymi.
Opiekę lekarską zapewni poradnia pediatryczna znajdująca się w gmachu hospicjum. Fundacja Gajusz wygrała konkurs na prowadzenie ośrodka dla organizacji pozarządowych ogłoszony przez Urząd Marszałkowski w Łodzi. Na prowadzenie ośrodka fundacja otrzyma środki od Zarządu Województwa Łódzkiego.
– Tworzenie i prowadzenie takiej placówki jak interwencyjny ośrodek preadopcyjny to zadanie fakultatywne samorządu. Ogłosiliśmy konkurs, który wygrała Fundacja Gajusz – oferta fundacji była kompletna, została oceniona pozytywnie od strony formalnej i merytorycznej – tłumaczy Anna Mroczek, dyrektor Regionalnego Centrum Polityki Społecznej w Łodzi. To jednostka samorządowa, która ma nadzorować prowadzenie ośrodka przez fundację. To tutaj będą trafiać zgłoszenia o porzuconych dzieciach z poszczególnych powiatów województwa.
– Dzieci porzucone w szpitalach to bardzo często dzieci wymagające specjalistycznej opieki i rehabilitacji – z tego powodu trudno znaleźć dla nich rodzinę. Wyleczenie takiego dziecka może przyczynić się do tego, że wróci ono do rodziny biologicznej – mówi Mroczek. – Jeżeli okaże się, że w ośrodku są wolne miejsca, placówka będzie miała prawo przyjąć dzieci spoza województwa łódzkiego – deklaruje.
Pierwsze w regionie, trzecie w kraju
IOP to pierwsze takie miejsce w całym województwie łódzkim. W całej Polsce istnieją jeszcze tylko dwa podobne ośrodki – jeden w podwarszawskim Otwocku, a drugi w Częstochowie.
Pomysłodawcy powstania łódzkiej placówki nie kryją, że nie rozwiąże ona wszystkich problemów związanych ze znalezieniem miejsca dla porzuconych dzieci.
– W Łódzkiem w ciągu ostatniego roku w szpitalach pozostawiono 85 dzieci. Jest olbrzymia potrzeba, by takie miejsca jak ośrodki preadopcyjne powstawały – stwierdza Jolanta Kałużna.
Zwłaszcza że, jak dodaje, polskie prawo nie reguluje pobytu dzieci do pierwszego roku życia w domach dziecka: ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej z 2011 r. mówi, że dzieci do siódmego roku życia mają przebywać w rodzinach zastępczych, a nie w domach dziecka. Tak więc maluchy, które są teraz w domach dziecka, przebywają tam więc niezgodnie z prawem.
– Ale coś trzeba z tymi dziećmi zrobić… Nie ma żadnych regulacji, które mówiłyby, ile ma być opiekunów dla tak małych dzieci – w domach dziecka panuje tzw. wolna amerykanka – tłumaczy nasza rozmówczyni. – Dla przykładu, na dwadzieścioro dzieci w ciągu dnia w Domu Dziecka dla Małych Dzieci w Łodzi przypadają dwie, czasami trzy osoby, a w nocy – tylko jedna. Niemożliwością jest zapewnienie dzieciom w takich warunkach wystarczającej opieki. W naszym ośrodku w ciągu dnia dzieci będą miały siedem opiekunek, a w nocy – cztery. Różnica jest – konkluduje Jolanta Kałużna.
Drogi Czytelniku,
zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w wersji elektronicznej