„Żelazny” jest dla mnie wzorem
Środa, 29 czerwca 2016 (21:38)Z Anną Kołakowską, współorganizatorką obchodów 70. rocznicy śmierci ppor. Zdzisława Badochy „Żelaznego” w Czerninie, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler
Kiedy narodził się pomysł, by upamiętnić w Czerninie ppor. Zdzisława Badochę „Żelaznego”?
– „Żelazny” był dla mnie zawsze niezwykle piękną postacią, gdyż jest on reprezentatywny dla tego pokolenia nastoletnich i dwudziestoletnich dowódców. Był bardzo odpowiedzialnym za powierzonych sobie ludzi, niezwykle mądrym w dowodzeniu i jednocześnie odważnym. Kiedy młody człowiek ma w sobie te dwie cechy, jakimi są odwaga w walce o wolną Polskę i odpowiedzialność za powierzonych sobie ludzi, to nie można go nie podziwiać i nie stawiać za wzór innym młodym ludziom. Sama mam 50 lat, ale on ciągle jest dla mnie wzorem. Obecnie przypada 70. rocznica śmierci „Żelaznego” i ktoś rzucił pomysł, że trzeba by ufundować tablicę. Powiedziałam, że się tym zajmę, ponieważ znam kamieniarza pana Leona Czerwińskiego z firmy Murkam, który pomaga w upamiętnianiu ważnych wydarzeń historycznych. Gdy usłyszał o tablicy, od razu zaproponował pamiątkowy obelisk i pokrycie połowy kosztów. Zadziwił mnie też wiedzą o „Żelaznym”, co bardzo mnie ujęło.
Od samego początku bierze Pani udział w Rajdach Pieszych Szlakiem Żołnierzy 5. Wileńskiej Brygady AK mjr. „Łupaszki”.
– Od I do VI Rajdu prowadziłam swój własny patrol, gdyż pracowałam w szkole i miałam zawsze fantastyczne kółko historyczne. Cały rok przygotowywaliśmy się ideowo do tego rajdu oraz pod względem merytorycznym. Moi uczniowie, uczestnicząc w nim, nie tylko wiedzieli, dlaczego idą, ale jak mają iść, staraliśmy się maksymalnie wczuwać w tę atmosferę i żyć wartościami Żołnierzy Wyklętych. Te pierwsze rajdy były bardzo małe, uczestniczyło w nich od 3 do 6 patroli, później ich ilość wzrosła do 10. Zawsze panowała bardzo duża dyscyplina, która mocno udzielała się tym młodym ludziom. Oni chcieli naśladować Żołnierzy Wyklętych, to się bardzo czuło, gdy śpiewaliśmy razem pieśni przy ognisku czy odtwarzaliśmy biogramy patronów patroli. Widać tu było ich duże zaangażowanie.
Dziś jest podobnie?
– Tak. Dziś tych patroli jest więcej. Nadal ujawniają się wśród uczestników rajdu takie fantastyczne cechy jak solidarność czy braterstwo. Patrzę zawsze z podziwem na tę młodzież, na ich wysiłek i trud i myślę sobie, że przez te kilka dni obcuję z innym światem, gdzie królują wartości takie jak uczciwość i prawda. Oni bardzo wymagają od siebie, w skwarze czy deszczu muszą przejść wiele kilometrów i pamiętać jeszcze o tym, że nie mogą przynieść wstydu rajdowi, że mają dawać świadectwo, idąc z biało-czerwoną flagą na przedzie. Są tu z nami także bardzo młodzi ludzie, którzy dorastali z rajdem, jest harcerz, który idzie z nami od 4. rajdu, ktoś inny wędruje lasami od 3. rajdu. Gdyby nie to, że dla nich te wartości, którymi żyli Niezłomni, są ważne, z pewnością nie przyjechaliby tutaj. Kto by się bowiem męczył z chodzeniem po Borach Tucholskich z ciężkim plecakiem na dodatek, niezależnie od pogody, kto by szukał noclegów, cierpiał często pragnienie? Oni jednak mają w sobie to przekonanie, że idą w bardzo słusznej sprawie i to jest fantastyczne.