Bramek… nie za wiele
Piątek, 24 czerwca 2016 (21:34)W 36 rozegranych do tej pory meczach Euro 2016 padło zaledwie 69 bramek. To niewiele. Polacy jak na razie też nie błyszczeli, jeśli chodzi o strzeleckie statystyki. Trafili tylko dwa razy.
1:0, 0:0, 1:0 – to dotychczasowe wyniki Biało-Czerwonych. W meczu z Irlandią Płn. gola zdobył Arkadiusz Milik po podaniu Jakuba Błaszczykowskiego, a w pojedynku z Ukrainą Błaszczykowski – po podaniu Milika. Milik, jeśli chodzi po aktywność pod bramką rywali i stwarzane zagrożenie, był najbardziej aktywnym spośród naszych reprezentantów. Oddał cztery celne strzały, pięć niecelnych i jeden zablokowany.
W fazie grupowej dwóch zawodników zdobyło po trzy gole: Gareth Bale i Hiszpan Alvaro Morata. Walijczyk, jako jedyny, trafił w każdym z trzech spotkań, co przed nim udało się zaledwie sześciu piłkarzom. Bale w ogóle może pochwalić się imponującymi statystykami, oddał do tej pory aż 11 celnych strzałów, 3 niecelne i 2 zablokowane. Tylko Portugalczyk Cristiano Ronaldo uderzał częściej – odpowiednio – 8, 13 i 11. Portugalczycy w ogóle oddali najwięcej strzałów – aż 69, z czego 22 były celne. Przyniosło to efekt w postaci… czterech bramek.
Tak jak dwóch piłkarzy zdobyło po trzy gole, tak dwóch zanotowało po dwie asysty – to Walijczyk Aaron Ramsey oraz Belg Eden Hazard.
Ronaldo we Francji może przejść do historii. Drugi gol zdobyty przez niego w meczu z Węgrami był ósmym strzelonym przez CR7 na mistrzostwach Europy. Więcej bramek w tej imprezie zdobył tylko jeden piłkarz, Francuz Michel Platini – dziewięć.
Jeśli chodzi o bramkarzy, najczęściej był zatrudniany Hannes Halldorsson. Islandczyk, o którym wcale nie można powiedzieć, aby był najpewniejszy spośród przedstawicieli swojej profesji, obronił 19 strzałów.
Euro 2016 nie imponuje pod względem liczby skutecznych strzałów. Najwięcej bramek, 15, padło między 46. a 60. minutą, dużo również między 76. a 90. – 13. Co ciekawe – i tu francuski turniej się wyróżnia – aż siedem goli zostało strzelonych już w doliczonym czasie gry.
Najwięcej bramek, aż sześć, padło w najciekawszym spotkaniu fazy grupowej, między Węgrami a Portugalią (3:3). Węgrzy, obok Walijczyków, byli też najskuteczniejszym zespołem pierwszej części turnieju. Obie te ekipy zdobyły po 6 bramek. Żadnej, jako jedyna, nie strzeliła Ukraina, która również jako jedyna zanotowała same porażki.
Ciekawostka: w „polskiej” grupie C nie było meczu, w którym bramki zdobyłyby obie rywalizujące drużyny. Wszystkie zakończyły się wynikami 0:0, 1:0 lub 2:0. W naszej grupie padł tylko jeden remis, podobnie jak w grupach D i E, natomiast w grupie F, w której rywalizowały Węgry, Islandia, Portugalia oraz Austria, aż cztery spotkania zakończyły się wynikami nierozstrzygniętymi – w tym wszystkie z udziałem Portugalii.
Piotr Skrobisz