Bramki Lewandowskiego? Potrzebne!
Czwartek, 23 czerwca 2016 (20:13)Adam Nawałka nie pozwoli powiedzieć złego słowa na Roberta Lewandowskiego, ale bez przełamania i bez goli naszego najlepszego napastnika reprezentacji Polski może być szalenie trudno awansować do ćwierćfinału Euro 2016.
Fakty są takie: na francuskim turnieju król strzelców eliminacji do Euro i król strzelców Bundesligi, pierwszy obcokrajowiec, który w jednym sezonie ligi niemieckiej osiągnął granicę 30 bramek, nie zdobył jeszcze ani jednego gola. Oddał kilka strzałów, które bez problemu można policzyć na palcach jednej ręki. Nie trafił również w żadnym z czterech tegorocznych meczów towarzyskich Biało-Czerwonych. Po raz ostatni w narodowych barwach na listę strzelców wpisał się 13 listopada, w sparingu z Islandią.
Niektórzy mu to wytykają. Nawet nie my. Media poza granicami naszego kraju nie tylko pytają o kryzys kapitana Orłów, one stwierdzają wprost: Lewandowski z formą na Euro nie trafił. Niektóre szwajcarskie gazety obwieściły nawet, iż napastnik Bayernu jest w chwili obecnej najsłabszym ogniwem reprezentacji Polski.
Bogdan Zając, asystent Nawałki, na takie opinie kilka dni temu odpowiedział, że wygłaszają je ludzie, którzy nie znają się na futbolu. Także sam selekcjoner nie da powiedzieć na Lewandowskiego złego słowa.
– To, że do tej pory nie zdobył żadnej bramki, nie jest dla nas problemem. On wykonuje fantastyczną pracę i ma duży wkład w nasze zwycięstwa, także w postawę zespołu. Robert jest dla nas niezwykle ważnym zawodnikiem, lokomotywą drużyny. Świetnie realizuje się jako ktoś, kto pomaga w każdym fragmencie meczu. Potrafi poświęcić się dla drużyny, i to jest najważniejsze. Myślę, że to kwestia czasu, kiedy strzeli gola – podkreślił Nawałka.
To prawda. O Lewandowskim nie można powiedzieć, że do jakiegokolwiek meczu podszedł z mniejszym zaangażowaniem i sercem. Haruje, biega, pomaga w defensywie, a ściągając na siebie uwagę dwóch, trzech rywali, robi miejsce kolegom. Dzięki temu mają oni więcej swobody i dochodzą do sytuacji. Sytuacji, których na Euro „Lewy” miał kilka. Sam mówi o jednej…
– Nie mam sytuacji. Trudno strzelać bramki, jeśli ma się jedną na trzy mecze. Z jednej strony żałuję tego, bo chciałbym gole zdobywać, ale z drugiej cieszę się, że okazje ma zespół. Walczę dalej, ale zawsze najważniejsze będzie dobro drużyny – przyznał.
Na pewno jednak Lewandowskiemu ciążą godziny bez bramki dla narodowej drużyny. Marzy o przełamaniu, zyskaniu psychicznego luzu. Jest pod presją, a jak ona potrafi ciążyć najlepszym, pokazał w ostatnich dniach choćby Cristiano Ronaldo. Nie spodziewamy się, by nasz kapitan w pewnym momencie wyrwał próbującemu z nim przeprowadzić wywiad dziennikarzowi mikrofon i wrzucił go do wody. Ale też wiemy na pewno, iż bez goli „Lewego” naszej reprezentacji jest ciężko, a bez goli w meczu ze Szwajcarią będzie ciężej po dwakroć. Polska potrzebuje jego bramek, bo stoi przed szansą osiągnięcia czegoś niesamowitego.
Piotr Skrobisz