• Niedziela, 17 maja 2026

    imieniny: Brunona, Sławomira

Miasta się spóźniają

Środa, 15 czerwca 2016 (18:45)

Czy na opóźnienia w realizacji programu „500+” w dużych miastach ma wpływ to, że w większości z nich rządzi Platforma Obywatelska?

Okazuje się, że w mniejszych gminach i miastach ten proces wypłaty świadczeń programu „500+”przebiega bardzo sprawnie, w większych miastach to tempo jest wolniejsze. Jeśli weźmiemy pod uwagę tylko ośrodki wojewódzkie, to okazuje się, że najwięcej decyzji – prawie 79 proc. – wydano w Toruniu, a nieco mniej było ich w Zielonej Górze – 75,5 proc., Kielcach – 74,5 proc., zaś w Poznaniu tylko 54,6 proc. Najmniej wydanych decyzji ma Kraków – 33 proc., Łódź i Olsztyn – po 37 proc., Wrocław – 38 proc., Rzeszów – 40 proc., Warszawa i Gdańsk – po blisko 40,5 procent.

Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, zaapelowała do samorządów, żeby sprawniej, czyli szybciej wydawały decyzje i wypłacały pieniądze, mimo że mają na to czas do 30 czerwca. Pojawiły się opinie mówiące o tym, że w dużych miastach, tam gdzie rządzą osoby z ugrupowań niechętnych rządowi, program „500+” jest celowo opóźniany, choć rząd tak kategorycznie sprawy nie stawia. – Oddaliśmy nasz najlepszy rodzinny rządowy program w ręce samorządów, nie zawsze nam przyjaznych – powiedzmy to otwarcie. Bardzo unikaliśmy cały czas ocen politycznych i nie chciałabym powiedzieć, że mogą to być powody natury politycznej – stwierdziła Elżbieta Rafalska.

Samorządowcy takim twierdzeniom zaprzeczają. Urzędnicy podlegli prezydent Warszawy Hannie Gronkiewicz-Waltz (PO) tłumaczyli np., że dodatkowe problemy stwarzało zawieszanie się rządowych platform elektronicznych, przez które wysyłana była znaczna część wniosków. Z drugiej jednak strony trudno oprzeć się wrażeniu, że przynajmniej niektórzy włodarze miast wywodzący się z PO czy innych ugrupowań niechętnych PiS niespecjalnie zabiegają o usprawnienie procedury wypłaty świadczeń rodzinnych z programu „500+”. Tak się bowiem składa, że np. w Warszawie, Gdańsku, Łodzi, gdzie rządzi PO, wydano niewiele decyzji, natomiast w Kielcach, gdzie rządzi koalicja PiS – Porozumienie Samorządowe, było ich niemal dwa razy więcej.

Wiele wskazuje więc na to, że ponieważ ten rządowy projekt okazał się bardzo udany i pozwala PiS na zachowanie wysokiego poparcia społecznego, opozycja nie chce przykładać ręki do sukcesu obozu rządowego. Co ciekawe, bardziej pragmatycznie myślą wójtowie i burmistrzowie „na prowincji”, którzy w swoich gminach starają się przedstawić „500+” także jako swój sukces.


Najwięcej decyzji o wypłacie „500+” wydano w Toruniu.

Wnioski o wypłatę świadczenia należy składać do 1 lipca włącznie. Wtedy rodzice otrzymają wyrównanie od 1 kwietnia. W kolejnych miesiącach świadczenie będzie wypłacane od miesiąca, w którym rodzice złożą wniosek.

 


 

Zainwestujemy w edukację

Rozmowa z Beatą Przykorską, mamą 7 dzieci

Ile czekali Państwo na wypłatę świadczenia „500+” na sześcioro dzieci?

– Około 2 miesięcy.

W jaki sposób i kiedy złożyli Państwo wniosek?

– Wniosek złożyliśmy od razu w kwietniu drogą elektroniczną za pomocą strony internetowej banku PKO BP.

Dla Państwa dużej rodziny świadczenie to realne wsparcie. Na co przeznaczą Państwo te środki?

– Dla nas to duża pomoc. Nasze dzieci uczą się w ramach edukacji domowej, znaczna część pieniędzy pójdzie na podręczniki, pomoce naukowe, wycieczki edukacyjne.

Ministerstwo rodziny liczy, że m.in. dzięki „500+” polscy rodzice w tym roku spokojnie będą mogli zaplanować wakacyjne wyjazdy dzieci.

– Tak, nasze dzieci też wyjeżdżają łącznie trzy razy. W pierwszych dniach wakacji na obozy harcerskie, później część dzieci wyjeżdża ze szkołą, do której są zapisane, zakosztują tam górskich wypraw, ale także różnych ciekawych zajęć jak rękodzieło. Na koniec czeka nas jeszcze wyjazd z parafii.

Jak odbiera Pani krytyczne głosy wobec programu „500+”?

– Mam wrażenie, że nie stoją za nimi żadne argumenty. Jak ktoś chce powiedzieć coś złego, uderzyć w coś, to zawsze znajdzie sposób, najczęściej jest to cios na oślep. Przecież już teraz dochodzą nas głosy, że sytuacja rodzin znacznie się polepszyła, szczególnie w małych miejscowościach.

Nie pracuje Pani zawodowo? Jak reaguje Pani na określenie, że „siedzi w domu”?

– Mama, która zajmuje się dziećmi, to nie jest jakaś rozleniwiona osoba, która „siedzi”. Ja w domu nie siedzę. Nie rozumiem tego typu nastawienia. „500+” to wspaniała wiadomość również dla wszystkich mam, także tych aktywnych zawodowo. Kobiety, mając teraz pewne finansowe zabezpieczenie dla dzieci, będą mogły pomyśleć również o zawodowym rozwoju. Zamiast łapać się jakiegokolwiek zajęcia, by zarobić, będą mogły pomyśleć o skończeniu studiów, zrobieniu jakiegoś kursu.

Dziękuję za rozmowę.

 

Krzysztof Losz