• Niedziela, 17 maja 2026

    imieniny: Brunona, Sławomira

Petru „szczery” do bólu

Wtorek, 14 czerwca 2016 (10:46)

Wczoraj w radiowej „Trójce” przewodniczący Nowoczesnej Ryszard Petru próbował być błyskotliwy, ale w paru kwestiach wyraźnie się „wysypał”.

Najpierw chcąc wykazać, że nie ma konfliktu pomiędzy nim a liderem KOD-u, stwierdził, „że KOD nie mógł wycofać ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, bo była podpisana przez obywateli, ale Nowoczesna głosowała za odrzuceniem tego projektu w I czytaniu, bo było to uzgodnione z Mateuszem Kijowskim”.

Okazuje się, że ponad 100 tysięcy podpisów zebranych pod tym projektem przez woluntariuszy kompletnie dla niego i jego posłów nic nie znaczy, wystarczy, że poparcie dla tego projektu nie pasuje do koncepcji walki z Prawem i Sprawiedliwością.

Później na pytanie o złożony przez Nowoczesną projekt ustawy dotyczący obrotu ziemią rolną, nie był w stanie wyjaśnić, czego ten projekt dotyczy, ba, nie był w stanie odpowiedzieć na to pytanie nawet po przeczytaniu kilku zdań z jej uzasadnienia.

Był także niezwykle szczery, jeżeli chodzi o cel jego agresywnych wypowiedzi skierowanych do prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, których nie brakuje na żadnym z posiedzeń Sejmu.

Ujął to tak: „Trzeba brać byka za rogi. Trzeba podrażnić Jarosława Kaczyńskiego, czasami puszczają mu nerwy. Nie wykluczam wariantu, że w pewnym momencie byk zareaguje na czerwoną płachtę”.

A więc to ciągłe zwracanie się do Jarosława Kaczyńskiego na sali sejmowej przez posłów Nowoczesnej niezależnie od omawianego tematu, agresywne zachowania, straszenie, wygrażanie, to taktyka przejęta po „winiarzu z Biłgoraja” nastawiona na prowokowanie lidera Prawa i Sprawiedliwości.

Kilka dni wcześniej, podczas debaty nad kandydaturą Glapińskiego przewodniczący Petru wygłosił absurdalne przemówienie, żądając od przyszłego prezesa NBP deklaracji, że nie będzie „drukował pieniędzy” i że nie będzie dostarczał środków na realizację zobowiązań wyborczych Prawa i Sprawiedliwości (wymienił przy tej okazji program „500+” i „Mieszkanie+”).

Ekonomista, na jakiego kreuje się Ryszard Petru, powinien wiedzieć, że bank centralny, który jest odpowiedzialny także za obieg gotówkowy, ma jako jedyny prawo do wprowadzania pieniądza gotówkowego do obiegu i w związku z tym, co jakiś czas zleca „drukowanie pieniędzy”, aby zapewnić odpowiedni stan gotówki w obiegu.

Ale jak się domyślam, Ryszardowi Petru nie chodziło o te normalne czynności każdego banku centralnego, który dba o odpowiedni stan gotówki, ale o możliwość dodrukowania pieniądza, aby pokryć zobowiązania państwa, na które nie ma pieniędzy w budżecie.

Tyle tylko, że o takim „procederze” rozmawiali poprzedni prezes NBP Marek Belka i ówczesny minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz w restauracji „Sowa i przyjaciele”, podczas raczenia się ośmiorniczkami i drogim winem na koszt podatników.

Na tę ujawnioną przez media podsłuchaną rozmowę oburzenia Ryszarda Petru jednak nie było, wszak środowisko bankowe reprezentowane przez Marka Belkę to także środowisko lidera Nowoczesnej, na początku swej kariery naukowej i politycznej „asystował” przecież samemu Leszkowi Balcerowiczowi.

Przypomniał sobie o tym dopiero teraz i dalej atakować kandydata, który przecież podczas przesłuchań w Sejmie zdecydowanie od takiego procederu się odciął, mówiąc, że niezależność banku centralnego będzie w centrum jego zainteresowania.

Ale jeszcze bardziej „ciążą” Ryszardowi Petru takie programy realizowane przez rząd Beaty Szydło jak „500+” i „Mieszkanie+”, bo ich finansowanie w części pochodzi przecież od obowiązującego od 1 lutego tego roku podatku bankowego, któremu lider Nowoczesnej i jego posłowie zdecydowanie się przeciwstawiali.

Lider Nowoczesnej uchodzi bowiem za lobbystę zagranicznego sektora bankowego w Polsce i on, i jego posłowie robią wszystko, aby blokować wszelkie rozwiązania, które mają na celu doprowadzenie do tego, aby płacił podatki adekwatne do zysków osiąganych w naszym kraju.

Z tym lobbowaniem w sprawach zagranicznych banków usiłuje się kryć, natomiast jeżeli chodzi o posunięcia polityczne, to ma mniejsze doświadczenie i co jakiś czas publicznie jest „szczery” do bólu.

Dr Zbigniew Kuźmiuk