Irlandia Płn. pokonana! Historyczne zwycięstwo
Niedziela, 12 czerwca 2016 (21:29)Efektowny gol Arkadiusza Milika dał reprezentacji Polski zwycięstwo nad Irlandią Płn. 1:0, pierwsze w historii występów naszych piłkarzy w finałach mistrzostw Europy.
Choć Irlandia Płn. – wbrew rankingom – uważana była za najsłabszy zespól w grupie C Euro 2016, nikt nie spodziewał się, że ewentualna wygrana przejdzie dziś Polakom łatwo. Przeciwnie, wszyscy spodziewali się twardej walki i ciężkiej przeprawy. I taka była. Rywale wyszli na boisko z jednym celem – by nie stracić bramki. W ich jedenastce pojawiło się aż sześciu zawodników, nie licząc oczywiście bramkarza, których zadaniem było zatrzymać Biało czerwonych. Z takimi zespołami nigdy nie gra się miło, łatwo i przyjemnie.
Polacy przeważali od początku. Widać było, iż pod względem kultury gry, jakości, indywidualnych umiejętności przewyższają rywali o klasę. Szybko mogli zdobyć gola, jednak w 5 minucie, w dobrej sytuacji, Milik nie trafił w piłkę. Na kolejną taką okazję czekaliśmy aż do 31 min. Wtedy też w roli głównej wystąpił Milik, albo wystąpić powinien. Dostał piłkę w polu karnym, efektownie zwiódł obrońców, jednak uderzył źle: na siłę, miast technicznie i futbolówka minęła cel. W 39 minucie dynamicznie w pole karne wbiegł Bartosz Kapustka, strzelił świetnie, lecz Michael McGovern interweniował kapitalnie.
Młodziutki pomocnik Cracovii okazał się największym odkryciem dzisiejszego spotkania. W podstawowym składzie zastąpił Kamila Grosickiego i zagrał świetnie. Był niemal wszędzie, nie bał się podejmować ryzyka, wygrywał indywidualne pojedynki, stwarzał zagrożenie. Wielu – zachwycił, szczególnie skautów mocnych, zachodnich klubów, którzy w swych notesach jego nazwisko podkreślali raz za razem.
Ale oczywiście dziś Kapustka nie walczył o to, by wyjechać do Anglii, czy Niemiec, tylko o jak najlepszy wynik dla reprezentacji Polski. Do przerwy nasi bramki nie zdobyli, choć powinni wykonywać rzut karny. Rumuński sędzia nie zauważył jednak ewidentnej ręki jednego z Irlandczyków.
W 51 minucie gol wreszcie padł. Polacy przeprowadzili wzorcową akcję. Zaczął ją Krzysztof Mączyński, potem Jakub Błaszczykowski idealnie wypatrzył Milika, a ten płaskim strzałem znalazł sposób na McGoverna.
Później bliski szczęścia był sam Błaszczykowski, strzelił jednak tuż obok słupka. Mogli wpisać się na listę strzelców Grosicki, który w końcówce wszedł na boisko i Milik. Mógł Krychowiak, po którego ładnym strzale z dystansu piłka minęła bramkę o centymetry. Polacy cały czas przeważali, a rywale, choć musieli, specjalnego zagrożenia pod naszą bramką nie stwarzali. Wojciech Szczęsny mógł poczuć się zaniepokojony tylko raz, gdy w 71 minucie Conor Washington uciekł naszym defensorom. Bramkarz Romy zachował na szczęście czujność, uprzedził rywala i w porę zapobiegł niebezpieczeństwu.
- Zawodnicy włożyli w ten mecz wiele serca i zdrowia. Rywale są bardzo mocni fizycznie, udowodnili to, jednak my w niczym im nie ustępowaliśmy. Wiedzieliśmy, iż po względem jakości piłkarskiej jesteśmy lepsi, jednak szanowaliśmy Irlandczyków. Ich świetna seria nie wzięła się z przypadku, a nie przegrali 12 kolejnych spotkań międzynarodowych – powiedział Adam Nawałka.
Polska – Irlandia Płn. 1:0 (0:0). Bramka: Arkadiusz Milik (51). Żółte kartki: Bartosz Kapustka, Łukasz Piszczek – Craig Cathcart. Sędzia: Ovidiu Hategan (Rumunia). Widzów 35 000.
Polska: Wojciech Szczęsny – Łukasz Piszczek, Kamil Glik, Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk – Jakub Błaszczykowski (80. Kamil Grosicki), Grzegorz Krychowiak, Krzysztof Mączyński (78. Tomasz Jodłowiec), Bartosz Kapustka (88. Sławomir Peszko) – Arkadiusz Milik, Robert Lewandowski.
Irlandia Płn.: Michael McGovern – Conor McLaughlin, Craig Cathcart, Jonny Evans, Gareth McAuley – Paddy McNair (46. Stuart Dallas), Oliver Norwood, Steven Davis, Chris Baird (76. Jamie Ward), Shane Ferguson (66. Conor Washington) – Kyle Lafferty.
Piotr Skrobisz