Zdążyć przed bezpłodnością
Sobota, 11 czerwca 2016 (02:25)Ministerstwo Zdrowia za rządów PO – PSL przygotowało Narodowy Program Zdrowia na lata 2016-2020. Poprzedni podobny program już się zdezaktualizował, potrzebny był nowy. Nadzwyczaj był potrzebny ze względu na konieczność ustalenia kierunku priorytetowych działań w celu poprawy stanu zdrowia Polaków. Za najważniejszy problem zdrowotny uznano otyłość i na jej zwalczanie przeznaczono największe środki. Cały program jest zbiorem wielu setek proponowanych rozproszonych działań, które mają prowadzić różne instytucje. W sposób przypadkowy dobrano wskaźniki monitorowania. Zaskakujące jest, że nie wzięto pod uwagę problemów dotyczących zdrowia prokreacyjnego, chociaż w Ustawie o leczeniu niepłodności z dnia 25 czerwca 2015 roku zobowiązano rząd do „podejmowania działań na rzecz ochrony i promocji zdrowia rozrodczego”. Zresztą dowód w postaci tej ustawy nie jest potrzebny, by wiedzieć, że sprawy płodności, opieki podczas ciąży i porodu powinny mieć najwyższy priorytet, choćby ze względu na kryzys demograficzny i zagrożenie dla systemu ubezpieczeń społecznych.
Rząd PiS próbuje to zmienić. W Ministerstwie Zdrowia trwają prace nad treścią nowego rozdziału Narodowego Programu Zdrowia dotyczącego zdrowia prokreacyjnego. Moim zdaniem, cały program powinien być od nowa napisany. Nie wiadomo, jaki jest postęp prac i kto w nich bierze udział. Jest to sprawa istotna, chodzi bowiem o to, by nie był to ten sam zespół autorów, który był do tej pory odpowiedzialny za funkcjonowanie ochrony zdrowia matek i dzieci i reprezentował liberalne, pseudonowoczesne, antykoncepcyjno-aborcyjne podejście do zdrowia prokreacyjnego. Konieczna jest zmiana priorytetów, zmiana atmosfery, nadanie specjalnego statusu macierzyństwu, poszanowanie dla życia od momentu poczęcia.
Odsłonić prawdę o antykoncepcji
Jest wiele przykładów na to, że nic się nie zmieniło i nie są podejmowane starania w celu zmiany tego podejścia. Tak jak przedtem rodzice zmagają się z natarczywą proaborcyjną retoryką, kiedy zwracają się do niektórych lekarzy w bardzo dla nich trudnych sprawach związanych z ciężkimi powikłaniami ciąży czy nieprawidłowościami rozwojowymi dzieci. Inną sprawą jest, że zamiast przeprowadzać diagnostykę w przypadkach zaburzeń cyklu miesiączkowego i niektórych chorób ginekologicznych, by wykryć ich przyczynę i starać się ją usunąć, powszechnie i w nadmiarze stosuje się doustne hormonalne środki antykoncepcyjne. Rzeczywiście poprawa jest zaskakująca, cykle stają się regularne, niebolesne, pacjentka jest zadowolona, lekarz dumny z siebie. Problem zdrowotny jednak pozostaje i po odstawieniu środków wszystko wraca do poprzedniego stanu.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym