Dziś w „Naszym Dzienniku”
Pływający Gazprom
Poniedziałek, 30 maja 2016 (01:23)Planowana wydajność terminalu i termin jego oddania do eksploatacji są dość niejasne. Mowa jest już o czwartym kwartale przyszłego roku. Tymczasem Gazprom ma oddać do eksploatacji instalację produkującą skroplony gaz (LNG) dopiero w 2020 roku.
Nie przeszkadza to jednak władzom zarówno centralnym, jak i administracji enklawy głośno obwieszczać kolejnych faz projektu. Premier Dmitrij Miedwiediew zatwierdził zmiany administracyjne w celu wydzielenia odpowiedniego terenu, aby poszerzyć port Kaliningrad o niewielką nadmorską działkę między miejscowościami Pionierskij i Zielonograd (w pobliżu Zalewu Kurońskiego), gdzie gaz będzie tłoczony do miejscowej sieci przesyłowej.
– Najprawdopodobniej jest to gra na obejście państw bałtyckich. Może Rosjanie chcą utworzyć w Kaliningradzie centrum dystrybucyjne, ale na razie nie ma odpowiedniej infrastruktury, by przesyłać do Polski gaz rozprężony. Chyba że przez Litwę, gdy powstanie interkonektor między naszymi państwami – uważa Tomasz Chmal, ekspert rynku energetycznego.
Sam terminal będzie miał formę pływającej wyspy, do której będą przybijały specjalne gazowce ze zbiornikami kriogenicznymi potrafiącymi utrzymywać płyn w temperaturze -162 st. C. Wyspa zawiera także instalację regazyfikacyjną i zbiorniki na LNG. Bardzo podobnie funkcjonuje już litewski gazoport w Kłajpedzie. Natomiast polski, o wiele większy terminal w Świnoujściu jest zbudowany na stałe. Gazowce podpływają do nabrzeża na sztucznym falochronie, ale całe przetwarzanie odbywa się na lądzie, przy czym istotnym elementem infrastruktury są gigantyczne zbiorniki na LNG.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym