Polska na tarczy
Sobota, 21 maja 2016 (03:16)Im bliżej lipcowego szczytu NATO w Warszawie, tym głośniejsze pomruki niezadowolenia wydaje z siebie Moskwa. I pokazuje, że region Bałtyku uważa za swoją strefę militarną z bazą wypadową w obwodzie królewieckim, często przez polskich publicystów określanym z rosyjska „kaliningradzkim”.
Rosja rusza do walki o utracone w latach 90. XX wieku pozycje – wraca silniejsza za sprawą tchórzostwa i głupoty Zachodu, który przez ostatnie lata chciał osiągnąć spokój, prowadząc politykę „niedrażnienia” Moskwy. Jakby nie wiedział, że bandycie nie należy schodzić z drogi, bo poczuje się bezkarny, że trzeba stawić mu czoło i go obezwładnić.
Któryż to już raz Zachód wpadł ze strachu przed wybuchem wojny w zastawioną przez Rosjan pułapkę rozbrojeniową? Od lat 70. XX wieku powtarza się ten sam scenariusz: Moskwa, złapawszy zadyszkę w pogoni za Paktem Północnoatlantyckim, wysuwa „pokojowe propozycje”, a uszczęśliwieni politycy zachodni zaczynają w odpowiedzi likwidować arsenał NATO. Jednostronnie, rzecz jasna. Bo wschodnie imperium wykorzystuje chwilę spokoju i po cichu odbudowuje własne siły. Ostatnim aktem tej zabawy w wojnę i pokój był tzw. reset ogłoszony w 2009 roku po zwycięstwie wyborczym Baracka Obamy przez ówczesną sekretarz stanu Hillary Clinton i ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa, czyli – jak trąbiono na lewo i prawo – kształtowanie wzajemnych stosunków od nowa. W tym samym roku specjalna komisja, której zadaniem było poprawienie stosunków z Moskwą, opublikowała raport zalecający „ponowne rozpatrzenie kwestii rozmieszczenia w Polsce i Czechach elementów amerykańskiej tarczy przeciwrakietowej”. Odnosząc się do rozszerzenia NATO, autorzy dokumentu podkreślili, że „Stany Zjednoczone powinny zaakceptować fakt, iż ani Ukraina, ani Gruzja nie są gotowe do członkostwa” w Sojuszu. W istocie reset sprowadził się więc do ciągłych ustępstw USA i powolnego odzyskiwania przez Rosję straconych pozycji, a także zdobywania nowych.
Ameryka na łopatkach
Dezinformacja rosyjska okazała się zatem niezawodna – jak niegdyś sowiecka. Efektem jej działań było m.in. podpisanie w lutym 2011 roku traktatu rozbrojeniowego New Start (New Strategic Arms Reduction Treaty) przewidującego redukcję potencjału nuklearnego. Jeszcze rok temu Departament Obrony USA planował, że do 2018 roku wyłączy z eksploatacji pięćdziesiąt międzykontynentalnych pocisków balistycznych Minuteman III i pozbawi trzydzieści bombowców strategicznych B-52H możliwości przenoszenia broni jądrowej.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym