A Komisja znowu w Polskę
Piątek, 20 maja 2016 (03:11)Z Sylwestrem Chruszczem, posłem ruchu Kukiz'15, członkiem sejmowej Komisji do spraw Unii Europejskiej, rozmawia Rafał Stefaniuk
Do poniedziałku rząd ma czas na doprowadzenie do przełomu w sprawie sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego. Taki komunikat wysłała Komisja Europejska.
– Ileż to już razy Komisja Europejska przekraczała swoje kompetencje, ingerując w wewnętrzne sprawy państwa członkowskiego? Myślę, że to jeden z bardziej jaskrawych przykładów ograniczania naszej suwerenności. Raz narzuca nam się kwoty tzw. uchodźców, a innym razem stawia ultimatum z nierealistycznym terminem realizacji. Żyjemy w kuriozalnej rzeczywistości.
Wyznaczono nam nierealny termin. Wydaje się więc, że Komisja tylko zaogni sytuację.
– Widać taka jest jej intencja. Bruksela nie jest od tego, aby regulować rozwiązania funkcjonowania poszczególnych instytucji w danym kraju. W założeniu Komisja ma pomagać Europejczykom, a nie burzyć porządek demokratyczny.
Bierze Pan pod uwagę nałożenie przez Komisję Europejską kar na Polskę?
– Myślę, że wszystko zmierza w tym kierunku. Czemu innemu mają służyć marsze KOD, przesłuchanie premier Beaty Szydło w europarlamencie czy przyjęcie rezolucji? Komuś zależy na pokazaniu naszego kraju jako niestabilnego elementu Europy, w którym dzieje się źle, a wolności demokratyczne są łamane. A co mogą dać kary? Mają wymusić uległość Warszawy względem tamtych elit. Sytuacja jest więc niebezpieczna.
To, co robi Komisja Europejska w tej sprawie, jak i chociażby w kwestii kar za nieprzyjmowanie uchodźców, to woda na młyn dla zwolenników Brexitu?
– Brytyjczycy są wolnym narodem, który prowadzi swobodną debatę. Potrafią także liczyć funty. Unia zmieniła się przez ostatnie lata. Ze wspólnoty wolnych narodów stała się organizacją dążącą do dyktatu politycznego i gospodarczego. W takim projekcie wolni Brytyjczycy nie chcą brać udziału.
A więc dzisiaj obstawiałby Pan Brexit?
– Granica wolności Brytyjczyków została mocno przesunięta, więc ci, jak nie w czerwcu, to później zdecydują o swoim wyjściu z UE. Bruksela już oficjalnie przyznała, że państwa narodowe mają znikomy wpływ na decyzje Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej. Przyznanie się do tego jest już sukcesem Londynu. Teraz na Wyspach toczy się rzeczowa debata i śledząc ją, wysuwam wnioski, że Brytyjczycy są negatywnie nastawieni do Brukseli.
Wróćmy na nasze podwórko. Nie odnosi Pan wrażenia, że Polacy mają już dość sporu o Trybunał?
– Z pewnością Polacy chcą już porozumienia. Niewiele jest osób, w tym wśród polityków, które orientują się w tych wszystkich wątkach, które pojawiły się na przestrzeni ostatnich miesięcy. Mamy w kraju o wiele poważniejsze problemy niż to, na jakich zasadach ma orzekać Trybunał lub kto ma usiąść obok sędziego Rzeplińskiego. Przyszła pora, aby co niektórzy politycy przejrzeli raporty GUS i zobaczyli, ile poważnych problemów do rozwiązania stoi przed nimi. Nie da się budować społeczeństwa obywatelskiego, gdy główni gracze sporu przyjmują taką, a nie inną postawę. To zniechęca do polityki i interesowania się sprawami kraju. To męczy Polaków, którzy chcą normalności w życiu codziennym, jak i politycznym. Chyba że komuś zależy, żeby tak było.
Co stoi na przeszkodzie, aby w końcu wypracować porozumienie?
– Pycha. Na początek każda strona, a więc Jarosław Kaczyński, jak i opozycja niekonstruktywna, która woli nazywać się „totalną”, muszą zrobić dwa kroki w tył, a tego nie chcą, bo muszą postawić na swoim. Od miesięcy powtarzamy, że idealnym rozwiązaniem byłoby wyzerowanie składu Trybunału i wybranie nowego większością 2/3 głosów. Wtedy Trybunał nie byłby jednej partii, a całego Sejmu. To jedyna droga do konsensusu. A następne kroki powinien stawiać już sam Trybunał poprzez orzekanie w zgodzie z polską Konstytucją i polskim interesem. Tylko tyle. To naprawdę nie wymaga wiele. Wystarczy tylko chcieć i poczuć się do odpowiedzialności za żyjących i przyszłe pokolenia. Kukiz’15 od dawna podkreśla, że każdego dnia decydujemy o tym, jaka Polska będzie w przyszłości. Czas, by zrozumiały to inne ugrupowania, zamiast kłócić się o to, co jest orzeczeniem, a co nie, i co należy wydrukować, a czego nie można. Polska zasługuje na to, żeby ją szanować.