• Sobota, 16 maja 2026

    imieniny: Andrzeja, Szymonety

Polityka bezczelności

Poniedziałek, 16 maja 2016 (10:16)

List b. ministrów obrony, w którym domagają się dymisji obecnego szefa MON Antoniego Macierewicza, to – w ocenie samego ministra – przejaw polityki bezczelności osób, które są współodpowiedzialne za zły stan armii. Każdy z nich ma wiele na sumieniu – podkreślił minister.

Byli ministrowie obrony narodowej ocenili we wspólnym liście, że Antoni Macierewicz nie powinien dłużej sprawować urzędu ministra obrony narodowej oraz że rząd PiS podważył pozycję Polski w strukturach europejskich i atlantyckich. W piśmie odnoszą się m.in. do środowego wystąpienia Macierewicza w Sejmie ws. raportu o rządach PO – PSL.

List opublikowany na portalu Wyborcza.pl podpisali: Janusz Onyszkiewicz (szef MON w latach 1992-1993 i 1997-2000), Bronisław Komorowski (szef MON w latach 2000-2001, prezydent Polski w latach 2010-2015), Janusz Zemke (wiceszef MON w latach 2001-2005), Radosław Sikorski (szef MON w latach 2005-2007, szef MSZ w latach 2007-2014), Bogdan Klich (szef MON w latach 2007-2011) oraz Tomasz Siemoniak (szef MON w latach 2011-2015).

– To są ludzie współodpowiedzialni za dramatycznie zły stan armii, jaki zastałem jesienią 2015 r. – powiedział w poniedziałek Macierewicz w radiowej Trójce.

Jak dodał, każdy z nich ma na sumieniu naprawdę ciężkie grzechy wobec armii i wobec Polski, a ich działanie to „polityka bezczelności”.

– Była polityka wstydu, teraz jest polityka bezczelności. Ludzie, którzy są odpowiedzialni za dramatyczne wydarzenia w Polsce, za zaniechania lub działanie przeciwko Polsce, od pół roku próbują oskarżać Prawo i Sprawiedliwość za to, że „śledź za 2,50” gdzieś się zagubił albo podobne zdarzenia – powiedział minister.

– Pan Onyszkiewicz może by najpierw zwrócił blisko 300 tys. zł, jakie pobrał jako doradca ministra Tomasza Siemoniaka nie wiadomo za co, bo nie ma żadnej dokumentacji skutków tego jego doradzania – dodał szef MON.

Jak wskazał, gdy wiceminister obrony w rządzie Donalda Tuska i gabinecie Tomasza Siemoniaka „biegał po wszystkich mediach, mówiąc, że Rosjanie w ciągu trzech dni są gotowi do zajęcia Warszawy, to żaden z tych ludzi słowa nie powiedział”.

Zdaniem Macierewicza, jego diagnoza przedstawiona w audycie – iż Polska nie była przygotowana i Siły Zbrojne nie były zdolne do obronienia kraju w czasie niezbędnym, by nadeszła pomoc – jest bardzo „skromna i ostrożna”.

Minister zapewnił, że „Polska jest solidnym sojusznikiem i chce być pełnoprawnym sojusznikiem” NATO. – Jest baza w Redzikowie i deklaracja, decyzja z lutego, że siły NATO będą stacjonowały w Polsce – dodał. Jak podkreślił, to znaczące osiągnięcia, których nie udało się zrealizować poprzednikom.

– Dobrze, że ci ludzie podpisali list. Ja się z tego cieszę, bo to jest egzemplifikacja tezy, którą sformułowałem na początku mojego wystąpienia, że przez 24 lata była grupa osób, która występowała w różnych partiach i pod różnymi nazwami, która działała na szkodę armii – zaznaczył minister.

Byli szefowie MON przypomnieli w liście, że „ćwierć wieku temu Polska z przeciwnika Zachodu stała się jego sojusznikiem, a potem również członkiem NATO”. – Osiągnęliśmy sukces, o jakim przed 1989 rokiem nawet nam się nie śniło. To był wspólny sukces wszystkich rządów III RP, możliwy dzięki temu, że w sprawach polityki zagranicznej i bezpieczeństwa przez całe ćwierćwiecze panowała niemal pełna jednomyślność. Dzięki temu Polska zdobyła silną pozycję w strukturach NATO i była uważana za kraj stabilny, przewidywalny i zasługujący na zaufanie – zauważyli.

Ich zdaniem, „rząd PiS w ciągu kilku miesięcy podważył pozycję Polski w strukturach europejskich i atlantyckich”. – Co więcej, minister Antoni Macierewicz ogłosił z sejmowej mównicy, że jesienią 2015 roku polskie Siły Zbrojne nie posiadały zdolności do zapewnienie bezpieczeństwa ani terytorium Polski, ani obszaru powietrznego, ani kluczowych obiektów dla kierowania państwem – podkreślono.

W minioną środę w Sejmie Macierewicz, przedstawiając wyniki audytu w MON, zarzucił poprzednikom m.in. niegospodarność, brak dbałości o historyczne dokumenty i niewypełnianie ustawy lustracyjnej. – Gdy wchodziłem do ministerstwa obrony, Siły Zbrojne RP nie posiadały ani zdolności zapewnienia bezpieczeństwa terytorium państwa, obszaru powietrznego, kluczowych obiektów kierowania państwem, ani cyberprzestrzeni – mówił. Ocenił, że wojsko „zdolne było jedynie do prowadzenia ograniczonych działań opóźniających działania agresora"; „nie zapewniono realnej pomocy ze strony państw sojuszniczych". Zapewnił, że wdrożono już działania naprawcze.

RS, PAP