Ryszyła budowa tarczy
Piątek, 13 maja 2016 (21:52)Z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy odbyła się w Redzikowie uroczystość rozpoczęcia budowy amerykańskiej instalacji wchodzącej w skład tarczy antyrakietowej Europy.
– Dziś rozpoczyna się kolejny etap wzmocnienia bezpieczeństwa Europy, a więc całego wolnego świata, a tym samym bezpieczeństwa Polski. Chociaż system ten będzie bronił przed rakietami lecącymi dalej na zachód, to będzie on się znajdował w Polsce. Co ważne, będzie to element stałej obecności sił NATO w Polsce. Już wiele lat temu weszliśmy do NATO, ale długo czekaliśmy, by Sojusz wszedł do Polski, i to dziś się dzieje – powiedział na uroczystości prezydent Andrzej Duda, zwierzchnik Sił Zbrojnych.
Budowa obiektów potrwa około roku, pełną gotowość operacyjną baza osiągnie w 2018 roku. Wówczas 24 pociski SM-3 w najnowszej wersji Block IIA zaczną chronić Europę przed pociskami balistycznymi krótkiego i średniego zasięgu.
W uroczystości ze strony amerykańskiej wziął udział zastępca sekretarza obrony Robert Work, asystent sekretarza stanu Frank Rose i ambasador Paul Jones. Amerykańskie siły zbrojne reprezentowali dowódca Marynarki Wojennej USA w Europie adm. Mark Ferguson i dyrektor amerykańskiej Agencji Obrony Antyrakietowej wiceadm. James Syring. Obecny był asystent sekretarza generalnego NATO Patrick Auroy. W polskiej delegacji byli m.in. szefowie MSZ Witold Waszczykowski i MON Antoni Macierewicz oraz szef BBN Paweł Soloch.
– NATO dokonuje znaczącej inwestycji w swoje środki obrony, by sprostać wyzwaniom współczesności i przyszłości. Ta ceremonia oznacza początek ostatniej fazy projektu tarczy antyrakietowej w Europie. Instalacja tak, kiedy zostanie ukończona, będzie zdolna do obrony północnej i środkowej części europejskich państw NATO – powiedział Robert Work.
W imieniu USA dziękował Polsce za gotowość do udziału w projekcie tarczy oraz za dotychczasowe zaangażowanie we wspólne misje, zwłaszcza w Afganistanie. Oddał hołd poległym w tych operacjach. – Chciałbym uroczyście przed polskim Narodem zadeklarować, że USA nie zapomną tej ofiary – dodał amerykański minister, zapewniając o niewzruszonej woli wypełnienia przez Stany Zjednoczone wszystkich zobowiązań związanych z obecnością w NATO. Work chwalił też Polskę za wysoki poziom wydatków na cele obronne.
Instalacja w Redzikowie jest częścią większego systemu EPAA, na który składają się wyrzutnie rakiet SM-3 zainstalowane na okrętach, radar w Turcji, centrum dowodzenia w Ramstein i mniejsze instalacje w kilku innych krajach, a od czwartku gotowość operacyjną osiągnęła podobna do Redzikowa baza w rumuńskim Deveselu. Posiada ona również pociski SM-3, ale w starszej wersji Block IB. Tam w uroczystości przekazania obiektu do służby w siłach NATO wziął udział sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg. Z kolei w Redzikowie był rumuński minister obrony Mihnea Motoc. Work zapowiedział, że w okolicach szczytu NATO w Warszawie, a więc na początku lipca, dojdzie do integracji istniejących komponentów tarczy i włączenia ich we wspólny natowski system obrony powietrznej.
Praktycznie prace budowlane rozpoczną się latem. Ich koszt to ok. 300 mln dol. Ze względu na tajność instalacji (położenie schronów z rakietami musi pozostać tajemnicą) budowę silosów wykonają specjalne certyfikowane firmy amerykańskie. Polscy przedsiębiorcy mogą liczyć na amerykańskie zamówienie związane z infrastrukturą pomocniczą, taką jak koszary i ich zaplecze, budynki administracyjne i gospodarcze.
Baza w Redzikowie należy do systemu Aegis Ashore BMD 5.1. Składa się z podziemnych silosów z ukrytymi pociskami SM-3, radaru wykrywania i naprowadzania AN/SPY 1, a także własnej obrony powietrznej i zabezpieczenia techniczno-logistycznego. Będzie w niej służyć 300 amerykańskich marynarzy. Ich niewielka grupa jest już teraz w Redzikowie pod dowództwem kmdr. Christophera Landisa.
Do ochrony bazy została w pobliżu zlokalizowana polska jednostka wojskowa, w której stacjonuje batalion ochrony z ponad 250 żołnierzami. Już obecnie ma on pełną gotowość bojową. Jest wyposażony w pojazdy wielozadaniowe Humvee. Dowodzi nimi płk Witold Bartoszek.
Przed wejściem do jednostki wojskowej kilkanaście osób protestowało przeciwko budowie bazy. Część z nich to mieszkańcy okolic, a także aktywiści lewicowi, którzy przekonywali, że amerykańska instalacja stanowi dla nich zagrożenie.
Celem SM-3 jest zwalczanie pocisków balistycznych odpalanych „spoza obszaru transatlantyckiego”, jak to określił Work. Przede wszystkim chodzi o niespokojny Bliski Wschód (Iran, Państwo Islamskie). Rosja oficjalnie nie posiada pocisków, przeciw którym zaprojektowano SM-3, bo zabraniają tego traktaty rozbrojeniowe, a jeśli nawet ma tego typu rakiety (prawdopodobnie najnowsze typy pocisków Iskander-M mają zasięg większy niż 500 km), to z powodów technicznych z Redzikowa nie da się zestrzelić rakiet odpalanych z obwodu kaliningradzkiego. Także wczoraj Work powtórzył amerykańskie zapewnienie, że tarcza ma charakter obronny i nie jest wymierzona w Rosję ani jej zdolności strategicznego odstraszania. Mimo tego Rosja oskarża USA i NATO, że tarcza wymierzona jest w jej bezpieczeństwo, strategiczną równowagę sił i zdolność odstraszania. Moskwa grozi działaniami odwetowymi wobec Polski i Rumunii, chociaż trudno wskazać konkretne kroki wzmacniające rosyjskie siły w naszym regionie, jakich w przypadku odstąpienia od projektu Rosjanie by nie podjęli.
– To ważny dzień dla pokoju w Europie i na świecie. Jest to także szczególny dzień dla polskich wysiłków, by uzyskać jak największe gwarancje bezpieczeństwa militarnego – powiedział minister Antoni Macierewicz.
Przypomniał niestety niezbyt udaną historię projektu tarczy, bo w 2009 roku Amerykanie wycofali się z pierwszego projektu (wtedy jej komponenty miały być w Polsce i Czechach). – I wtedy, i teraz naszym głównym celem jest obrona. Dążyliśmy wyłącznie do tego, by móc żyć i pracować, i rozwijać się w bezpieczeństwie po latach zaborów i zniewolenia – podkreślił szef MON. Ale dodał, że chociaż my chcemy tylko się bronić, to „odzywają się agresywne głosy wymierzone w nasze bezpieczeństwo”. – Prawda jest taka, że kilka państw w pobliżu granic NATO rozwija programy rakietowe i nie możemy tego ignorować – potwierdził te obawy Patrick Auroy reprezentujący NATO.
Zdaniem ekspertów, zasadniczą korzyścią dla Polski jest sama obecność na naszym terytorium strategicznej instalacji obronnej USA z kosztownym sprzętem najbardziej zaawansowanych technologii, któremu Amerykanie z pewnością nie pozwolą wpaść w obce ręce. Wskazują, że korzyści odniesiemy też ze znalezienia się w obszarze amerykańskiej osłony powietrznej bazy. USA ze względu na ten cel mają też wesprzeć polskie systemy obronne „Wisła” i „Narew”.
Piotr Falkowski, Redzikowo