• Sobota, 16 maja 2026

    imieniny: Andrzeja, Szymonety

Wolność od przymusu

Czwartek, 12 maja 2016 (18:44)

Z prof. Bogdanem Chazanem rozmawia Monika M. Zając

„Nie potrzebujemy lekarzy bez sumień” – to tytuł referatu Pana Profesora, który zostanie wygłoszony 14 maja w ramach sympozjum zorganizowanego przez Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka w Krakowie. To ostry tytuł.

– Nie sądzę, aby byli lekarze bez sumień, choć może jakieś wyjątki są. Ale chodzi o to, że w interesie pacjentów leży, aby lekarze mieli dobrze uformowane sumienia. Lekarze, którzy mają jakiekolwiek problemy z sumieniem, których sumienie zostało złamane i sprawa nie została naprawiona, nie będą dobrze wykonywali swego zawodu, a na tym ucierpią sami pacjenci. Lekarz, który ma problemy z komunikacją z samym sobą, będzie miał również problemy w komunikacji z pacjentem.

Jak zatem kształtować sumienie, aby stało się miejscem, w którym rodzi się szacunek, miłość i pragnienie ochrony życia?

– Szacunek dla życia, gotowość do jego obrony, do bycia adwokatem życia, nawet wobec najbliższych osób chorego, są niezbędne w wykonywaniu zawodu lekarza. Z tego szacunku rodzi się determinacja w ratowaniu życia, zdrowia, radość z sukcesów medycznych, ale też współczucie dla cierpiących i umierających. Konieczne jest tu także prawidłowo ukształtowane sumienie.

Czy dba się o to w procesie kształcenia medyków?

– Moim zdaniem, nie bardzo. Ci, którzy przygotowali program studiów medycznych, dość lekceważąco potraktowali sprawę etyki lekarskiej, tych zagadnień brakuje w programie studiów specjalizacyjnych, w programach sympozjów. Lekarz właściwie dochodzi do wypracowania pewnych postaw metodą prób i błędów. Młody lekarz powinien mieć swojego wychowawcę, swojego promotora, kogoś, kto nie tylko będzie uczył go zawodu, ale będzie też wychowywał.

A są dziś tacy mentorzy?

– Z tym jest problem, ponieważ w dalszym ciągu ci, którzy decydują o programie studiów medycznych, specjalizacyjnych, konsultanci, kierownicy klinik, to osoby, które albo same były ukształtowane w systemie komunistycznym, albo są wychowankami tychże. I w ten sposób lekceważenie dla etyki, dla życia przenosi się z pokolenia na pokolenie. Wyraźnych zmian w tym zakresie obecnie nie widać.

Sympozjum zorganizowane przez obrońców życia skoncentrowane będzie na zagadnieniu wolności sumienia jako fundamentu państwa demokratycznego. Czy w naszym państwie jest coraz więcej przestrzeni, w której do głosu dopuszcza się sumienie?

– W zawodach ukierunkowanych szczególnie na dobro człowieka, na życie ludzkie, do których należą zawody medyczne, sumienie stanowi istotę powołania. Sumienie w państwie demokratycznym powinno zatem zajmować szczególne miejsce. Bo jeżeli będziemy wychowywać ludzi, którzy nie będą odwoływać się do sumienia, nie będą w stanie odróżnić dobra od zła, którym będzie wszystko jedno, to dojdzie do tego, że wychowamy lekarzy, którzy powiedzą publicznie, że ich sumienie należy zostawić w spokoju, bo ich ta sprawa nie interesuje. Nie spodziewajmy się, że w naszym społeczeństwie będzie się wówczas dobrze działo.

Wiemy, jak ścisły jest związek prawa i medycyny. Jaki wysiłek zarówno ze strony prawodawcy, jak i ze strony świata medycznego jest konieczny, by te rzeczywistości mogły harmonijnie współbrzmieć dla dobra człowieka?

– Oczywiście, istnieje możliwość konfliktu wolności sumienia z prawem stanowionym. Ale my powinniśmy wyjść z założenia, że wolność sumienia, że prawo nas wszystkich, a w moim przypadku – lekarzy, do wolności myśli, sumienia i wyznania jest prawem absolutnym i jego źródłem nie jest prawo stanowione, ale przyrodzona godność człowieka. Klauzula sumienia umożliwia „poruszanie się” w sytuacjach konfliktowych, gdy wykonanie danej procedury jest sprzeczne z systemem wartości lekarza, pielęgniarki czy położnej. Ta klauzula nie jest przywilejem, nie jest dana z łaski, ona nam się należy. Jest po to, by prawo pracowników służby zdrowia do postępowania zgodnie z sumieniem było respektowane. Tu nie chodzi tylko o prawo do postępowania zgodnie z własnym sumieniem, ale może ważniejsze jest to, żebyśmy mieli wolność od przymusu postępowania wbrew własnemu sumieniu.

W obecnej formie klauzula rzeczywiście może chronić sumienie lekarzy, pielęgniarek i położnych?

– Dobrze się stało, że Trybunał Konstytucyjny jesienią ubiegłego roku wprowadził zmiany w ustawie o zawodzie lekarza, które spowodowały, że klauzula sumienia nabrała cech rzeczywistej przydatności w naszej codziennej pracy. Chociaż z drugiej strony pojawił się pewien lęk, nacisk, niesprawiedliwość, z którą spotykają się młodzi lekarze w szpitalach i przychodniach. To powoduje, że nie upominają się oni o swoje prawo sumienia. Z góry z niego rezygnują, wiedząc, że narażają się na ostracyzm środowiska i represje ze strony przełożonego.

Czyli z prawem do korzystania z klauzuli sumienia jest jeszcze bardzo źle?

– Pewien lekarz ze Śląska zadzwonił do mnie z pytaniem, czy znam szpital, w którym on – katolik mógłby specjalizować się w ginekologii i położnictwie zgodnie z sumieniem. Powiedziałem mu, że kiedyś takim szpitalem był Szpital Świętej Rodziny w Warszawie. Niestety, takich jest naprawdę mało. A szkoda, bo jako katolicy mamy prawo udać się do lekarza, który wyznaje ten sam system wartości co my. Przyjęło się, że lekarz, który przyznaje się do swojej wiary, do swoich przekonań, jest jakimś oszołomem, dziwolągiem. Dlaczego? Czy tylko ateizmem można się chwalić? Nie bójmy się, mówmy wprost o swojej wierze, o swoich prawach i domagajmy się ich słusznego respektowania.

Dziękuję za rozmowę.

Monika M. Zając