Mieliśmy państwo złodziejsko-totalitarne
Czwartek, 12 maja 2016 (05:12)Z Markiem Suskim, posłem PiS, przewodniczącym sejmowej Komisji ds. Energetyki i Skarbu Państwa oraz wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych, rozmawia Mariusz Kamieniecki.
Panie Pośle, jaki obraz państwa za czasów rządów koalicji PO – PSL wyłania się z audytu poszczególnych ministerstw zaprezentowanego dzisiaj przed Sejmem?
– Obraz, jaki widzimy, jest katastrofalny. Na porządku dziennym była wyprzedaż majątku narodowego. Nieszczelny był system podatkowy, głównie w obszarze VAT. Wreszcie autostrady, jakie powstawały też w okrojonym zakresie, były najdroższe w Europie, droższe nawet niż w przypadku znacznie zamożniejszych Niemiec. I nie dość, że państwo polskie za rządów koalicji PO – PSL było źle zarządzane, okradane, to dodatkowo jeszcze służby miały tuszować afery i ścigać tych, którzy chcieli te patologie ujawniać. Efekt jest taki, że mieliśmy podsłuchy, inwigilacje i zwalczanie opozycji. Biorąc to pod uwagę, można powiedzieć, że pod rządami Platformy i PSL mieliśmy państwo złodziejsko-totalitarne. Tak określiłbym charakter ośmiu lat władzy na podstawie wyniku audytu w poszczególnych ministerstwach.
Premier stwierdziła, że przez ostatnie osiem lat nikt za nic nie odpowiadał. Jak zatem za rządów PO – PSL funkcjonowało państwo polskie?
– Państwo za rządów Platformy i PSL funkcjonowało tak, jak to określił jeden z ministrów tego rządu, a mianowicie teoretycznie. Państwo za koalicji PO – PSL funkcjonowało w tym kierunku, żeby nikomu z rządzących nie stała się żadna krzywda, cokolwiek by nie zrobił. Nad draństwem dokonywanym przez ludzi władzy roztoczony był parasol ochronny, a w stosunku do opozycji i tych, którzy ośmielili się mieć inne zdanie niż rządzący, stosowano podsłuchy, inwigilacje i formułowano bezpodstawne oskarżenia czy zarzuty. Ci, którzy sami posługiwali się metodami rodem z Białorusi, dzisiaj mówią o obronie demokracji, tyle że tak naprawdę demokracji trzeba było bronić przed nimi samymi.
Państwo sytych kręgów władzy, silne wobec słabych i uległe wobec silnych – tak z mównicy sejmowej o ośmiu latach rządów koalicji PO – PSL mówiła premier Beata Szydło…
– To najlepiej oddaje rzeczywistość tych rządów. Silni to byli ci, którzy sprawowali władzę, mieli pod sobą różne resorty, służby specjalne, którzy wpływali na wymiar sprawiedliwości, czego dobitnym przykładem są znane powszechnie telefony ustawiające rozprawy w sądzie. To pokazuje, że ci, którzy byli silni, jednocześnie byli bezkarni. Natomiast kary stosowano np. wobec małych zakładów szewskich czy fryzjerskich. A zatem małych karano, a silnym włos z głowy nie mógł spaść. Efekt był taki, że rolnikom zajmowano nawet ciągnik sąsiada, którym wykonywał prace polowe itd. I państwo w takich sytuacjach było bierne, nie stając w obronie pokrzywdzonych obywateli, natomiast skutecznie broniło swoich funkcjonariuszy. Raz jeszcze powiem – silni byli bezkarni, byli chronieni i zajmowali się sobą, dogadzaniem sobie luksusowymi zabawami, wykwintnym menu podczas schadzek za ciężkie pieniądze na koszt państwa. Rządy Platformy były katastrofą, co skutkuje tym, że dzisiaj mamy największe zadłużenie w historii Polski, z którego – jak mówił wicepremier Morawiecki – będziemy się wydobywać przez następne 20 lat, pod warunkiem, że w Polsce będą rozsądne rządy. W innym wypadku czeka nas scenariusz grecki.
Opozycja totalna twierdzi, że ten audyt, ten bilans to czysta polityka czy nawet – jak ujął to poseł Platformy Rafał Trzaskowski – polityczne show, a Ewa Kopacz nazwała nieudolną próbą zakłamania dobrych ośmiu lat dla Polski. Jak Pan skomentuje te wypowiedzi?
– Wcale się nie dziwię takiemu podejściu i próbie za wszelką cenę zakłamywania rzeczywistości i faktów. Widać, sposób tłumaczenia rodem z praskiej szkoły złodziei jest wciąż na czasie. Tam uczono, że jak cię złapią za rękę, mów, że to nie twoja ręka, jak cię gonią, bo coś ukradłeś, to krzycz głośno: „Łapać złodzieja!”, a będą ścigać kogoś innego. I to jest tego typu rozumowanie, taka sztuka czy też próba obrony za wszelką cenę, próba obrony czegoś, czego obronić się nie da, bo fakty mówią same za siebie. Tak skompromitowanych polityków jak m.in. była premier Kopacz w szeregach tej formacji, której Polacy w wyborach powiedzieli „dość”, jest wielu. No cóż, tak to już jest, że przyznać się do winy jest niezwykle trudno, a w przypadku tych skompromitowanych ludzi jest to wręcz wykluczone.
Panie Pośle, który z zaprezentowanych wyników audytu budzi Pana największe zażenowanie?
– Przede wszystkim te dotyczące strat, jakie budżet państwa poniósł w dziedzinie zwłaszcza infrastruktury. Mieliśmy mieć „wypasione” drogi na Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej Euro 2012 w Polsce, tymczasem zbliżają się kolejne mistrzostwa, tym razem we Francji, a dróg w Polsce jak nie było, tak nie ma. Przykładem, jak nie należy planować, jest słynna już linia kolejowa nr 8 Warszawa Zachodnia – Kraków Główny, linia priorytetowa, ale jak się do tego zabrała Platforma z PSL, to po ośmiu latach ich rządów mamy osiem lat opóźnienia tej inwestycji. Tak sami przerobili plan, że nie trafili z linią pod już istniejący wiadukt, którego nie ujęli w planach. Można powiedzieć, że wygląda to tak, jakby pijany zając projektował inwestycję, a nie odpowiedzialni fachowcy. Niewykluczone, że był to wręcz sabotaż, bo trudno to racjonalnie wytłumaczyć inaczej. Z drugiej strony, mieliśmy do czynienia z niszczeniem polskiej gospodarki, bezładną wyprzedażą, ustawianymi przetargami czy prywatyzacją. Ponadto mieliśmy ogromne kwoty kontraktów, milionowe zarobki prezesów, ale też doradców po zniesieniu tzw. ustawy kominowej. Natomiast traktowanie służb specjalnych, a więc kwestii praworządności trudno inaczej nazwać niż grzechem śmiertelnym wobec demokratycznego państwa. Jeśli do tego wszystkiego dodamy podsłuchy, zwalczanie tych, którzy byli opozycją wobec ówczesnego rządu, to widać prawdziwe cele i intencje poprzedniej władzy. Doskonałe rządy PO – PSL scharakteryzowała premier Beata Szydło, mówiąc, że był to egoizm, marnotrawstwo, pogarda dla państwa i obywateli.
Premier zapowiedziała powstanie komisji śledczej do wyjaśnienia afery Amber Gold. Poparcie dla tej propozycji zapowiedziała Platforma, z tym że chce ten wniosek rozszerzyć o SKOK-i.
– Tu są jakby dwie płaszczyzny. Jedna dotyczy rozstrzygnięć Trybunału Konstytucyjnego, który mówi, że komisje śledcze powinny być powoływane do zbadania jednego ściśle określonego tematu czy jednej sprawy. Z tego punktu widzenia propozycje posłów Platformy są niedorzeczne, bo pod względem prawnym mogłyby one zostać uznane za niekonstytucyjne. Drugi aspekt dotyczy walki politycznej wewnątrz Platformy, bo kiedy Prawo i Sprawiedliwość powołało zespół, który zbadałby aferę dotycząca SKOK-u Wołomin, gdzie w tle przewijał się syn prezydenta Bronisława Komorowskiego, natomiast w aferze Amber Gold pojawiało się nazwisko syna Donalda Tuska, i niewykluczone, że jest jakaś wewnętrzna walka w Platformie, żeby za jednym zamachem podjąć rozgrywki ze środowiskiem Komorowskiego, dziś reprezentowanym w dużym stopniu przez Nowoczesną. Nie wiem, być może jest to jakaś walka o pozycję, o przywództwo. W samej aferze dotyczącej Amber Gold być może Nowoczesna poparłaby tę propozycję powiązaną ze SKOK-iem Wołomin, a być może nie. Nie wiem, jakie są intencje Platformy, ale wiem jedno, że sami się pogrążają jeszcze bardziej nawet tego typu wnioskami.
Czy na jednej komisji śledczej się skończy?
– Trudno to przewidzieć, bo po rządach koalicji PO – PSL tematów do utworzenia komisji śledczej jest dużo więcej niż tylko ten jeden. Pamiętamy, jak za czasów Platformy były prowadzone sejmowe komisje śledcze. I wiemy, że kiedy było ich kilka, to Sejm praktycznie przestawał funkcjonować, zamieniając się w sejm śledczy. Być może należałoby po skandalicznych rządach PO – PSL więcej spraw wyjaśnić. Myślę, że na wszystko przyjdzie czas.