Likwidowano stocznie i miejsca pracy
Środa, 11 maja 2016 (18:28)Za koalicji PO – PSL zlikwidowano 63 tys. miejsc pracy związanych z przemysłem stoczniowym – mówił w środę w Sejmie minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk. Dodał, że polskie stocznie straciły zamówienia na budowę statków o wartości 6 mld zł.
– Rok 2008 i początek rządów PO i PSL rozpoczął okres katastrofy w gospodarce morskiej – przekonywał minister, przestawiając bilans rządów PO – PSL.
Jak uzasadniał, pierwszą decyzją rządów PO – PSL była likwidacja Ministerstwa Gospodarki Morskiej, co „rozbiło centrum kompetencyjne i organizacyjne” tej gospodarki. Następnie – opisywał – uchwalono ustawę kompensacyjną, „a w rzeczywistości ustawę likwidującą polski przemysł produkcji statków”.
– Z dnia na dzień skutkowało to utratą zatrudnienia około 9 tys. osób, dotychczas bezpośrednio zaangażowanych w produkcję statków – powiedział. Według Gróbarczyka, przedstawiciele branży szacują, że jedno zlikwidowane miejsce pracy w stoczni oznacza likwidację 7 miejsc pracy na rynku, więc w sumie wskutek tej decyzji utracono ok. 63 tys. miejsc pracy.
– Zaprzestanie produkcji statków jako najbardziej zaawansowanych technologicznie produktów polskiej gospodarki spowodowało negatywne zmiany jakościowe i ilościowe w przemyśle okołostoczniowym – zarzucał. Wskazywał, że najbardziej poszkodowane zostały huty, fabryki silników, wyposażenia oraz inne zakłady dostarczające podzespoły do produkcji statków.
Jako przykład wymienił Zakłady im. Cegielskiego w Poznaniu, które utraciły technologię produkcji silników okrętowych, załamanie produkcji w Hucie Częstochowa oraz likwidację producenta napędów okrętowych w Elblągu.
Przywołał szacunki związków pracodawców, że zniknęło ok. 60 proc. dotychczasowych kooperantów zakładów stoczniowych oraz GUS, że w 2007 r. w polskich stoczniach zbudowano 30 statków o łącznym tonażu 531 tys. ton, a w 2014 r. wyprodukowano jedynie 8 statków o łącznym tonażu 26 tys. ton.
– Spadek produkcji jest zatrważający, bo w wymiarze rzeczywistym oznacza to 20-krotne zmniejszenie produkcji – wskazał. Zwrócił się do posła PO Sławomira Nitrasa, mówiąc, że szczególnie widoczne jest to w odniesieniu do Stoczni Szczecińskiej. – Był pan posłem sprawozdawcą ustawy likwidującej tę stocznię, która dotychczas produkowała kontenerowce, chemikaliowce, promy oraz wyspecjalizowane jednostki wielozadaniowe – mówił.
Podniósł, że byłym pracownikom tego zakładu, wysoko wykwalifikowanym specjalistom zaproponowano m.in. przekwalifikowanie do zawodu manikiurzysty lub dofinansowanie do otwarcia zakładu pielęgnacji zwierząt domowych.
– Uznani pracownicy, dysponujący międzynarodowymi certyfikatami, zostali zmuszeni do emigracji zarobkowej do stoczni europejskich, nie naszych – zarzucał.
Według Gróbarczyka, polscy armatorzy, wycofując zlecenia na budowę statków z upadłych polskich stoczni, zmuszeni zostali do składania zamówień w stoczniach zachodnich i azjatyckich. Ocenił, że przemysł stoczniowy na skutek tych decyzji stracił zamówienia o wartości 6 mld zł.
Szef MGMiŻ przekonywał, że pierwszym krokiem w kierunku poprawy sytuacji jest przyjęta przez obecny rząd PiS ustawa o rozwoju przemysłu stoczniowego.
Minister dodał, że koalicja PO – PSL oprócz likwidacji polskich stoczni próbowała też prywatyzować przedsiębiorstwa armatorskie. Zdaniem Gróbarczyka, mimo rosnącego rynku przewozów bałtyckich zdecydowano o sprzedaży Polskiej Żeglugi Bałtyckiej za wartość jednorocznego zysku. Tylko dzięki zdecydowanej postawie związków zawodowych, jak i PiS nie udało się w końcu sprywatyzować tej firmy – przekonywał.
Gróbarczyk, wyliczając błędy poprzedników, mówił też o doprowadzeniu do faktycznej likwidacji żeglugi śródlądowej w naszym kraju. – Według raportu NIK, nakłady inwestycyjne w latach 2007-2013 wyniosły zaledwie 0,44 proc. całkowitej alokacji środków na projekty transportowe – przypomniał.
Kolejnymi decyzjami PO – PSL – wymieniał minister – które przyczyniły się do zamarcia żeglugi śródlądowej, były brak remontów instalacji hydrotechnicznych, a także podpisana umowa polsko-niemiecka zakładająca trzecią klasę żeglowności Odry. – Straciliśmy możliwość ubiegania się o środki UE na przywrócenie żeglowności na tym szlaku. Tym samym drastycznie ograniczono możliwość rozwoju polskich portów – ocenił Gróbarczyk.
Minister dowodził ponadto, że przez ostatnie osiem lat doprowadzono do zapaści rybołówstwa na Bałtyku. Jedną z przyczyn tego zjawiska – mówił – była decyzja rządu PO –PSL o nieuwzględnieniu czasowych rekompensat wyłączeń połowowych dla jednostek poniżej 12 m. – W ten sposób ponad 600 jednostek stanowiących blisko 80 proc. polskiej floty rybackiej na Bałtyku znalazło się poza systemem, przeznaczając je do likwidacji – podsumował szef MGMiŻ.
RS, PAP