EUROPA DROGA I JĘZYK
Chrześcijaństwo – rozumienie Europy
Czwartek, 28 kwietnia 2016 (18:12)Przezwyciężeniem stagnacji i smutku Europy jest sam Chrystus
Kończymy refleksje wokół El Camino. Co nie znaczy, że kończymy samą drogę. Ta droga – co jest charakterystyczne – właściwie nie ma początku jednoznacznie określonego. Można powiedzieć, że zaczyna się w każdym z nas, zaczyna się we własnym domu. Ale ma swój cel – sanktuarium, spotkanie ze Świętością, Tajemnicą, dla wierzących – po prostu spotkanie z Bogiem. Taki model życia – na wskroś indywidualnego, szanującego odrębność i niepowtarzalność, ukierunkowanego na cel stanowiący spełnienie, realizację człowieka, a zarazem model życia, który dokonuje się we wspólnocie, która nie zawłaszcza na sposób totalitarny, nie umasawia, ale pomaga się rozwijać i spełniać, taki model życia proponowało i proponuje niezmiennie chrześcijaństwo.
Program dla Europy
Warto spojrzeć na El Camino w perspektywie słów św. Jana Pawła II. Będąc w Gnieźnie, najpierw w 1979 roku, nakreślił program zjednoczonej wielkiej Europy – Wschodu i Zachodu. Potem, w roku 1997, zestawił ten program z aktualnym wówczas kontekstem historycznym – czasem zburzonego muru berlińskiego, czasem supremacji demokracji i realnej, choć zarazem trudnej wolności.
Wymiarem tego czasu są dwie tradycje: socjalistyczna i liberalna, które w realiach politycznych stworzyły swoistą symbiozę, tak że można i należy powiedzieć, iż obydwa nurty wzajemnie się przenikają. W tych warunkach demokracja staje się poszukiwaniem równowagi między dwoma nurtami: broni prawdy, że każda osoba jest kimś niepowtarzalnym i oryginalnym, ale i potwierdza tezę, że społeczeństwo jest obszarem rozwoju jednostki. Ale poszukiwaniom towarzyszy ryzyko – potwierdzane przez współczesne historie – że demokracja może przekształcić się w system totalitarny. Tym bardziej czytelne staje się to, że kluczowym elementem zabezpieczenia demokracji jest rozumienie wolności.
Wolność jest wydarzeniem dynamicznym, wpisanym nierozerwalnie w tworzenie Europy i jej dzieje. Do tego stopnia, że przecież nikt nie ma wątpliwości, iż dzieje wolności są dziejami Europy. Wydarzenie wolności, jako rzeczywistość dynamiczna, zostało odkryte już w starożytności helleńskiej. Grecki logos określił wszak kierunek odwrócenia się od przemijających wartości przyziemnych, a zwrócenia się w stronę Boga. Ów proces opuszczania tego, co ziemskie, w stronę tego, co ponadziemskie i ponadczasowe, ma wyraźny charakter umierania. Wolność zatem wydarza się – i to potwierdza już starożytność helleńska – w procesie umierania. W tym punkcie mądrość helleńska spotyka się z prawdą Ewangelii, wedle której człowiek, jak ziarno rzucone w ziemię, musi obumrzeć, by przynieść plon.
Istotą tego procesu opuszczania i obumierania jest jednak pełna perspektywa, która wyznacza cel i środki do tego celu.
Wolność i prawda
Wolność, dla której człowiek waży się na powiedzenie „nie” siłom mogącym mu odebrać nawet życie, domaga się czegoś więcej niż tylko etycznej prawości. Boska wolność domaga się od człowieka całkowitego opuszczenia siebie; przekreśla ją zatrzymanie się nawet przy posiadanych przez niego cnotach. Osobowa pełnia znajduje się ponad posiadaniem wszystkiego, nawet ponad posiadaniem osiągniętych cnót. Bogaty młodzieniec „mocno się zasmucił, gdyż był bardzo bogaty” i odszedł (Łk 18,23). Wielkie posiadanie zatrzymało go na drodze do wolności bycia.
Historia pokazuje, że etyka oderwana od mistycznego wiązania się z prawdą i dobrem bycia prędzej czy później ustąpi miejsca produkującemu działaniu, aktywizmowi, które wypływa ze stanu posiadania; ale taka etyka nie jest tym czynem, który wynika wprost z istoty ludzkiego bycia; taka etyka nie wyrasta z poznania prawdy oraz miłości dobra. Dramatem młodzieńca z Ewangelii i całych pokoleń współczesnych Europejczyków jest to, że tracą oni chęć i zdolność pielgrzymowania do celu. Jednym celem stało się bowiem w ich życiu to, co sami zdołali wyprodukować. W tym odnajdują siebie samych. Ale to jest stagnacja, to jest zatrzymanie się w bezruchu i pozbawienie się rozwoju. Taki stan rzeczy ostatecznie generuje smutek, którego nie da się pokonać jakimiś absurdalnymi substytutami – alkoholem, seksem, narkotykami… Pozostaje smutek.
Przezwyciężeniem smutku jest odwaga stawiania pytań metafizycznych, całościowych, dotykających sedna bytu i zarazem odwaga szukania odpowiedzi na te pytania. W perspektywie chrześcijańskiej owe pytania i odpowiedzi koncentrują się ostatecznie w doświadczeniu paschalnym Jezusa Chrystusa, z którego rodzi się doświadczenie posłania.
Wolność zatem, tak jak pojmował św. Jan Paweł II, domaga się oparcia swojego dynamizmu o prawdę. A najgłębszą prawdę o człowieku, którego „nie można zrozumieć bez Chrystusa”, przynosi chrześcijaństwo. Prawda tak pojmowana nie oznacza teoretycznych dywagacji, ale egzystencjalne świadectwa życia.
El Camino jest drogą, na której zrodziła się Europa. Dziś Europa wybiera inne arterie komunikacyjne, mocno stechnologizowane, pozbawione wymiaru osobowego, a przez to duchowego. W tym przepływie nie zauważa napływu największego zagrożenia ostatnich dziesiątków lat – fali nachodźców islamskich. Jak pisał kiedyś Kapuściński, „islam jest taką siłą – polityczną, a czasem militarną – która kontestowała (i często kontestuje) Europę czy cywilizację zachodnią”.
Żeby odbyć tradycyjne Camino, trzeba przejść przynajmniej 100 km pieszo. Niedawno, w 2014 r., w którym pierwszy raz szedłem do Santiago, media donosiły, że fragment drogi francuskiej przemierza Angela Merkel z hiszpańskim premierem Marianem Rajoyem. Przeszli około 5 kilometrów. Cóż, spacer to nie pielgrzymka.
W czasie pielgrzymki można przyswoić słowa św. Jana Pawła II: „Jeśli Europa na nowo otworzy swe bramy dla Chrystusa i nie będzie się bała otworzyć dla Jego zbawczej mocy granic państw, systemów ekonomicznych i politycznych, rozległych dziedzin kultury, cywilizacji i rozwoju […], nad jej przyszłością nie zapanuje niepewność i lęk, lecz otworzy się ona na nowy etap życia, zarówno wewnętrznego, jak i zewnętrznego, etap dobroczynny i decydujący dla całego świata, ciągle zagrożonego przez chmury wojny i możliwy huragan zagłady atomowej”.
Drogi Czytelniku,
Zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym