Czekamy na uhonorowanie
Wtorek, 26 kwietnia 2016 (02:09)W czasach PRL działaczy opozycji antykomunistycznej pozbawiono zdrowia, pracy i środków utrzymania. Dziś ich sytuacja niewiele się zmieniła. Władze od ponad 25 lat kontynuują dyskryminację opozycjonistów, traktując ich jako wyłudzaczy publicznych pieniędzy
Ryszard Piekart. Rocznik 1937. Od połowy lat 70. prowadził zagrożoną represjami działalność na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości: zajmował się kolportażem prasy niezależnej i wydawnictw bezdebitowych. W 1980 roku był jednym z założycieli NSZZ „Solidarność” w Zakładach Przemysłu Dziewiarskiego „Karo” w Siedlcach. Po wprowadzeniu stanu wojennego zorganizował na terenie zakładu akcję protestacyjną.
– Za to zostałem aresztowany, a następnie internowany. Osadzono mnie w Białej Podlaskiej, Włodawie i Kwidzynie. W 1982 roku Sąd Wojewódzki w Siedlcach skazał mnie na dwa lata więzienia. W Kwidzynie uczestniczyłem w akcji protestacyjnej internowanych, którzy domagali się wpuszczenia osób przybyłych na widzenia – opowiada pan Ryszard.
W czasie tłumienia akcji protestacyjnej funkcjonariusze MO, ZOMO i służby więziennej dotkliwie go pobili. Trafił do szpitala, a następnie, w związku z odniesionymi obrażeniami, został zwolniony z więzienia. – Od tego czasu nie byłem w stanie podjąć pracy zawodowej i nie odzyskałem zdrowia. Wiele miesięcy przebywałem w szpitalu. W 1983 roku otrzymałem rentę inwalidzką – dodaje. Nie zaprzestał jednak działalności opozycyjnej i nadal zajmował się kolportażem podziemnej prasy i wydawnictw.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym