Przeprosiny listowne wystarczą?
Poniedziałek, 25 kwietnia 2016 (21:48)„Hańba”, „Niemiecki sąd” – takimi okrzykami przyjęto dziś wyrok Sądu Okręgowego w Krakowie, który oddalił pozew w sprawie „polskich obozów śmierci”. Protestującego policja siłą wyprowadziła z sali.
Pozew przeciwko niemieckiej telewizji publicznej ZDF złożył były więzień niemieckiego obozu Auschwitz – 95-letni Karol Tendera. Powód domagał się przed sądem sprostowania i przeprosin w polskiej i niemieckiej prasie. Chciał także sądowego zakazu posługiwania się tego typu określeniami.
W czasie ogłaszania wyroku – sędzia Justyna Sieklicka-Pawlak mówiła, że pozwana ZDF naruszyła dobra osobiste Karola Tendery w postaci jego godności człowieka, tożsamości narodowej i godności narodowej – ponieważ był on więźniem takich obozów i ma prawo czuć się obrażony.
Sędzia uznała jednak, że został on skutecznie przeproszony (dwukrotnie w listach przesłanych w 2013 roku na ręce jego pełnomocnika i w oświadczeniu zamieszczonym 11 kwietnia na stronie internetowej ZDF) i powództwo oddaliła.
Mecenas Lech Obara, pełnomocnik Tendery zapowiedział apelację w sprawie. Będzie domagać się przeprosiń w polskiej prasie i wydania zakazu używania określenia „polskie obozy śmierci” przez ZDF.
– Dzisiejszy wyrok uznaję za nasze zwycięstwo, bo sąd przyznał, że niemiecka telewizja naruszyła dobra osobiste Karola Tendery w postaci jego godności człowieka, tożsamości narodowej i godności narodowej. Będziemy dalej walczyć i domagać się sprawiedliwości – zapowiedział.
Na ogłoszenie wyroku przyszli działacze patriotyczni.
– Nie zgadzamy się z dzisiejszym wyrokiem. To hańba. Polski sąd broni interesów niemieckiej telewizji. Co więcej, dziś jasno powiedziano w uzasadnieniu, że pan Tendera mógł pozwać Niemców, bo był więźniem. Co będzie za kilka lat, gdy tych ludzi już zabraknie? Czy ja nie mogę czuć się obrażony tym stwierdzeniem i złożyć pozew? Takie wyroki hańbią polskie sądy – mówił wzburzony Janusz Fatyga, którego po kilku okrzykach sędzina Justyna Sieklicka-Pawlak kazała wyprowadzić z sali sądowej.
Małgorzata Pabis