• Sobota, 16 maja 2026

    imieniny: Andrzeja, Szymonety

Spełniam testament dziadka

Poniedziałek, 25 kwietnia 2016 (02:21)

Z dr. Andrzejem Ossowskim z Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów w Szczecinie rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler

Jest 22 maja 2013 roku. Natrafiacie na jamę grobową z czterema szkieletami. Wkrótce okazuje się, że jednym z odnalezionych jest płk Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko”.

– Szczątki „Łupaszki” zostały znalezione pod drogą asfaltową, na skraju kwatery, na głębokości około metra. Nie były dobrze zachowane, ponieważ stała tam woda, która nie odparowywała. Dodatkowo obok rosły lipy i te szczątki były bardzo mocno poprzerastane korzeniami. A to powodowało, że trudno było odsłonić te szkielety. Pamiętam, że nie tylko ten grób, ale w ogóle cały teren pod aleją od strony muru betonowego był bardzo trudny do pracy.

Czym dla Pana osobiście jest jego pogrzeb?

– Unikam emocjonalnych wypowiedzi, ale jeżeli chodzi o „Łupaszkę” i „Inkę” – i szerzej o Wileńszczyznę – to zawsze są to postacie bliskie mojemu sercu, ponieważ mój dziadek, plutonowy Jerzy Ossowski „Osa” z 3. Brygady Wileńskiej Armii Krajowej, był ich podkomendnym. W latach 80. jako małe dziecko wychowywałem się przy stole pełnym partyzantów, którzy przyjeżdżali do mojego domu z całej Polski. Zawsze przyjeżdżało kilkadziesiąt osób, choć nie były to czasy, kiedy mogli się tak otwarcie spotykać. Tworzyli miejsca pamięci, tablice pamiątkowe, z których do dzisiaj niektóre są u mnie w domu. O „Łupaszce” słyszałem już od 2.-3. roku życia, gdy odwiedzali nas Marian Korejwo „Milimetr”, Lech Iwanowski „Lancet” i wielu innych. Bardzo się cieszę, że udało się go odnaleźć i zidentyfikować. Mam poczucie, że przez te badania wypełniam testament mojego dziadka, który zawsze wpajał mi miłość do Wileńszczyzny i wileńskiego okręgu Armii Krajowej. Zawsze podkreślał, że ich głównym celem jest odnalezienie szczątków i ciał pomordowanych kolegów. Nigdy o tym nie mówiłem, ale wydaje mi się, że przy okazji pogrzebu „Łupaszki” warto o tym wspomnieć.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Piotr Czartoryski-Sziler