• Sobota, 16 maja 2026

    imieniny: Andrzeja, Szymonety

Własnego gniazda się nie kala

Sobota, 16 kwietnia 2016 (05:17)

Z dr. Jerzym Bukowskim, rzecznikiem Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, rozmawia Rafał Stefaniuk

Przeżywamy oficjalne uroczystości związane z 1050. rocznicą Chrztu Polski. Zgodzi się Pan z prezydentem Andrzejem Dudą, że było to najważniejsze wydarzenie w dziejach państwa i Narodu Polskiego?

– Było to z pewnością jedno z najważniejszych wydarzeń w historii Polski, aczkolwiek trudno wartościować w tej materii. Na pewno było najbardziej doniosłe, jeżeli chodzi o dalekosiężne skutki.

Uchwała odczytana dziś w Poznaniu podczas Zgromadzenia Narodowego mówi o szczególnej roli polskich męczenników w kształtowaniu naszej państwowości. Jakim krajem bylibyśmy bez ofiary biskupa Stanisława, Witolda Pileckiego, ks. Jerzego Popiełuszki czy członków Szarych Szeregów?

– Tożsamość narodu buduje się także na męczeństwie jego najlepszych córek i synów. Danina krwi stanowi jeden z fundamentów państwowości, ale nie należy zapominać o zwycięstwach, których również nie brak w naszych dziejach. Martyrologia jest ważna, nie może jednak całkowicie wypełniać naszej pamięci ani dominować nad nią.

Z chrztem państwa związane są pewne zadania. Święty Jan Paweł II przypominał, że zadaniem Polski jest obudzenie ducha chrześcijaństwa i wartości w Europie. Udało się nam pozytywnie odpowiedzieć na słowa naszego rodaka? 

 

– Wielcy przewodnicy duchowi stawiają swoim współczesnym i przyszłym pokoleniom bardzo wysokie i trudne do realizacji wymagania. Święty Jan Paweł II wyznaczył swoim rodakom niezwykle ambitne cele w sferze ducha. Za wcześnie dzisiaj wyrokować, na ile poradziliśmy sobie z ich urzeczywistnianiem. Ocena będzie należeć do następnych generacji, bo – jak powiedział Hegel – „Sowa Minerwy wylatuje po zmierzchu”, czyli każdą epokę można właściwie podsumować dopiero wtedy, gdy dobiegnie ona końca.

Gdy wczoraj rozpoczynały się uroczystości upamiętnienia naszej państwowości, w tym samym czasie w Sejmie trwały awantury oraz głosowano „na dwie ręce”. Nasza klasa polityczna przeżywa kryzys?

– W parlamencie dopuszczalne są nawet bardzo ostre dyskusje, ale nie wolno przekraczać granic dobrych obyczajów, nie mówiąc o łamaniu prawa. To przykre, że akurat w dniu wielkiego jubileuszu polskiego chrześcijaństwa doszło w Sejmie RP do awantur i zachowań, które wystawiają złe świadectwo ludziom pretendującym do bycia elitą narodu. Tak już jednak jest w codziennym życiu, że sfery sacrum i profanum przenikają się nawzajem.

Choć jesteśmy państwem jednolitym etnicznie, to mamy problemy z jednością. Jak interpretuje Pan głosowanie polskich europosłów za rezolucją uderzającą w dobre imię naszego kraju?

- Nic nie usprawiedliwia wynoszenia wewnętrznych problemów Polski na arenę międzynarodową. Jeżeli komuś nie podobają się wyniki wyborów owocujące prowadzeniem negatywnie przez niego ocenianej polityki przez rząd, to niech stara się o zwycięstwo w następnej kampanii parlamentarnej, a nie kala własnego gniazda.

Za nami 1050 lat historii, a kolejne napiszemy sami. Wiemy, że „takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”. Pan, jako harcerz, jaką widzi przyszłość przed Polską?  

– Jako harcerz jestem optymistą i cieszę się, że mój młodszy kolega z szeregów krakowskiego skautingu został prezydentem RP, bo dobrze wróży to Rzeczypospolitej. Ludzie wychowani w harcerstwie do końca życia odczuwają potrzebę pełnienia służby Bogu, Polsce i bliźnim w każdych okolicznościach i na każdym posterunku.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk