Rzeki – najtańsze drogi
Sobota, 16 kwietnia 2016 (02:12)Z prof. Zygmuntem Babińskim z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy rozmawia Karolina Goździewska
Polska w 2013 roku sama zrezygnowała z unijnego programu na lata 2014-2020, w ramach którego moglibyśmy skorzystać z unijnych środków na przywrócenie gospodarczego znaczenia rzek.
– Ale teraz jesteśmy już na dobrej drodze, by przystąpić do porozumienia AGN (European Agreement on Main Inland Waterways of International Importance) jako jeden z nielicznych krajów europejskich, który jeszcze tego nie uczynił. To nam pomoże przywrócić międzynarodowe znaczenie polskim rzekom, na których wytyczone są trzy drogi o znaczeniu międzynarodowym: 1. E30 – łącząca Morze Bałtyckie z Dunajem w Bratysławie, 2. E40 – łącząca Morze Bałtyckie z Morzem Czarnym i 3. E70 – europejski szlak komunikacyjny wschód – zachód, łączący Antwerpię (Belgia, wybrzeże Atlantyku) z Kłajpedą (Litwa, wybrzeże Bałtyku). Połączenie E70 z E40 w Bydgoszczy-Fordonie stanowi najdłuższy szlak żeglowny w Europie. Jednak ze względu na niezwykle trudne warunki hydromorfologiczne w odcinku Wisły i Bugu – Narwi w kierunku wschodnim oraz zaniedbania w zakresie stanu i funkcjonowania budowli hydrotechnicznych na odcinku noteckim w kierunku zachodnim droga ta praktycznie nie istnieje. Należy dodać, że zarówno fragment E70 na zachód od granic Polski, jak i E40 od granic z Białorusią ku Morzu Czarnemu są trasami o IV klasie żeglowności.
Obecny rząd chce w ciągu 15 lat przywrócić tym szlakom IV klasę żeglowności. Co jest do zrobienia?
– By na Odrze była IV klasa żeglowności, koryto rzeki powinno mieć minimum 2,5 m głębokości, a mosty co najmniej 5,2 m wysokości nad lustrem wody. Konieczne są też śluzy co najmniej 12 m szerokie i 120 m długie. To wymaga niemal całkowitej przebudowy obecnej infrastruktury.
Tymczasem w przypadku Wisły jest to bardziej kosztowne i wymaga większych ingerencji w środowisko. Budowa ośmiu zapór od ujścia Narwi do Bałtyku przywróciłaby żeglowność na Wiśle, ale nie umożliwi połączenia ze wschodem – Morzem Czarnym. Konieczne są dalsze inwestycje. Pod uwagę brana jest budowa kanału doliną Bugu – Narwi, czemu sprzeciwiają się hydrolodzy. Druga wersja przewiduje budowę drogi wodnej przez Puławy, co wymagałoby budowy kolejnych pięciu stopni na Wiśle i wybudowania kanału do Prypeci. Projekt takiego szlaku powstaje w ramach polsko-białorusko-ukraińskiej umowy.
Jakie profity mielibyśmy z powstania takiej drogi?
– 80 proc. polskiego przemysłu leży nad drogami wodnymi. Zamiast przewozić ładunki tirami, moglibyśmy je transportować na barkach. Najlepiej obrazują to przykłady innych krajów. Na Renie czy Dunaju pływają barki, które mają nośność od 100 do 600 kontenerów. Barka zużywa śladowe ilości paliwa w stosunku do tego, co zużyłyby samochody, a średnio kontener mieści się na jednym tirze. Przerzucenie transportu z dróg na rzeki niosłoby korzyść dla środowiska, dla naszych kieszeni, dla dróg, które nie byłyby niszczone ciężkim transportem. Miliardy zaoszczędzilibyśmy na drodze E40 z Gdańska do Morza Czarnego.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym