• Sobota, 16 maja 2026

    imieniny: Andrzeja, Szymonety

Brutalna ingerencja w sprawy Polski

Czwartek, 14 kwietnia 2016 (12:53)

Z Tomaszem Porębą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Zaskoczenia nie było i zgodnie z obowiązującą arytmetyką Parlament Europejski przyjął wczoraj rezolucję dotyczącą kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego w Polsce autorstwa socjalistów i chadeków. Czy i na ile Pana zdaniem wzmacnia to opozycję w Polsce?

– Ta rezolucja nie tyle wzmacnia opozycję w Polsce, ile osłabia Polskę za granicą. Potwierdziło się niestety to, o czym mówiliśmy od miesięcy – negatywne nastroje przeciwko Polsce były inspirowane przede wszystkim przez Platformę Obywatelską, której liderzy „pielgrzymowali” do Brukseli i namawiali Angelę Merkel do działania przeciwko polskiemu rządowi. Wczoraj europosłowie tej partii tłumnie zagłosowali za rezolucją krytykującą Polskę.

 

Dlaczego głosowania PE nad rezolucją nie poprzedziła debata?

– Tę rezolucję powiązano z debatą, która odbyła się w Parlamencie Europejskim w styczniu z udziałem premier Beaty Szydło. Prace nad tą rezolucją miały jednak dość specyficzny przebieg. Zazwyczaj każda grupa polityczna przedstawia własny tekst rezolucji i na podstawie tych propozycji przygotowywany jest dokument końcowy, który jest wynikiem kompromisu. W tym przypadku grupy nie składały poszczególnych tekstów, ale przedłożono od razu gotowy wspólny tekst na bazie propozycji Europejskiej Partii Ludowej (EPP) i Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy (ALDE). Co więcej, rezolucja nie była negocjowana na poziomie posłów, ale pracowników Parlamentu. Ostateczny tekst rezolucji był konsultowany bezpośrednio z szefami grup politycznych, w co bardzo mocno zaangażowali się Manfred Weber (EPP) i Guy Verhofstadt (ALDE).

 

Czy przegłosowanie rezolucji możemy potraktować jako wstęp do kolejnego kroku, a mianowicie wszczęcia procedury kontroli praworządności, a więc ewentualnych przyszłych konsekwencji prawnych?

– Nie sądzę, gdyż w tym przypadku nie chodzi o kwestię praworządności, lecz podgrzewanie atmosfery w Polsce. Co więcej, tego typu konsekwencje nie stanowią sedna pracy Parlamentu Europejskiego, którego zasadniczym celem powinno być tworzenie prawa, a nie brutalna ingerencja w wewnętrzne sprawy państw członkowskich.

 

Jak skomentuje Pan słowa Donalda Tuska, który w komentarzu przed głosowaniem nad rezolucją stwierdził, że przyczyn polskich problemów należy szukać tam, gdzie one leżą. Dodał, że jeśli władza w Polsce nie chce, aby opinia międzynarodowa zajmowała się jej działaniami, to nie powinna dostarczać pretekstu, których dzisiaj jest aż nadto? 

– Uważam, że właśnie przyjęta przez Parlament Europejski rezolucja nie wskazuje na źródło obecnego kryzysu konstytucyjnego, który wziął się z próby interwencji poprzedniego rządu w skład Trybunału Konstytucyjnego. Grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR) postulowała wprowadzenie tej informacji i przedłożyła ją w proponowanym własnym projekcie rezolucji, który niestety nie został przyjęty.

 

Projekt rezolucji autorstwa EKR, podobnie jak dwa inne frakcji eurosceptycznych, został odrzucony. Czym różnił się projekt rezolucji frakcji, którą Pan reprezentuje, od tego, który powstał we współpracy z europosłami PO i PSL?

– Jak już wspomniałem, projekt wskazywał rzeczywiste powody obecnego pata konstytucyjnego, czyli przedterminowe nominacje sędziów przez poprzedni rząd, i zwracał uwagę na koncyliacyjne działania podejmowane przez rząd Prawa i Sprawiedliwości celem wyjścia z obecnego kryzysu. W tekście zwróciliśmy także uwagę na przekazanie do Sejmu rekomendacji Komisji Weneckiej i powołanie przez marszałka Marka Kuchcińskiego zespołu ekspertów, którego zadaniem będzie analiza tych rekomendacji. W tekście przygotowanym przez frakcje europosłów PO, PSL i SLD nie ma o tym mowy.

 

Skoro Unia Europejska tak dba o przestrzeganie praworządności i zasad demokracji, to dlaczego ani słowa w tej rezolucji nie ma o tym, że winę za obecny spór polityczny w Polsce ponosi także poprzedni rząd?

– O to należałoby zapytać europosłów Platformy, których frakcja przygotowała rzeczoną rezolucję. Może po prostu prawda w oczy kole. 

 

Jaka teraz powinna być strategia działań polskiego rządu?

– Strategia polskiego rządu od chwili jego powołania pozostaje bez zmian – wywiązać się z umowy zawartej z Polakami w kampanii wyborczej i zrealizować wyborcze obietnice. Ruszył nasz sztandarowy program „Rodzina 500 plus”, wstrzymaliśmy obowiązek szkolny dla sześciolatków, w realizacji jest plan wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Będziemy nadal ciężko pracować na rzecz dobrej zmiany w Polsce i żadna rezolucja tego nie zmieni.

 

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki