• Sobota, 16 maja 2026

    imieniny: Andrzeja, Szymonety

Odszedł żołnierz polskiej sprawy

Poniedziałek, 11 kwietnia 2016 (20:02)

Przemówienie Jarosława Kaczyńskiego, prezesa PiS, wygłoszone na pogrzebie posła Artura Górskiego, byłego redaktora naczelnego „Naszego Dziennika”

Ekscelencjo, Najdostojniejszy Księże Biskupie, Przewielebny Księże Prałacie, Wielebni Duchowni, Panie Prezydencie, Pani Premier, Panie Marszałku, Koleżanki i Koledzy Parlamentarzyści, Szanowni Państwo!

Przyszło mi dzisiaj pożegnać człowieka niezwykłego, człowieka, który odszedł w połowie swojej drogi, choć prawdą jest to, o czym tutaj mówiono, to znaczy, że był kimś, kto w swoim życiu wypełnił tyle zadań, iż można powiedzieć, że to życie było zakończone, było pełne. Zaczął bardzo wcześnie, zaczął jako uczeń, działał w oazach, ale później, na progu przemian, powołał klub zachowawczo-konserwatywny, stworzył kwartalnik „Pro Fide, Rege et Lege”, czerpał inspirację do działania z myśli tradycjonalistycznej, można powiedzieć – z radykalnego tradycjonalizmu. Czerpał ją z pewnego szczególnego powodu. Jestem głęboko przekonany, że u podstaw jego myślenia, jego postawy był szczególny dar, jaki otrzymał. Był to dar, który nazywamy łaską wiary, szczególnie mocnej wiary. To właśnie ona określała jego poglądy ideowe, jego postawę w życiu społecznym. Szukał bardzo mocnej podstawy porządku społecznego losu Narodu. Chciał, by to wszystko, co było mu tak bardzo drogie, było oparte o fundament najpotężniejszy, o fundament wiary. Fundament, który chciał umacniać poprzez coś, co można określić jako zawarcie przymierza między naszym Narodem a Bogiem. Chciał ukoronowania Chrystusa na Króla Polski.

Ludzie, którzy mają bardzo mocne, ale nie podzielane powszechnie poglądy, bardzo często przyjmują postawę wyniosłej izolacji. Dają świadectwo, ale nie chcą, czy nie potrafią działać. Artur Górski był zaprzeczeniem takiej postawy. Całe jego dorosłe życie to było działanie, to był marsz tą drogą, którą wyznaczył sobie w bardzo wczesnej młodości. Był aktywny w różnych dziedzinach i na bardzo różne sposoby. Był studentem najpierw ATK, a potem Uniwersytetu  Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Doskonałym studentem, takim, który otrzymuje nagrody, stypendia. Później bardzo szybko został doktorem nauk politologicznych. Napisał pięć książek, bardzo wiele artykułów naukowych, współpracował z wieloma pismami. Pracował jako dziennikarz w Polskiej Agencji Prasowej. Awansował tam. Był redaktorem naczelnym „Naszego Dziennika”. Później był w kancelarii premiera, gdzie doszedł do dyrektorskiego stanowiska.

Zaangażował się także w bardziej dojrzałym wieku bezpośrednio w działalność polityczną. Był działaczem Przymierza Prawicy, a wraz z tą partią wszedł do Prawa i Sprawiedliwości. Został radnym na Mokotowie. Był radnym niezwykle aktywnym, wyróżniającym się tą aktywnością, a w 2005 r. został posłem. Został posłem na Sejm z ramienia Prawa i Sprawiedliwości tu, z Warszawy. Jego niezwykła energia była widoczna na wszystkich płaszczyznach, które są właściwe dla działalności parlamentarnej. Był niezwykle energiczny w tym wszystkim, co robił dla swoich wyborców, nigdy o nich nie zapomniał, nigdy nie zapomniał o swojej dzielnicy, o swoim mieście.

Ale był także niezwykle aktywny na sali sejmowej, bardzo aktywny jako mówca, bardzo aktywny, jeśli chodzi o składanie oświadczeń, ale był także niezmiernie zaangażowany w działalność komisji, szczególnie komisji współpracy z Polakami żyjącymi za granicą, tu interesował go szczególnie Wschód, a najbardziej Litwa, gdzie angażował się nie tylko w obronę Polaków tam mieszkających, ale także w budowę relacji polsko-litewskich. Był wiceprzewodniczącym zgromadzenia parlamentarnego polsko-litewskiego. Działał też w Komisji Administracji i Cyfryzacji, a później także w Komisji Szkolnictwa Wyższego i Nauki, gdzie był przewodniczącym podkomisji. Ale działał także w grupach międzyparlamentarnych: polsko-litewskiej, polsko-węgierskiej, gdzie był wiceprzewodniczącym, i polsko-kanadyjskiej. A do tego dochodziły jeszcze trzy zespoły: ten, który zajmował się Żołnierzami Wyklętymi, ten, z którym był chyba najbliżej związany, tzn. zespół kultury i polityki prorodzinnej, i wreszcie zespół, który zajmował się regulowaniem spraw własnościowych. To była aktywność wręcz niebywała, wymagająca szczególnej, nadzwyczajnej energii.

Ale to nie wszystko. Potrafił znaleźć czas – i to trzeba szukać odpowiedzi, w jaki sposób mógł to robić – także w innych dziedzinach. Zajmował się administracją, został w 2006 r. członkiem Rady Służby Cywilnej, a później przekształconej Rady Służby Publicznej. Przy końcu życia pani premier powołała go na przewodniczącego tej rady. Był aktywny w różnych organizacjach społecznych, począwszy od grupy, którą założył, Ordo ex Chao, poprzez klub hokejowy, „Wspólnotę Polską”, fundację młodego królewicza Kazimierza, Akcję Katolicką, uniwersytet trzeciego wieku. Można by wymieniać jeszcze więcej.

Ta nadzwyczajna aktywność, to niebywałe zaangażowanie w sprawy społeczne, w sprawy polskie, nie zostały przerwane, kiedy przyszedł czas heroiczny w jego życiu. To był czas choroby. I wtedy nawet spod tlenowego namiotu potrafił włączać się, wykorzystując współczesną technikę, w działanie naszego klubu parlamentarnego, naszego środowiska, innych środowisk. To było naprawdę niezwykłe. Znaczną część ostatnich 32 miesięcy swojego życia spędził w szpitalu, ale wracał także do Sejmu. Najpierw w masce, a później już bez niej. I był tam aktywny mimo ciężkiej choroby, mimo widocznego na pierwszy rzut oka wyniszczenia. To naprawdę wymagało nadzwyczajnej wiary, nadzwyczajnej siły. Był z nami, gdy potrzebowaliśmy głosów w wyjątkowo trudnych głosowaniach, przy samym końcu zeszłego roku, już na wózku. Na wózku przyjechał do Sejmu, żeby wykonywać swój obowiązek. Powtarzam: to był heroiczny czas człowieka niezwykłego.

Chciałbym tutaj podziękować jego rodzicom, jego małżonce, jego bratu, pogratulować go jego synowi, który, mam nadzieję, będzie kiedyś jego czynnym następcą. Polacy mają trudną historię. Sądzę, że najwyższą pochwałą, jaką może otrzymać Polak, kiedy odchodzi, jest powiedzenie, że dobrze służył Ojczyźnie, że był dobrym żołnierzem polskiej sprawy. Niech odpoczywa w pokoju.