• Sobota, 16 maja 2026

    imieniny: Andrzeja, Szymonety

Pośpiech i chaos

Niedziela, 10 kwietnia 2016 (23:04)

Zastaliśmy decyzyjny chaos. Niespecjalnie wiadomo było, co mamy robić. Oczekiwania, że będziemy robić analizę genetyczną, nie było – mówił o identyfikacji ofiar katastrofy smoleńskiej mł. insp. Paweł Rybicki. Były dyrektor Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego KGP w sobotę, 9 kwietnia 2016 r., był gościem programu „Minęła dwudziesta” w TVP Info.

Młodszy inspektor Paweł Rybicki był w Moskwie tuż po katastrofie. Jak stwierdził, zakładano, że identyfikacja ofiar odbędzie się z wykorzystaniem metod genetycznych, lecz postąpiono inaczej.

– Pamiętam, że w dniu katastrofy zrobiliśmy odprawę i założyliśmy scenariusze, jaka pomoc będzie potrzebna, i wydawało się nam, że będzie oczekiwanie, że trzeba będzie dokonać identyfikacji metodami genetycznymi. Dochodziły do mnie sygnały, że to oczekiwanie się nie spełnia – powiedział Rybicki.

Stwierdził także, że na miejscu panował chaos decyzyjny.

– Zastaliśmy decyzyjny chaos. Niespecjalnie wiadomo było, co mamy robić. Oczekiwania, że będziemy robić analizę genetyczną, nie było – podkreślał były dyrektor Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego.

Jak stwierdził, pytał ówczesną minister zdrowia Ewę Kopacz, co mają robić, lecz ta odesłała ich do dyspozycji prokuratora.

– Zadałem pytanie, jaka jest nasza rola, pani minister Kopacz. Odpowiedź była taka, że mamy reagować na polecenia władz prokuratorskich, ale takich też nie było. To trochę przykre – powiedział.

Dodał, że nikt nie zapraszał ekspertów do identyfikacji genetycznych.

Młodszy inspektor Paweł Rybicki stwierdził przy tym, że zaskakujący dla niego jest krótki czas na identyfikację ofiar.  

– Moje doświadczenie zawodowe, obserwacje dużych katastrof, jak wypadek autokaru pod Grenoble, było takie, że identyfikacje trwały dłużej niż w tym przypadku. A tam było mniej ofiar. Nie wiem, skąd ten pośpiech wynikał, i nie chcę w to wnikać – stwierdził.

Centralne Laboratorium Kryminalistyczne KGP w 2012 roku na polecenie komisji robiło ekspertyzę odsłuchów z tupolewa. Z ich prac wynika, że nie zarejestrowano głosu gen. Błasika, co by przeczyło powtarzanej tezie, że zmuszał pilotów do lądowania. Co bardziej zaskakujące, mimo to komisja dopasowała jeden z głosów do gen. Błasika.

– W żadnym z zapisów nie pojawiał się gen. Błasik dopasowany do żadnej z wypowiedzi, potem w stenopisie okazało się, że jeden z głosów jest dopasowany do gen. Błasika. Okazało się, że komisja przyjęła takie założenie, że materiał od nas jest tylko jednym z kilku materiałów, który wzięli pod uwagę. Biorąc pod uwagę inne parametry, znane tylko im, byli w stanie dopasować. Trochę nas to zdziwiło – akcentował mł. insp. Paweł Rybicki.

Wyraźnie podkreślił przy tym, że w jego odczuciu nie można mówić, że śledztwo dotyczące katastrofy smoleńskiej zostało już zamknięte.

RS, TVP Info