• Sobota, 16 maja 2026

    imieniny: Andrzeja, Szymonety

Arogancja (Nad)Trybunału sięga zenitu

Czwartek, 7 kwietnia 2016 (04:17)

Ze Stanisławem Piotrowiczem, posłem PiS, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Prezes Andrzej Rzepliński, otwierając dzisiejsze posiedzenie Trybunału Konstytucyjnego, odniósł się do listu prokuratora generalnego, nazywając go instrukcją obsługi spraw przez Trybunał. Również zdaniem rzecznika Krajowej Rady Sądownictwa Waldemara Żurka list min. Ziobry to groźba, która ma wywrzeć presję na TK. Z czym mamy do czynienia, bo opozycja mówi o zastraszaniu sędziów?

– Mamy do czynienia z tym, że rzeczywiście ustawodawca konstytucyjny kiedyś, kiedy uchwalał Konstytucję RP, obdarzył Trybunał Konstytucyjny wielkim zaufaniem. Założył bowiem, że będą tam zasiadać wybitni prawnicy, nieskazitelnego charakteru, prezentujący cechy bezstronności i niezawisłości. Z tego też względu ustawodawca konstytucyjny uznał, że orzeczenia TK będą ostateczne. Tymczasem życie pokazało, że każda władza nieograniczona, niekontrolowana ma tendencje do tego, żeby się wypaczać. I oto doczekaliśmy takiej sytuacji, kiedy TK pod przewodnictwem prezesa Rzeplińskiego stawia siebie ponad prawem, łamie zasadę konstytucyjnego ustroju państwa opartą na trójpodziale władz, ale i na równowadze tych władz. Mamy sytuację, kiedy Trybunał stawia się ponad wszystkimi władzami, jednocześnie mając świadomość, że nie podlega jakiejkolwiek kontroli.

Jakie zatem przepisy stosował chociażby podczas środowej rozprawy TK?   

– Wielokrotnie stawiałem to pytanie, ale nigdy nie uzyskałem na nie odpowiedzi. Wcześniej była mowa, że TK nie może stosować ustawy uchwalonej przez Sejm, ponieważ będzie stosował Konstytucję wprost. W takim układzie pytam: które przepisy Ustawy Zasadniczej zezwalały na tego rodzaju działanie. Artykuł 8 Konstytucji RP mówi, iż jej przepisy stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi inaczej. I akurat w odniesieniu do TK Konstytucja RP stanowi inaczej, ponieważ w art. 197 mówi, że organizację i sposób postępowania przed Trybunałem reguluje ustawa. A zatem Konstytucja upoważniła Sejm, aby w drodze ustawy określił organizację TK i sposób jego procedowania. Parlament podlega kontroli, podlega kontroli suwerena – narodu i ta kontrola w sposób szczególny uwidacznia się podczas wyborów parlamentarnych. Natomiast Trybunał nie podlega żadnej kontroli. Efekt jest taki, jak możemy obserwować, że Trybunał stawia się ponad prawem, nie stosuje ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, ale również nie stosuje Konstytucji. Gdyby stosował Konstytucję wprost, to dzisiaj za stołem sędziowskim powinno zasiąść 15 sędziów, a jeżeli TK stosowałby ustawę, to co najmniej 13 sędziów. Tymczasem podczas rozprawy można było się doliczyć tylko 11 sędziów. To pokazuje, że Trybunał lekceważy istniejący w Polsce porządek prawny.

Czy w tej sytuacji nie należałoby poważnie zastanowić się nad zmianami również o charakterze konstytucyjnym dotyczącymi TK?

– W liście do prezesa TK minister sprawiedliwości zwraca uwagę na nieprzestrzeganie prawa przez TK. I to jest przykre, bo to właśnie ten organ, który powinien stać na straży Konstytucji, na straży ładu prawnego, stawia się ponad prawem, lekceważąc zarówno ustawę, jak i Konstytucję. W tej sytuacji wskazane byłoby rozważyć zmiany także o charakterze konstytucyjnym dotyczące TK, na co zresztą zwracali w wydanej opinii przedstawiciele Komisji Weneckiej, którzy na początku lutego gościli w Polsce.  

Czy mimo wszystko ten list min. Ziobry nie jest pouczaniem sądu, jak niektórzy uważają. Innymi słowy, czy prokurator generalny powinien działać w ten sposób?

– Mamy do czynienia ze zjawiskiem, że oto TK stawia siebie ponad prawem, co więcej – czuje się jeszcze dotknięty, kiedy ktoś zwraca uwagę na to, że postępuje niezgodnie z prawem. To rzeczywiście – jeszcze bardziej – dowodzi tego, że TK czuje się nieuległy, czuje się instytucją najważniejszą, instytucją poza jakąkolwiek kontrolą. Wychodzi na to, że nie wolno ani kontrolować orzeczeń Trybunału, ani nawoływać do przestrzegania prawa przez tenże TK. Wychodzi na to, że tylko TK może lekceważyć ustawy, może lekceważyć Konstytucję RP. To świadczy o arogancji Trybunału, który winien stać na straży praworządności.          

W tej sytuacji orzeczenie TK po środowej rozprawie jest wiążące?

– Powiem tak: Nie wystarczy ubrać togę sędziowską, nie wystarczy zawiesić na piersi łańcuch z wizerunkiem godła Polski, nie wystarczy usiąść za stołem, żeby móc powiedzieć: „Teraz będę wyrokował”. Podstawą procedowania, podstawą wyrokowania muszą być konkretne przepisy prawne. Art. 7 Konstytucji RP stanowi, że każdy organ władzy publicznej jest zobowiązany do działania na podstawie prawa i w granicach prawa. Osobiście niezmiennie, z uporem od wielu miesięcy stawiam pytanie, na które nie otrzymuję odpowiedzi: „W oparciu o jakie przepisy prawne TK proceduje?”. Niestety nie ma odpowiedzi, tymczasem jest to warunek sine qua non – przytoczenie podstawy prawnej. Każdy wyrok sądu rejonowego, okręgowego zaczyna się od podania składu orzekającego i w oparciu o jakie przepisy prawa jest wydawany wyrok. Tymczasem od TK nie mogę się dowiedzieć, w oparciu o jakie przepisy prawa działa. Skoro TK twierdzi, że nie w oparciu o przepisy ustawowe, to rodzi się pytanie, dlaczego nie, skoro ustawa jest aktem obowiązującym w Polsce. Na tym polega równowaga władz: parlament uchwala i wydaje ustawę, parlament uchwala również ustawę o organizacji i trybie postępowania przed TK. Parlament nie ma prawa ingerować w treść orzeczenia Trybunału, ale jednocześnie TK nie ma prawa ingerować w prace parlamentu. Na tym polega rozdział władz, trójpodział władz – i ich równowaga. Tymczasem Trybunał – tak jak powiedziałem wcześniej – postawił się ponad wszystkimi władzami. To jest zjawisko niepokojące.

Można zatem powiedzieć, że obecnie TK nie działa zgodnie z prawem?

– W oparciu o jakie prawo? Jeśli TK działałby zgodnie z prawem, to za stołem sędziowskim zasiadałoby w środę co najmniej 13 sędziów, bo tak stanowi prawo. Tymczasem za stołem sędziowskim mogliśmy zobaczyć 11 sędziów. W sądownictwie powszechnym jedną z przesłanek bezwzględnej nieważności orzeczenia jest to, gdy sąd jest niewłaściwie obsadzony. Czyli jeżeli nie orzeka tylu sędziów, ilu przewiduje ustawa, i sędziów do tego uprawnionych.

Czy fakt, kiedy TK wydaje wyrok, który nie jest respektowany, nie jest publikowany, nie spowoduje chaosu prawnego?

– Podstawowa kwestia dotyczy tego, czy to, co zrobi Trybunał, będzie w ogóle wyrokowaniem, bo jak już wspomniałem, wyrokowaniem może być tylko działanie na podstawie i w granicach prawa. Skoro TK nie działa na podstawie i w granicach prawa, to to, co się wydarzy, nie będzie wyrokowaniem, a skoro tak, to nie będzie podlegało publikacji. Moc wiążącą mają tylko te akty prawne i te orzeczenia Trybunału, które są opublikowane w dzienniku urzędowym. Skoro tego nie będzie, to wyroku nie ma.

Gościł we wtorek w Polsce wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans, który stwierdził, że wyrok TK z 9 marca powinien zostać opublikowany, ponadto sekretarz generalny Rady Europy Thorbjoern Jagland, który apelował o polityczny kompromis i dialog w sprawie TK. Czemu tak naprawdę miały służyć te wizyty?

– Chciałbym wierzyć, że te wizyty miały na celu zorientowanie się na miejscu, w Polsce, jak wygląda druga strona medalu. Jestem bowiem głęboko przekonany, że Komisja Europejska, a także Rada Europy i inne instytucje unijne, czy w ogóle gremia zagraniczne, w dużej mierze bazują na opiniach przekazywanych przez przedstawicieli ugrupowań opozycyjnych, czyli Platformy i Nowoczesnej.pl, które – jak wiemy – przekazują nieprawdziwy, wypaczony obraz rzeczywistości w Polsce. Wysłuchanie dwóch stron, a więc nie tylko tego, o czym mówi opozycja, ale również wsłuchanie się w głos sprawujących władzę, to spełnienie starej rzymskiej maksymy, która mówi, że zanim wyrobimy sobie zdanie, należy wysłuchać drugiej strony. Mam nadzieję, że po rozmowach w Warszawie, po tym, gdy swoje stanowisko przedstawiła także strona rządowa, stanowisko przedstawicieli Unii Europejskiej ulegnie zmianie i będzie obiektywne.

Dziękuję za rozmowę.      

Mariusz Kamieniecki