Odsłonięto tablicę upamiętniającą Chełmońskiego
Środa, 6 kwietnia 2016 (21:07)Minister kultury Piotr Gliński i wnuczka Józefa Chełmońskiego Maria Krystyna Boczkowska odsłonili w stołecznej bazylice św. Krzyża tablicę poświęconą artyście. Na upamiętnieniu w kształcie palety malarskiej wyryto płaskorzeźbę z popiersiem artysty.
Projekt tablicy powstał w 2014 r. w związku z setną rocznicą śmierci artysty. Jej inicjatorem była rodzina Chełmońskiego, sfinansowało ją stołeczne Muzeum Narodowe. Na tablicy znalazła się również inskrypcja „Józef Chełmoński 1849-1914. Niezrównany malarz ojczystego pejzażu. W setną rocznicę śmierci wdzięczni rodacy” oraz cytat z listu malarza do matki „wszystko, co mam, z naszego dostałem nieba nade mną (...)”. Odsłonięcie i poświęcenie tablicy poprzedziła Msza Święta.
– Cieszymy się, że po dwóch latach, z niewielkim opóźnieniem, ale jednak mamy to upamiętnienie wielkiego człowieka polskiej kultury, malarza polskiego krajobrazu, polskiego pejzażu. Malarza bardzo polskiego, a jednocześnie europejskiego, bo przecież tworzącego w Paryżu, wykształconego także w Monachium. Malarza, który przez całe życie czerpał z tego, co się kojarzy z polskością – mówił podczas uroczystości minister kultury.
Jak zaznaczył, upamiętnienie jest również elementem edukacji kulturalnej i estetycznej. – Wiele zawdzięczamy Józefowi Chełmońskiemu [...]. Takie postacie jak on są ważne i być może będziemy mieli możliwość upamiętniania w tym miejscu jako takim sanktuarium polskiej kultury, wielkich polskich twórców. Musimy społeczeństwu, zwłaszcza młodzieży, przypominać takie postacie. Mam nadzieję, że ich obecność będzie coraz większa w polskiej kulturze, a także w przestrzeni instytucji kultury – powiedział Gliński.
Wnuczka Chełmońskiego wyraziła w rozmowie z dziennikarzami radość i wdzięczność w związku z odsłonięciem tablicy. Jak podkreśliła, chociaż jest pianistką i pedagogiem, nie odziedziczyła talentu dziadka.
– Jestem jednak wrażliwa na kolory, moja matka była malarką, a twórczość Chełmońskiego jest mi bardzo, bardzo bliska. Całe życie byłam związana z muzyką, ta sztuka w rozmaitych postaciach jest więc w mojej rodzinie obecna – zaakcentowała Boczkowska. Towarzysząca jej jedna z dawnych uczennic dodała, że twórczość Chełmońskiego stale towarzyszy jego wnuczce, a jej pokój jest pełen obrazów dziadka i matki.
Józef Chełmoński (1849-1914), malarz i ilustrator, był wybitnym i najpopularniejszym przedstawicielem polskiego realizmu przełomu XIX i XX w. Miał doskonały warsztat rysunkowy i malarski. Uwieczniał malownicze krajobrazy, obrazki rodzajowe o tematyce wiejskiej i dynamiczne sceny polowań. Jego najbardziej znane prace to „Odlot żurawi” (1871), „Babie lato” (1875), „Czwórka” (1881) i „Bociany” (1900).
Malarstwa Chełmoński uczył się w Warszawskiej Klasie Rysunkowej i prywatnej pracowni Wojciecha Gersona, który wywarł na niego ogromny wpływ. „Co do udziału Gersona w mojej nauce i wyrobieniu wyobraźni o wysokim powołaniu artysty, to śmiało powiedzieć mogę, że jemu jednemu zawdzięczam wszystko” – pisał w jednym z listów do przyjaciela.
Studiował również w Monachium. Jego prace zyskały duże uznanie w Paryżu, gdzie współpracował jako ilustrator z pismem „Le Monde Illustre”. W 1887 r. zamieszkał w Warszawie, potem kupił dworek w Kuklówce na Mazowszu, gdzie mieszkał do śmierci.
RS, PAP