• Piątek, 15 maja 2026

    imieniny: Zofii, Izydora, Berty

Na Polsce można polegać

Środa, 30 marca 2016 (21:04)

Polska jest adwokatem euroatlantyckiej jedności; naszym celem jest silne, zjednoczone NATO i bezpieczeństwo wszystkich członków, a to wymaga faktycznej, stałej wojskowej obecności na wschodniej flance – mówił w środę prezydent Andrzej Duda w Waszyngtonie.

 

W przemówieniu wygłoszonym w National Press Club przed kilkusetosobową widownią, w tym ekspertami waszyngtońskich think tanków oraz amerykańskimi i polskimi dyplomatami, prezydent Duda podkreślił, że polska wizja polityki zagranicznej i bezpieczeństwa nie jest motywowana bieżącymi politycznymi opiniami czy ideologiami ani przynależnością polityczną, ale jest trwała i „głęboko zakorzeniona w historycznych doświadczeniach mojego kraju, czasem bardzo trudnych i bolesnych”.

Zapewnił, że Polska w polityce międzynarodowej jest od 26 lat silnym i oddanym „adwokatem euroatlantyckiej jedności” oraz sojusznikiem, na którym można polegać. „Traktujemy bezpieczeństwo i zobowiązania sojusznicze bardzo poważnie. Polska stała za USA w Iraku i Afganistanie; Polska jako jeden z nielicznych członków NATO wydaje na obronę 2 proc. PKB” – wskazał.

Przekonywał, że najbliższy szczyt NATO, który odbędzie się w lipcu w Warszawie, musi przynieść odpowiedź na wszystkie wyzwania bezpieczeństwa, płynące z różnych kierunków. – Musimy uniknąć dzielenia bezpieczeństwa Sojuszu na południowe i wschodnie czy północne. Jest tylko jeden Sojusz i musi on zapewnić bezpieczeństwo wszystkim członkom – powiedział prezydent.

– Dla Polski oznacza to wzmocnienie wojskowej obecności NATO na jego wschodniej flance – dodał. – Chcemy faktycznej obecności wojskowej NATO – powiedział, tłumacząc, że wymaga to większej natowskiej infrastruktury w Europie Środkowej i Wschodniej oraz tego, by żołnierze NATO przebywali na stałe w tej części Europy.

Prezydent zapewnił, że „Polska chce mieć jak najlepsze relacje ze wszystkimi swoimi sąsiadami” i tak jak cała Europa „nie chce izolacji Rosji ani powrotu zimnej wojny”. Ale podkreślił, że aneksja Krymu przez Rosję odbyła się z naruszeniem prawa międzynarodowego i jest „bardzo niebezpiecznym precedensem”, który powinien być przez NATO poważnie traktowany.

Wyraził przekonanie, że w stosunkach z Rosją Zachód powinien „domagać się powrotu do relacji geopolitycznych sprzed aneksji Krymu”, a to – dodał – powinno oznaczać wycofanie się Rosji z tego ukraińskiego półwyspu.

 

Prezydent dodał też, że aby utrzymywać relacje z „agresywnym zewnętrznym krajem”, „NATO musi być w pierwszej kolejności silne i bezpieczne”, a to oznacza, że Sojusz musi sam, „na własnych warunkach”, decydować o kwestiach bezpieczeństwa na swym terytorium. W tym kontekście kolejny raz zaapelował o decyzję na szczycie NATO w sprawie zwiększenia obecności wojskowej Sojuszu na wschodniej flance.

Po wygłoszeniu wystąpienia po angielsku prezydent odpowiadał po polsku na pytania zadawane przez dwoje znanych dziennikarzy popularnego programu „Morning Joe” w telewizji MSNBC: Mikę Brzezinski i Joego Scarborough. Został m.in. zapytany, co by odpowiedział tym, którzy sugerują, że Polska chce pomocy od NATO, ale z drugiej strony nie chce się angażować w walkę z Państwem Islamskim (IS) ani nie chce przyjmować uchodźców uciekających z Syrii do Europy.

Prezydent podkreślił, że Polska jest członkiem międzynarodowej koalicji walczącej z IS w Syrii i Iraku oraz wspiera ją na różne sposoby, np. polskie F-16 biorą udział w patrolach. W kwestii kryzysu imigracyjnego zapewnił, że Polska od samego początku zadeklarowała, że nie zamyka granicy przed nikim, kto szuka schronienia lub pomocy, ale jest przeciwna przymusowej relokacji uchodźców w Europie.

 

Skrytykował też UE za to, że dotychczas nie wypracowała „spójnej, skutecznej polityki imigracyjnej, by kryzys imigracyjny zażegnać”.

Polskiego prezydenta zapytano też, co myśli o kampanii prezydenckiej w USA, a zwłaszcza faworycie republikańskiego wyścigu, miliarderze Donaldzie Trumpie, który mówił niedawno o konieczności ograniczenia zbyt kosztownego zaangażowania USA w NATO.

Andrzej Duda odparł, że wybory to wewnętrzna sprawa USA i suwerenna decyzja Amerykanów, oraz odmówił komentarzy do poszczególnych kandydatów. Ale podkreślił, że urząd prezydenta USA – największego mocarstwa – to „najważniejszy urząd prezydencki na świecie”, z którym wiąże się „niezwykła odpowiedzialność”.

 

JG, PAP