• Piątek, 15 maja 2026

    imieniny: Zofii, Izydora, Berty

Czy Polska zmierza w kierunku autorytaryzmu?

Wtorek, 29 marca 2016 (19:37)

Wywiad z prezydentem RP Andrzejem Dudą, który ukazał się 25 marca 2016 r. w dzienniku „The Washington Post”. Rozmowę przeprowadziła Lally Weymouth

Na Zachodzie wiele osób jest zaniepokojonych batalią toczącą się tutaj wokół Trybunału Konstytucyjnego. Poprzedni parlament mianował pięciu sędziów, dwóch być może w sposób niewłaściwy. Sam jest Pan prawnikiem. Dlaczego nie zaprzysiągł Pan pozostałych trzech sędziów, z których wszyscy zostali uznani przez Trybunał Konstytucyjny za wybranych w sposób ważny?

– Odpowiedź jest prosta. Parlament [nowej kadencji] przyjął uchwałę unieważniającą pięciu sędziów mianowanych przez poprzedni rząd.

Więc zamiast tego, w środku nocy zaprzysiągł Pan czterech sędziów mianowanych przez rząd wywodzący się z Pańskiej partii?

– Parlament podjął decyzję, zanim Trybunał podjął swoją.

Trybunał Konstytucyjny orzekł, że decyzja parlamentu jest nieważna. Pani premier odmówiła publikacji orzeczenia Trybunału, co jest w zasadzie bezprawne.

– Trybunał Konstytucyjny w Polsce nie ma kompetencji oceniania uchwał parlamentu.

Mówi Pan, że jeden z niezależnych organów władzy, który jest odpowiednikiem naszego Sądu Najwyższego, nie ma tutaj kompetencji?

– Zgodnie z Konstytucją RP Trybunał Konstytucyjny nie ma kompetencji oceniania uchwał, na mocy których nominowani są sędziowie.

Pańska partia dysponuje większością w parlamencie. Tak więc zawetowała nominację sędziów poczynioną przez poprzedni parlament, nie czekając na to, aż Trybunał się wypowie, prawda?

– To była decyzja podjęta przez parlament RP, czyli Sejm. Przykro mi, ale nikt nie ma kompetencji do zatrzymywania sejmowych prac w toku.

Komisja Wenecka, będąca wielostronnym organem europejskim, orzekła, że wysiłki rządu idące w kierunku zmiany mechanizmów pracy Trybunału zagrażają nie tylko rządom prawa, ale również demokracji i prawom człowieka.  

– Jeżeli Trybunał Konstytucyjny wydał swe orzeczenie, ignorując uchwałę przyjętą przez polski Sejm, tym samym naruszył…

Chwileczkę. Trybunał orzekł o nieważności ustawy.

– Ale ta ustawa nadal obowiązuje. Trybunał Konstytucyjny jest związany przepisami obowiązującego prawa, o czym artykuł 7 Konstytucji stanowi bardzo jasno.

Tak więc podtrzymuje Pan, że Trybunał musi przestrzegać tego przepisu prawa, które sam uznał za nieważny? Czy nie odbiera Pan niezawisłości Trybunałowi?

– Niezawisłość Trybunału nie została w żaden sposób naruszona.

Ludzie na Zachodzie niepokoją się, że Polska zaczyna odwracać się od standardów demokratycznych.

– Myślę, że gdyby opinia publiczna w Europie Zachodniej i w Stanach Zjednoczonych miała dostęp do rzetelnej informacji na temat tego, jak obecna opozycja starała się zawłaszczyć Trybunał Konstytucyjny w ubiegłym roku, miałaby pełną jasność co do meritum sporu w Polsce.

Czemu jeden z organów władzy, a mianowicie parlament, miałby mieć przyzwolenie na to, by zwykłą większością głosów zmieniać zasady funkcjonowania innego niezależnego organu?

– Ponieważ doszło do poważnego naruszenia zasad demokracji przez parlament poprzedniej kadencji. Starał się on zawłaszczyć Trybunał Konstytucyjny.

Rząd wywodzący się z Pańskiej partii praktycznie przejął media publiczne. Poprzedni prezesi mediów publicznych zostali zwolnieni, a na ich miejsce zostali mianowani członkowie Pańskiej partii. Co Pan o tym sądzi?

– Nie sądzę, by ta sytuacja była czymś nadzwyczajnym, gdyż po każdych wyborach nowy rząd dokonuje zmian w mediach publicznych. Ludzie, którzy pracowali w mediach publicznych za czasów poprzedniego rządu, byli mianowani przez poprzednie władze.

Nie ma już niezależnego prokuratora. Rola prokuratora generalnego stała się teraz częścią teki ministra sprawiedliwości. Jakie są Pańskie odczucia w tej sprawie?

– Takie rozwiązanie zostało wprowadzone w Polsce po roku 1989, kiedy zrzuciliśmy więzy komunizmu. Jest to związane z odpowiedzialnością, jaką rząd ponosi za wewnętrzną sytuację bezpieczeństwa w kraju i za ład publiczny.

Wielką ciekawość budzi postać lidera Pańskiej partii, Jarosława Kaczyńskiego.

– Lidera mojej byłej partii. Gdyż w dzień po wyborach zrezygnowałem [z członkostwa w partii].

No cóż, lidera rządzącej partii. Mówi się, że Jarosław Kaczyński, były premier, pociąga za sznurki i jest w gruncie rzeczy człowiekiem sprawującym władzę w Polsce, nawet jeśli jest on tylko posłem na Sejm RP. Rzekomo Pan i pani premier zostaliście wybrani przez niego. Jakie są Pańskie relacje z nim? Czy on Panu mówi, co robić?

– Ludzie, którzy byli krytycznie nastwieni wobec mnie jako kandydata ubiegającego się o urząd prezydenta będą powtarzać, że nie jestem niezależnym prezydentem. Jednakże dzisiaj jestem Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej. I wszelkie decyzje, które podejmuję, podejmuję na własną odpowiedzialność.

Dobrze, ale czy możemy pomówić o Jarosławie Kaczyńskim? Według moich źródeł, i tu, i w Waszyngtonie mówi się, że jest to najpotężniejszy człowiek w Polsce.

– Jest on liderem partii, która ma większość w parlamencie polskim. Jednakże to Andrzej Duda jest prezydentem, a Beata Szydło jest premierem. Wierzę, że zarówno ja sam, jak i Pani Premier odczuwamy osobistą odpowiedzialność za sprawy, którymi się zajmujemy i w których podejmujemy decyzje.

Jak duże jest w Pańskim uznaniu zagrożenie ze strony Rosji wobec Pańskiego kraju?

– Sądzę, że ta sprawa powinna być postrzegana z szerszej perspektywy, w kontekście międzynarodowym, a nie tylko z czysto polskiego punktu widzenia.

Ale czy niepokoi was Rosja?  

– Jeżeli chodzi o Ukrainę, nie mam wątpliwości co do tego, iż nastąpiło jawne naruszenie prawa międzynarodowego [ze strony Moskwy]. Została pogwałcona nienaruszalność terytorialna państwa. Trudno nie niepokoić się tą sytuacją. W ciągu ostatnich kilku lat Rosja wielokrotnie dopuszczała się pogwałcenia prawa międzynarodowego, począwszy od Gruzji, a na Syrii skończywszy. Dlatego uważam, że NATO powinno pokazać, że zareaguje na obecną sytuację.

Czy to oznacza rozmieszczenie wojsk na terytorium Polski lub rotację wojska?

– Jestem przekonany, że NATO powinno wzmocnić swój potencjał obronny w tej części Europy w takim stopniu, by dać jasny sygnał, że nie opłaca się podejmować ataku wobec żadnego z państw członkowskich. Autentyczna zdolność odstraszania może być osiągnięta jedynie przez zwiększoną obecność NATO w Europie Środkowo-Wschodniej.

Czy mówi Pan teraz o Stanach Zjednoczonych?

– Oczywiście Stany Zjednoczone są największym i najsilniejszym członkiem NATO.

A czy twierdzi Pan, że Stany Zjednoczone powinny mieć tutaj swoją bazę?

– Chciałbym widzieć znacznie zwiększoną obecność wojsk USA na naszym terytorium.

Jednym z celów Państwa rządu jest, zdaje się, wznowienie śledztwa w sprawie tragicznej katastrofy lotniczej w 2010 roku, w której zginął ówczesny prezydent RP Lech Kaczyński, brat Jarosława Kaczyńskiego. Czy sądzi Pan, że to był zamach?

– Jak na razie nie dokonano jeszcze oceny całego materiału dowodowego, przez co nie jest możliwe zbadanie tej sprawy i nawet podjęcie próby dotarcia do prawdy. Rejestratory lotu i wrak samolotu nie zostały w rzetelny sposób przebadane przez polskich naukowców. W takich przypadkach normalna procedura polega na podjęciu próby rekonstrukcji wraku samolotu, by postarać się ustalić przyczyny katastrofy. W tym konkretnym przypadku to nie zostało zrobione. Wiele pozostaje jeszcze do wyjaśnienia.

W trakcie Pańskiej kampanii mówił Pan wiele rzeczy na temat uchodźców: że uchodźcy nie powinni tu przyjeżdżać, że mogą tu przywieźć ze sobą zarazę. Czy nadal takie są Pańskie odczucia?

– Dzisiaj, jak sądzę, naszym podstawowym obowiązkiem jest przyjść z pomocą tym ludziom: mam na myśli uchodźców z Syrii, by upewnić się, że pokój powróci do ich kraju tak, aby mogli oni zaznać życia w warunkach stabilizacji. Polska nigdy nie odmawiała pomocy i jeżeli ktoś takiej pomocy potrzebuje, zamierzamy mu jej udzielić.

Jest Pan w przededniu podróży do USA. Jak postrzega Pan relacje pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi?

– Stany Zjednoczone są wspaniałym krajem i wielkim sojusznikiem Polski. Chciałbym zapewnić jak najlepszą współpracę pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi.

www.prezydent.pl