Europejskie gonienie króliczka
Czwartek, 24 marca 2016 (05:12)Z Tomaszem Rzymkowskim, posłem Ruchu Kukiz'15, zastępcą przewodniczącego sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Rafał Stefaniuk
Po zamachach w Belgii premier Beata Szydło zapowiedziała, że Polska czasowo wstrzyma się z przyjęciem uchodźców. Domagał się tego m.in. Ruch Kukiz’15.
– Wstrzymanie się nie oznacza odstąpienia od ustaleń rządu Ewy Kopacz i nie oznacza dotrzymania słowa, które dało Prawo i Sprawiedliwość, że całkowicie sprzeciwi się narzuconym przez Berlin i Brukselę kwotom tzw. uchodźców.
Akcja przeprowadzenia referendum w sprawie uchodźców będzie kontynuowana?
– Oczywiście. To jest tylko zawieszenie, a przy tym nie wiemy, na jak długo. Według informacji MSZ, akcja przyjmowania tzw. uchodźców miała się rozpocząć w maju, a zawieszenie oznacza przesunięcie w czasie ich przyjmowania. Może do lipca albo do sierpnia? To nie zamyka sprawy. Mnie w pełni satysfakcjonowałaby jasna deklaracja ze strony rządu, że odstępuje od ustaleń rządu Platformy i PSL, i nieprzyjmowanie żadnych emigrantów ekonomicznych z krajów islamskich. To by było konkretne zdefiniowanie interesu narodowego.
Michał Boni poinformował o pracach nad nową unijną dyrektywą antyterrorystyczną. To odpowiedni arsenał w walce z terroryzmem?
– To wszystko jest gonieniem króliczka. Budowanie nowych procedur, przepisów, które będą utrudniały życie mieszkańcom Europy nie ma sensu, gdy podstawowy problem, jakim jest poprawność polityczna, ma się bardzo dobrze. Bezmyślność elit europejskich, a w szczególności głupota Berlina przejawiająca się w przyjmowaniu kolejnych grup najeźdźców, ciągle pozostaje nieruszona. Co gorsza, w sens przyjmowania tzw. uchodźców wierzą także inne kraje Europy.
Poza migrantami unijni urzędnicy zdają się nic nie widzieć. Europa skazana jest na kolejnych tzw. uchodźców. Jak więc zapewnić bezpieczeństwo Europejczykom?
– W pierwszej kolejności państwa narodowe powinny dbać o interesy swoich obywateli, a nie o poglądy Brukseli. Fundamentem tego interesu jest bezpieczeństwo. Wymaga to stanowczego sprzeciwu wobec ingerencji Unii w ich sprawy wewnętrzne i opowiedzenia się po stronie państw, które nie chcą przyjmować u siebie przybyszów z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Eksperci, którzy są fachowcami w dziedzinie bezpieczeństwa, mówią jasno, pośród tzw. uchodźców znajduje się istotny odsetek terrorystów. Pamiętajmy, że od 70 do 80 proc. osób, które codziennie przybywają do Europy, to są mężczyźni do 30. roku życia. I to naprawdę nie są uchodźcy. To są osoby, które tu przyjeżdżają w celach stricte socjalnych, aby brać wysokie zasiłki, bądź są to przedstawiciele formacji terrorystycznych, w tym Państwa Islamskiego.
Terrorystami są również mieszkańcy Europy – muzułmanie – którzy urodzili się na Starym Kontynencie. Widzi Pan działania państw zachodnich, które powstrzymałyby islamskich bojowników?
– Nie widzę. Ale to jest właśnie to zachłyśnięcie się poprawnością polityczną. Jakiekolwiek ruchy zwykłych obywateli, którzy piętnują zachowanie islamskich imamów nawołujących do świętej wojny, do walki z cywilizacją Zachodu, do walki z chrześcijaństwem, napotykają na opór, a wręcz na represje ze strony państwa. Islamiści mają wolną rękę do podejmowania działań wymierzonych w fundamenty cywilizacji łacińskiej.
Minister Mariusz Błaszczak poinformował, że na ukończeniu jest ustawa antyterrorystyczna. Póki co nie znamy jej zapisów. Ale z jednej strony rząd musi zapewnić bezpieczeństwo obywatelom, a z drugiej strony im zagwarantować prywatność. Te sprawy można pogodzić?
– Jak najbardziej. Gdy tylko rząd przedstawi projekt ustawy, to z pewnością się do niego ustosunkujemy. Natomiast nie będzie naszej zgody, aby w ramach tzw. wojny z terroryzmem społeczeństwo płaciło wysoką cenę w postaci ograniczenia praw i swobód obywatelskich. Problemem Polski jest to, że rząd kontynuuje błędną i poprawną politycznie politykę ekipy Ewy Kopacz związaną z przyjmowaniem tzw. uchodźców. Już od dawna wiemy, że nasze państwo nie jest w stanie ich zweryfikować. Nie wiemy, która z przyjmowanych osób jest związana z Państwem Islamskim. Dodatkowo każda z tych osób ma prawo sprowadzić rodziny, więc z 7 tys. może szybko zrobić się 100 tys. osób. To pokazuje, że rząd może zrobić nam problem, którego ustawą nie będzie mógł rozwiązać, także tą antyterrorystyczną.