• Piątek, 15 maja 2026

    imieniny: Zofii, Izydora, Berty

Zalecamy ostrożność

Piątek, 18 marca 2016 (11:45)

Z Markiem Posobkiewiczem, głównym inspektorem sanitarnym, specjalistą w dziedzinie medycyny tropikalnej i morskiej, rozmawia Marta Ziarnik

 

Jak to jest w rzeczywistości z tym wirusem zika? Czy zagrożenie jest aż tak duże, jak kreują to media?

– Każde nowe zagrożenie tego typu wywołuje zrozumiały lęk. Pokazywane we wszystkich telewizjach świata obrazy chorych dzieci działają na wyobraźnię. Niepewność wzmacnia fakt, że wciąż bardzo mało wiemy o tym wirusie i drogach jego przenoszenia. Dla zdrowego, dorosłego człowieka zika nie stanowi większego zagrożenia. Organizm takiej osoby poradzi sobie z zakażeniem. Podejrzewa się, choć nie zostało to jeszcze udowodnione, że wirus może być przyczyną mikrocefali u niemowląt. Do mikrocefalii, czyli tzw. małogłowia, a równocześnie zahamowania rozwoju centralnego układu nerwowego, dochodzi właśnie w życiu płodowym. Wirus po prostu niszczy komórki nerwowe. Poza tym może wywołać także wiele innych powikłań neurologicznych u dzieci, których matki zostały zakażone w ciąży, szczególnie w tym pierwszym trymestrze. Wirus jest najbardziej niebezpieczny dla kobiet w ciąży. Dlatego należy im odradzić podróżowanie do krajów, gdzie wirus zika się pojawił.

 

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) twierdzi, że wirus stanowi międzynarodowe zagrożenie. A przecież są znacznie groźniejsze choroby przenoszone przez komary.

– WHO patrzy na problem globalnie. Ogromne obszary Ameryki Południowej i Środkowej, Azji, Afryki i rejon Pacyfiku to obszary, gdzie stwierdzono zakażenia tym wirusem. Ale faktycznie, obszar ten pokrywa się z obszarem występowania wielu innych chorób przenoszonych przez komary, takich jak m.in. żółta gorączka, denga, chikungunya i malaria. Komary, a ściślej choroby przez nie przenoszone, zabijają znacznie więcej ludzi na całym świecie niż wszystkie konflikty zbrojne.

 

Wirus zika znany jest od niemal 70 lat. Dlaczego dopiero teraz łączy się go z występowaniem m.in. mikrocefalii wśród niemowlaków?

– Wirusy mają to do siebie, że mutują. Tak jak wirus grypy potrafi nagle stać się śmiertelnie groźny, tak samo jest z innymi wirusami. Prawdopodobnie zika po prostu stał się bardziej zjadliwy. Być może wcześniej takiego związku nie zauważono.

 

A czy to nie jest tak, że ten masowy w ostatnich miesiącach wzrost występowania małogłowia (głównie wśród brazylijskich dzieci) może mieć zupełnie inne źródło? Jeśli tak, to czy taki terror informacyjny wokół zika jest potrzebny?

– Tego też nie można wykluczyć, gdyż istnieje wiele innych możliwych czynników powodujących mikrocefalię – np. choroby weneryczne, toksoplazmoza czy różyczka. Jak podaje na swojej stronie brazylijskie ministerstwo zdrowia, w większości przypadków dzieci z mikrocefalią u ich matek nie potwierdzono zakażenia wirusem. Jak wspomniałem, wciąż jest dużo przypuszczeń i hipotez. Staramy się je czujnie śledzić. Jeśli zajdzie taka potrzeba, badania w kierunku zakażenia ziką będzie wykonywał Państwowy Zakład Higieny w Warszawie.

 

W Polsce zakażenia wirusem jeszcze nie odnotowano, jednak eksperci twierdzą, że to kwestia czasu i że przełomowy będzie okres lipca-sierpnia, gdy będziemy gościć pielgrzymów podczas Światowych Dni Młodzieży. GIS też zakłada taki czarny scenariusz?

– Światowe Dni Młodzieży to wielkie wyzwanie dla wielu instytucji, w tym również Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Szacuje się, że liczba uczestników może sięgnąć nawet 2 mln. Trzeba im zapewnić bezpieczną żywność, bezpieczną wodę i bezpieczne warunki noclegu. Ryzyko zawleczenia do Polski groźnej choroby istnieje zawsze, np. co roku notujemy kilkadziesiąt przypadków malarii. Katalog różnych zagrożeń, na które staramy się przygotować, jest naprawdę pokaźny i akurat wirus zika nie zajmuje tam czołowego miejsca. Aczkolwiek to też bierzemy pod uwagę. Nawet w przypadku przyjazdu do naszego kraju osoby zakażonej nie ma ryzyka rozprzestrzenienia się choroby w Polsce, gdyż nie występują u nas komary z gatunku Aedes.

Jednak jakieś środki zaradcze Państwo na ten czas podejmujecie?

– Oczywiście.  I dobrze się stało, że pewne postulaty – zgłaszane przez wiele służb – znajdą swoje odzwierciedlenie w specjalnej ustawie. To ułatwi zapewnienie bezpieczeństwa uczestnikom tej imprezy. Na pewno wzmocnienia będą wymagały lokalne stacje sanitarno-epidemiologiczne. Chcemy wprowadzić na ten czas obowiązek informowania służb sanitarnych w ciągu 2 godzin o przypadkach podejrzeń niektórych chorób zakaźnych i zdarzeń medycznych. W GIS 24 godziny na dobę będzie pracował zespół ludzi analizujący sytuację. Zrobimy wszystko, aby to wielkie święto przebiegło bez zakłóceń.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Marta Ziarnik