• Piątek, 15 maja 2026

    imieniny: Zofii, Izydora, Berty

Czy puszcza ocaleje?

Wtorek, 15 marca 2016 (20:31)

Z Andrzejem Gołembiewskim, dyrektorem Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku, rozmawia Karolina Goździewska.

 

Leśnicy zaczną walkę z kornikiem drukarzem w Puszczy Białowieskiej?

– Jestem przekonany, że tak się stanie. Leśnicy poruszają się w zakresie prawa, które mówi, że do 15 kwietnia wszystkie świerki zasiedlone przez kornika, gdzie pod korą jest żywa larwa, mają być usunięte z lasu. Jest to ogromne zadanie. Jest to o tyle trudne, że poruszamy się również np. w prawie zamówień publicznych. Nie mamy dziś fizycznie możliwości, by to zrobić w całości do tego terminu, ale zrobimy jak najwięcej. Praktycznie ogłoszenie przetargu na te dodatkowe roboty, podpisanie umowy zajmie od 1,5 do 2 miesięcy. Taki jest termin działania. Oczywiście jesteśmy przygotowani na alternatywne działanie. Nasze wszystkie hardwestery – urządzenia używane do pozyskiwania drewna, które mamy w zasobach nadleśnictw RDLP Białystok, przerzucimy tutaj i będziemy te świerki zaatakowane przez kornika ścinać. Praktycznie w ciągu paru dni możemy to zacząć robić. Skala problemu jest niewyobrażalna. Przede wszystkim potrzebne są decyzje, które pozwolą nam wejść do puszczy nie tylko w drzewostany mające do 100 lat, a jest ich w nadleśnictwie Białowieża tylko 25 procent. Pozostałe są chronione. Jeśli będzie decyzja w planie urządzania lasu, że możemy wejść z cięciami sanitarnymi w drzewostany ponad 100-letnie, to będzie odpowiednio więcej pracy do wykonania.

Kiedy zaczęły się problemy z kornikiem?

– Nadleśnictwo Białowieża, jak każde nadleśnictwo, posiada plan urządzania lasu. Ten plan to rzecz święta. Nie ma takiego leśniczego, który przekroczyłby wielkość pozyskania, która jest w nim zapisana. Ponieważ plan obowiązuje od 2012 r. do 2021 r., a Nadleśnictwo Białowieża, wycinając chore świerki, wykonało już 98 proc. prac, nie mamy możliwości prowadzenia zadań ochronnych. Jak będzie aneksowany plan, ruszymy z robotą.

Do tej pory mieli Państwo związane ręce?

– Tak naprawdę problem z zagrożeniem puszczy zniszczeniem przez kornika drukarza zaczął się w 2011 r., kiedy huragan powywracał 5 tys. m sześc. drewna. Pisaliśmy do ówczesnego ministra z prośbą o usunięcie tych powalonych świerkowych drzew. Zdawaliśmy sobie sprawę, jakie niosą zagrożenie. Dostaliśmy odpowiedź odmowną. Napisaliśmy drugie pismo z prośbą o zgodę choć na okorowanie powalonych świerków, by larwy korników nie przenosiły się na zdrowe drzewa, też dostaliśmy odpowiedź odmowną. Potem przyszedł rok 2012, kiedy rozmiar pozyskania drewna został zmniejszony z 107 tys. m sześc. na 48,7 tys. m sześc. Wtedy ruszyliśmy z usuwaniem zaatakowanych świerków. Konieczne są zmiany. Najbardziej bolesne jest to, że już w 2007 r. sygnalizowaliśmy problem. Wtedy nam wszyscy ekolodzy mówili, że puszcza się sama obroni. Opór biologiczny spowoduje, że kornik się zatrzyma. A teraz jest martwy las.

W Szumawie w Czechach albo Lesie Bawarskim jest 16 tys. ha martwego lasu. Po co powtarzać te same błędy? Mamy świadomość, do czego polityka pozostawienia puszczy samej sobie doprowadzi. Mamy za sobą kilkadziesiąt lat pracy w lasach, odpowiednie wykształcenie. Tylko nie mamy narzędzi, które kilka lat temu zabrał nam minister środowiska.

Padają zarzuty, że chcą Państwo zbijać kokosy na sprzedaży drewna z puszczy.

– To, co pani widzi wkoło, ten martwy las, to można sprzedać po 60 zł, może 65 za m sześc., a koszty pozyskania to 55 zł za m sześc. Możemy więc zarobić na metrze 5-8 złotych. A jakie niebezpieczeństwo wiąże się z wycinaniem takich porażonych drzew, które się łamią i kruszą podczas ścinania? Jak sprzedać tego kilkaset tysięcy metrów? To też nie jest prosta sprawa. My do Puszczy Białowieskiej dokładamy od 16 do 25 mln złotych rocznie. Na tym nie robimy żadnych pieniędzy, nadleśnictwa puszczańskie są od lat deficytowe.

Skąd Lasy biorą na to pieniądze?

– Z Funduszu Leśnego, na który składają się wszystkie nadleśnictwa, by nadleśnictwa deficytowe mogły funkcjonować. I dzięki tym pieniądzom istnieją nadleśnictwa Browsk, Hajnówka i Białowieża.

Jak odrodzić umierającą puszczę?

– Z 1270 najpiękniejszych drzew różnych gatunków z terenu Puszczy Białowieskiej pobraliśmy zrzezy. Założone są plantacje nasienne i zachowawcze w trzech nadleśnictwach: Bielsku, Łomży i Krynkach. Możemy dzięki tym drzewom pomóc odrodzić puszczę. Na początku lat dziewięćdziesiątych zaczęliśmy to robić, ogromne pieniądze i ogromna praca, ale została zrobiona.

Kiedy możemy spodziewać się pierwszych nasadzeń?

– Mam nadzieję, że w przyszłym roku.

Dziękuję za rozmowę.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Karolina Goździewska