• Piątek, 10 kwietnia 2026

    imieniny: Michała, Makarego

EUROPA DROGA I JĘZYK

Europo – bądź sobą!

Czwartek, 10 marca 2016 (20:16)

Bez Chrystusa Stary Kontynent nie odzyska swojej tożsamości.

Kiedy w 2014 roku przybyłem do Santiago, naprzeciw bocznego wejścia do katedry, w budynku dawnego seminarium znajdowała się wystawa fotosów z wizyt Jana Pawła II w Santiago. Były zdjęcia z 1982 r. i słowa Aktu europejskiego. Kiedy staliśmy przy nich, wpatrzeni w ich treść, poprzednio tutaj przywoływaną, siedząca przy wejściu Hiszpanka podeszła i głośno wypowiedziała słowa wezwania papieskiego do Europy: „Vuelve a encontrarte. Sé tú misma” (Odnajdź siebie samą! Bądź sobą!). I powtórzyła z wielką siłą i wzruszeniem: „Sé tú misma, Sé tú misma”…

Europa przez wieki budowała swoje bycie sobą, swoją suwerenność przez rozumienie woli mocy i kreatywnej roli wolności w człowieku i społeczeństwie. Taka wizja wolności w kulturze europejskiej jest sławna od czasu wizji pana i niewolnika z „Fenomenologii ducha” Hegla, ma jednak rodowód wcześniejszy, którego można doszukiwać się w myśli T. Hobbesa czy Spinozy, a nawet u apologetów rzymskich. Jednak największe znaczenie nadali jej współcześnie Marks i Nietzsche.

Trudny dar wolności

W świetle tego typu filozofii charakterystyczna staje się idea suwerenności, pojmowana jako nieograniczona ekspansja woli podmiotu. Wola rodzi moc, która pozwala wolę przełożyć na czyn, pokonując opór rzeczywistości. Taka koncepcja wskazuje, że w sensie ścisłym suwerenny jest tylko władca – człowiek nieuznający przełożonego, niepoddany żadnemu autorytetowi. Ale zarazem wskazuje też, że własne dążenie jednego podmiotu napotyka barierę w postaci innego dążenia każdego innego podmiotu. Ponieważ zaś adekwatnym przedmiotem wolności jest świat – całość jego przedmiotów, to ekspansja woli rodzi nieuchronny konflikt. Stąd przeznaczeniem suwerennego podmiotu jest walka na śmierć i życie w imię potwierdzenia samego siebie. Może być to walka o rzeczy lub o panowanie nad nimi. Nietzsche wskazał dobitnie, że pragnienie władania jest mimo wszystko większe niż pragnienie chleba.

Ostatecznie można mówić o faktycznym i nieuchronnym w takiej perspektywie myślowej antagonizmie dwu wolności. Ja mogę zachować moje poczucie bezpieczeństwa lub mogę je odzyskać tylko wtedy, gdy uda mi się zmusić drugiego, by porzucił swoje dążenie do przekroczenia mnie, czyli gdy zmuszę go do bycia przedmiotem w obrębie mojego świata, świata utworzonego przez moją podmiotowość. Ostatecznie oznacza to, że drugi musi zostać zredukowany do roli przedmiotu, do roli mojego niewolnika. To, na co warto zwrócić tutaj uwagę, to fakt, że istota kolizji nie leży w niedoborze dóbr, ale w istocie samej wolności.

Fakt opisanego antagonizmu zrodził postulat przezwyciężenia go nie przez jednostkę, lecz przez byt zbiorowy. Wyraziły to hasła propagujące, że nie jednostka, lecz państwo, klasa lub rasa mogą być wolne. W takiej perspektywie jednostka uczestniczy w wolności, o ile identyfikuje się z państwem; anarchizm przeradza się zatem w totalizm. Uznanie godności i potęgi jednego państwa oznacza w takiej perspektywie negację tej samej godności innych państw. Dzieje Europy, także tej współczesnej, jak zauważa w Santiago czy w Gnieźnie Jan Paweł II, to potwierdzają. Wskazują zarazem na inny model poszukiwania suwerenności, drogą ocalenia własnej tożsamości.

Spotkanie z Chrystusem

Europa, tak jak ją widział św. Jan Paweł II, jest sama w sobie kategorią aksjologiczną. Warto przywołać dla wyjaśnienia tego pojęcia mitologiczną interpretację Europy. Europa wedle starożytnej tradycji jest pewnym ideałem, jest uwiedziona przez Bóstwo, którego śladami są piękno i wyrzuty sumienia. Troska o piękno i troska o wyrzuty sumienia tworzą europejską wspólnotę. W takiej samej mierze funduje ją poszukiwanie celu i sensu ludzkich wysiłków.

Trzeba tutaj zauważyć, że Jan Paweł II wbrew tendencjom nihilistycznym przywoływał problem sensu życia, a zarazem perspektywy spełnienia. Ponadto formułując ten problem, odwołuje się do najgłębszego paradygmatu ewangelicznego – zarówno w swoim Liście do młodych, którzy wszak decydują o nadziei jutra, jak i w swojej encyklice moralnej „Veritatis splendor” sięgał do biblijnego obrazu spotkania Chrystusa z bogatym młodzieńcem.

Akt europejski z Santiago i przesłanie z Gniezna są zatem najpierw i przede wszystkim otwarciem zalęknionej Europy na najważniejsze pytanie egzystencjalne i wskazaniem satysfakcjonującej odpowiedzi. Są także ukazaniem roli, jaką w pytaniu egzystencjalnym odgrywają pytania o prawdę i miłość. Nietrudno zauważyć, iż są to pytania o Boga samego. Pytania wyrastające z ludzkiej wolności…

Profesor Stanisław Grygiel, komentując dramatyczną rozmowę Chrystusa z bogatym młodzieńcem, zauważa, że ten nie zapytał Chrystusa całą głębią swojego bycia o to, co trzeba robić, aby osiągnąć pełną wolność. Nie tyle był zainteresowany istotą bycia, co kwestiami etycznymi.

„Na pytania etyczne można dawać odpowiedzi bez zawierzenia się Chrystusowi. ’Od młodości przestrzegałem tego wszystkiego’, mówi bogaty młodzieniec, a więc zanim spotkał był Chrystusa (Łk 18,21). Kiedy Go spotkał, usłyszał od Niego: ’Jednego ci jeszcze brak’. Brak ci bycia wielkim pytaniem o inne Bycie. Nie jesteś w pełni otwarty na Dar Wolności. Nie obumierasz, nie przebywasz w kenosis. Historia spotkania bogatego młodzieńca z Chrystusem wprowadza nas w istotę duchowego wydarzenia zwanego Europą”.

To bardzo ważne zauważenie. Współczesne pytania człowieka, Europejczyka, skupiają się na kwestiach technicznych, niekiedy zahaczają o pytania etyczne (najczęściej rozumiane jako pewien zbiór reguł kodeksowych). Taka etyka nie wyrasta zatem z poznania prawdy oraz miłości dobra, a człowiek, który próbuje się nią kierować, w końcu nie ma dokąd iść, ponieważ w wyprodukowanych przez siebie rzeczach znajduje tylko siebie. Na tym polega jego nędza. Z tego też wyrasta smutek bogatego młodzieńca. Jest to także smutek współczesnego Europejczyka.

Przezwyciężeniem smutku jest odwaga stawiania pytań metafizycznych, całościowych, dotykających sedna bytu i zarazem odwaga szukania odpowiedzi na te pytania. W perspektywie chrześcijańskiej owe pytania i odpowiedzi koncentrują się ostatecznie w osobie i misterium paschalnym Jezusa Chrystusa.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr