• Piątek, 10 kwietnia 2026

    imieniny: Michała, Makarego

Bohaterowie pod cmentarnym murem

Wtorek, 1 marca 2016 (19:19)

Znalezieni po latach

Dnia 30 maja 2014 r. w Warszawie pochowano ostatniego przywódcę komunistycznego w Polsce gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Jego państwowy pogrzeb z asystą wojskową na wojskowym cmentarzu Powązkowskim wzbudził w społeczeństwie szereg kontrowersji i pytań o stan państwa honorującego dyktatora w czasie, gdy nie można odnaleźć szczątków liczonych w tysiącach ofiar komunizmu.

W szczególnie represyjnym okresie reżimu, w latach 1944-1956, w znajdującym się w sowieckiej strefie wpływów państwie uśmiercono kilkanaście tysięcy ludzi – rzeczywistych i domniemanych przeciwników komunizmu – grzebanych w utajnionych i w większości nieznanych do dziś miejscach. Wiele czynności podejmowanych przez służby „ludowego” państwa z chwilą zgonu aresztowanego, więźnia lub partyzanta nosiło wszelkie cechy działań przestępczych, których ostatecznym celem było ukrycie zwłok i zatarcie śladów mogących doprowadzić do ich odnalezienia.

 

Bezimienne groby

Większość ofiar komunizmu pochowana została na cmentarzach oraz na terenach do nich przyległych. Do 1948 r. zwłoki dostarczone na nekropolie przez tajną policję, więzienia i obozy grzebano często na kwaterach przeznaczonych do pochówków samobójców, nieznanych ofiar wypadków, mieszkańców domów opieki, szczątków posekcyjnych ze szpitali, zlokalizowanych często pod murami cmentarnymi.

W całym kraju straconych i zmarłych chowano pojedynczo lub zbiorowo w płytkich jamach grobowych o niewielkiej głębokości; w trumnach, półtrumnach, bez trumien, w papierowych lub materiałowych workach, starych siennikach, prostych, drewnianych skrzyniach, bez odzieży, w samej bieliźnie, ubraniach cywilnych, sortach więziennych, mundurach, w obuwiu i bez niego. Na zasypanych mogiłach nie ustawiano żadnych symboli religijnych ani znaków identyfikacyjnych. Sporadycznie wkopywano cementowe lub metalowe stele z numerem grobu.

Zwłoki straconych, zmarłych i zamordowanych chowano także poza cmentarzami. Dążenie do zachowania w tajemnicy przypadków śmierci powodowało, szczególnie w latach 1944-1946, podejmowanie szeregu decyzji o grzebaniu ciał w obrębach więzień, aresztów, siedzib tajnej policji politycznej – UB lub na najbliższych przylegających do nich terenach. Duża liczba zgonów przy ograniczonym obszarze możliwych do wykorzystania terenów więzień, aresztów, siedzib UB spowodowała, że ofiary chowano również w odludnych rejonach znajdujących się na obrzeżach miast lub w lasach.

Miejscami grzebania zwłok stawały się także tereny dawnych strzelnic i poligonów, gdzie wykorzystywano m.in. stare okopy, które po złożeniu ciał równano z powierzchnią ziemi. Dla szybszego zatarcia śladów po ofiarach stosowano niekiedy środki chemiczne przyspieszające rozkład szczątków. Równie skuteczną metodą było skierowanie zwłok więźniów, ale też zabitych w walce partyzantów do zakładów anatomii.

 

Przełom po latach

Dopełnieniem czynionych przez dziesięciolecia zabiegów maskujących miejsca pochówków było stworzenie skutecznego systemu barier prawno-urzędniczych uniemożliwiającego dotarcie do archiwaliów pozwalających na identyfikację grobów. Przy tak skonstruowanym i funkcjonującym mechanizmie bez większych szans na powodzenie pozostawały wysiłki rodzin ofiar usiłujących uzyskać wiedzę o miejscu spoczynku swoich najbliższych. W wielu przypadkach podejmujący takie starania sami stawali się „obiektem” zainteresowania aparatu represji.

Szansą na zmianę tragicznej spuścizny komunizmu w Polsce są działania prowadzone przez Instytut Pamięci Narodowej we współpracy z kilkoma innymi instytucjami państwowymi. W ramach projektu naukowego „Poszukiwanie nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego 1944-1956” w całym kraju badane są prawdopodobne miejsca ukrycia szczątków więźniów politycznych okresu stalinizmu.

Szczególnym polem wśród badanych jest powązkowska Łączka, gdzie w wyniku zrealizowanych tam w latach 2012-2014 prac ekshumacyjnych wydobyto szczątki stu dziewięćdziesięciu ośmiu osób. Do odnalezienia pozostało ponad dziewięćdziesięciu ludzi, których zwłoki ukryto prawdopodobnie także na Łączce. Dostępu do dołów śmierci ze szczątkami ofiar komunizmu bronią jednak pomniki ludzi zmarłych w latach 1982-1984, uznanych za zasłużonych dla Polski Ludowej.

W bieżącym roku dojdzie z pewnością – bo dojść musi – do podjęcia ostatniego etapu ekshumacji na kwaterze „Ł”. Nie ma wątpliwości, że będzie towarzyszyło im szczególne zainteresowanie społeczne i olbrzymie emocje, a sposób, w jaki zostaną zrealizowane, pokaże nam, obywatelom, jakim państwem jest Polska Anno Domini 2016.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Prof. Krzysztof Szwagrzyk