• Piątek, 10 kwietnia 2026

    imieniny: Michała, Makarego

Meksyk zawsze wierny

Sobota, 20 lutego 2016 (02:16)

Z ks. prof. Tadeuszem Guzem, kierownikiem Katedry Filozofii Prawa KUL, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler

Jakie znaczenie dla nas, Polaków, ma fakt przywiezienia do naszego kraju relikwii bł. José Sáncheza del Río. Czy jest szansa, by narodził się w Polsce jego kult?

– Jest to moim bardzo głębokim pragnieniem. Nasza pielgrzymka przekazała arcybiskupstwu w Monterrey relikwie błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki, męczennika Bożego, który oddał swoje życie, by nasz Naród w okresie bardzo silnych oddziaływań ideologii marksistowsko-leninowskiej mógł nie tylko ocalić swoją bytowość narodową, państwową i kościelną, lecz także i osobistą, i wspólnotową wiarę rzymskokatolicką. To, że nasza delegacja otrzymała dla „Naszego Dziennika” i na prośbę redakcji relikwie błogosławionego José Sáncheza del Río od arcybiskupstwa w Monterrey poprzez Jego Ekscelencję ks. bp. pomocniczego Alfonso M. Guardiolę, ma szczególne znaczenie. Być może jeszcze w tym roku odbędzie się jego kanonizacja, która jest już przygotowywana. Jeżeli się nie mylę, to będą pierwsze relikwie tego młodziutkiego, bo zaledwie czternastoletniego chłopca, które pozostaną na polskiej ziemi.

Umierał jako męczennik ze słowami na ustach: „Niech żyje Chrystus Król”.

– Pokazał nieprawdopodobną dojrzałość duchową wiary rzymskokatolickiej w okresie rewolucji komunistycznej w Meksyku, kiedy ideologia marksistowsko-leninowska chciała całkowicie zniewolić naród meksykański, pozbawiając go Kościoła Chrystusowego ze wszystkimi konsekwencjami. I oto wyrósł z głębi ducha wiary narodu meksykańskiego wielki duch poświęcenia aż do przelewu krwi, aby wzorem Jezusa Chrystusa, który „do końca nas umiłował”, zaświadczyć o swojej meksykańskiej miłości do Boga. To jest dla Polski na tym etapie dziejów o tyle ważne, że my niestety z różnych racji nie przezwyciężyliśmy ideologii marksistowsko-leninowskiej w całym tego słowa znaczeniu. Osobiście mam więc głęboką nadzieję, że błogosławiony José wraz z bł. Księdzem Jerzym – ci, którzy są klejnotami w zmaganiu o świętość naszych narodów – dopomogą nam wykorzenić ten antyboski, antykościelny, antyludzki i antynarodowy system ideologiczny materializmu ateistycznego, który miał to zuchwalstwo, żeby twierdzić, że to on jest prawdziwą postacią boskości. Jestem przekonany, że ci błogosławieni, a jak mamy nadzieję niedługo święci, zechcą nam z wysokości Nieba dopomóc w totalnym uwolnieniu się duszy i całego jestestwa naszych katolickich Narodów Meksyku i Polski od oddziaływań ideologii materializmu, działającego dzisiaj pod postacią neomarksizmu, w tym ideologii gender.

Księża w Meksyku podkreślają, że naród meksykański potrzebuje nawrócenia. Wizytę Papieża Franciszka można tłumaczyć jako czas wielkiej łaski dla tego narodu?

– Takie wydarzenia są zawsze olbrzymią duchową szansą dla danego narodu, który je przeżywa. Zrozumiałe jest, że Rok Miłosierdzia przeżywamy jako cały Kościół powszechny na świecie, ale już takie wydarzenie jak wizyta Ojca Świętego Franciszka najbardziej przeżyje naród meksykański, który dziś szczególnie potrzebuje umocnienia wiary. Możemy porównać tę sytuację duchową, administracyjną czy moralną w państwie i Kościele meksykańskim do tej, którą przeżywaliśmy w roku 1979, kiedy Ojciec Święty Jan Paweł II przybywał po swojej pierwszej oficjalnej wizycie w Meksyku do własnej Ojczyzny. Wtedy też wiązaliśmy olbrzymie nadzieje z tą wizytą, które – jak sądzę – faktycznie dalece się spełniły. A jeśli się nie spełniły, to tylko dlatego, że nie byliśmy aż tak doskonali i nie potrafiliśmy przyjąć wszystkich łask, których nam Bóg przez misję Jego wielkiego Namiestnika na ziemi wówczas ofiarował. Analogicznie jest dzisiaj z narodem meksykańskim, który dzielił się z nami podczas naszej pielgrzymki swoimi radościami i troskami wiary w aktualnym położeniu duchowym. Ich nadzieje są uzasadnione dlatego, że jeżeli najwyższy Reprezentant Chrystusa na ziemi przybywa do tego narodu, to znaczy, że przybywa nie z morzem, ale z oceanem łask. Pytanie tylko, czy naród meksykański właściwie odczyta to przesłanie Boga i zechce podjąć trud pracy nad udoskonaleniem siebie.

Widzi Ksiądz Profesor paralelę między maryjnością meksykańską a maryjnością polską?

– Bez wątpienia punktem zwrotnym w dziejach narodu i całej społeczności meksykańskiej jest objawienie Matki Najświętszej w Guadalupe. Wiemy, że było ono przełomowym wydarzeniem w dziejach katolicyzmu w Meksyku, bo właśnie dzięki niemu społeczność meksykańska masowo przeżywała swoje nawrócenie. Jeśli chodzi o liczbę pielgrzymów dziś, to sanktuarium w Guadalupe nadal jest najczęściej odwiedzanym przez pielgrzymów całego globu. Ze wzruszeniem mogliśmy widzieć, jak uroczyście i z jaką oprawą ci meksykańscy pielgrzymi oddają cześć swojej Matce i Królowej Meksyku oraz Ameryki, jak Ją tutaj nazywają. Ewidentnie widać, że jest to naród o bardzo mocnym rysie maryjnym, który mówi o mądrości tego narodu. W wierze katolickiej bowiem najwyższe miejsce pośród ludzi ma Maryja. Dlatego mądrość narodu mierzy się też kryterium maryjnym. Są tutaj bardzo wyraźne paralele pomiędzy narodami meksykańskim i polskim. Te dwa narody są nieprawdopodobnie maryjne i z tej racji można je określić w sensie myślenia chrześcijańskiego jako wzorowo mądre, ponieważ oddają cześć najdoskonalszemu człowiekowi wszech czasów, Osobie i dziełu Maryi. Świadczy to o głębi wiary.

Co Naród Polski może czerpać z duchowości Meksykanów?

– To, co przy pierwszej wizycie w Meksyku narzuciło mi się, to ich pasja wiary, spontaniczność i wielka serdeczność. Zresztą my również przez Niemców czy Holendrów, którzy do nas przyjeżdżają, jesteśmy podobnie odbierani. Oni doskonale widzą, że jest bardzo duża różnica między ich stosunkiem do wiary, Kościoła i Boga a naszym polskim. Bo my mamy w naszej naturze taką słowiańską spontaniczność, bardzo podobną według mnie do tej meksykańskiej, która ma w swoich postawach rys katolickości. Ta katolickość jest bardzo serdeczna, bo wiara katolicka jest wiarą miłości. Nie ma innej wiary, która z taką wyrazistością głosiłaby prawdę o Bogu Miłości. O tym, że zarówno Bóg Stwórca z miłości powołał świat do istnienia, jak też ten sam Bóg Stwórca w Trójcy Świętej Jedyny odkupił wszystko, co jest we wszechświecie, poza oczywiście duchami upadłymi, które utworzyły sobie piekło z tejże samej wiekuistej miłości. Mogliśmy doświadczyć w Meksyku tego, że mamy tutaj społeczność z całą pewnością w jakimś sensie ugruntowaną w wierze, która stawia na miłość Boga i na miłość drugiego jako bliźniego.

JE ks. bp Alfonso M. Guardiola powtarzał często, że jesteśmy jedną wielką rodziną.

– Najdoskonalszy typ jedności proponuje nauka bazująca na wierze katolickiej. Dlaczego? Dlatego że wiara katolicka w sposób najdoskonalszy ukazuje nam prawdę o Bogu, który jest wiecznie jeden co do Jednej Boskości, czyli natury Boskiej, ale który jest także wiecznie Trójosobowym Bogiem. Jedność w każdym wymiarze naszej bytowości osobowej czy narodowej możemy uzyskać tylko na fundamencie prawdy o Bogu Jedynym, istniejącym w Trzech Osobach. To jest ta praracja jedności. Każda inna droga czy koncepcja jedności jest iluzoryczna. Nie ma bowiem jedności bez prawdy, a zatem nie istnieje prawdziwa jedność w samym człowieku i między ludźmi bez prawdziwego Boga. Ksiądz biskup Alfonso jako biskup pomocniczy archidiecezji Monterrey bardzo często w swoich spotkaniach z nami czy w kazaniach, które do nas kierował (najczęściej, zdumiewająco dla nas, w języku polskim!), poruszał bardzo ważny punkt, jakim jest dla niego kwestia jedności. Zrozumiałe jest, że tę jedność ks. bp Alfonso rozumie jako jedność wewnątrz jego narodu meksykańskiego, ale również jako jedność między narodami, co jest zgodne z treścią modlitwy arcykapłańskiej wcielonego Syna Bożego i zarazem Syna Niepokalanej Matki Bożej Maryi. Zauważyliśmy jednak, że ta kwestia jedności jest tu pewnym problemem wynikającym ze złożonej tożsamości bytowej wielu.

Dlaczego?

– Przede wszystkim bytowość i cywilizacja narodu meksykańskiego mają wielorakość swoich korzeni narodowych, które dzisiaj nazywa się narodem czy społecznością meksykańską. Doskonale wiemy z historii tego narodu, że rodowe korzenie współczesnych pokoleń Meksykanów tworzą różne rodziny z tej półkuli Ameryki, ale także i Europy. Zapewne w tym wołaniu ks. bp. Alfonso o jedność z nami jako Polakami i katolikami wyraziła się jakaś duchowa radość księdza biskupa z faktu, że odpowiedzieliśmy pozytywnie na jego zaproszenie i przybyliśmy tutaj, żeby wspólnie się modlić i dyskutować o bardzo wielu zagadnieniach, a tym samym ugruntowywać jedność całej rodziny ludzkiej jako cel naszego jedynego Boskiego Nauczyciela. To bez wątpienia rodzi najpierw radość ducha i serca. Pomimo tego, że mieliśmy niewiele czasu, to mogliśmy w różnych sytuacjach dotknąć nawet tych najgłębszych struktur w duchowości, racjonalności, wolitywności czy emocjonalności współczesnego Meksyku. Zarówno jeśli chodzi o struktury nauki i edukacji, pracy i egzystencji, Kościoła i wiary czy postaw moralnych, jak też zmagań ideologicznych w sensie różnych struktur deformacyjnych, które mają negatywne oddziaływanie na różne aspekty życia obecnego Meksyku z jego około 120-milionowym narodem.

Na jakie problemy społeczne i religijne zwrócił szczególną uwagę JE ks. bp Guardiola?

– Rozmawialiśmy o kwestiach edukacji i racjonalności w wierze czy w samym życiu Kościoła. Piękno wiary, ta wzruszająca i porywająca nas spontaniczność i serdeczność wiary meksykańskiej – to jeden jej wymiar. Innym wymiarem wiary jest podłoże racjonalności, na co zwracał uwagę jeszcze jako kardynał Ojciec Święty Benedykt XVI. Każdy człowiek powinien starać się bowiem o odpowiednią kulturę własnego rozumu. Dlaczego to takie ważne? Według św. Tomasza z Akwinu łaska wiary jako boskiej cnoty, wlanej w naszą duszę, jest podarowana człowiekowi, a konkretnie jego rozumowi, byśmy mogli w pełni poznać prawdę. W tej pracy nad rozumem żaden naród przez drugi nie może zostać zastąpiony, owszem jeden drugiemu może okazać się dalece pomocny, ale droga do Prawdy jest jakoś przedziwnie niepowtarzalnie osobista i niepowtarzalnie narodowa, stąd każdy poszukuje, głosi, broni i wyznaje swoją wierność względem Prawdy Bożej i każdej innej w oryginalny sposób, czego świętymi przykładami są nasi wspaniali męczennicy i bezkompromisowi świadkowie Prawdy naszych czasów: Ksiądz Jerzy i José. Oni obydwaj swoją miłością kapłańską i chłopięcą do Boga jako Najwyższej Prawdy oraz miłością do nietykalnej prawdy o godności naszych narodów w obliczu ich negacji przez tę samą ideologię zasadniczo zakłamanego i nienawidzącego Boga i człowieka marksizmu-leninizmu dostarczyli nam dowodów na to, że zarówno jako duchowni, jak i świeccy wierzący w każdym pokoleniu, w każdym czasie i w każdym zakątku tej ziemi możemy osiągnąć osobistą świętość jako szczyt naszego istnienia, ale tylko w permanentnej przyjaźni z wiecznie Świętym Bogiem i Królem Wszystkich Świętych w Królestwie Niebieskim, co jest przecież celem wszystkich celów życia ludzkiego w kosmosie.

Dziękuję za rozmowę.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Piotr Czartoryski-Sziler