Dziś w „Naszym Dzienniku”
Nie bójmy się pracy i służby dla Ojczyzny
Czwartek, 31 grudnia 2015 (02:15)Z JEm. ks. kard. Henrykiem Gulbinowiczem, metropolitą seniorem archidiecezji wrocławskiej, rozmawia Marek Zygmunt
Eminencjo, rok 2016 przebiegać będzie pod znakiem jubileuszu 1050-lecia chrztu Polski. Z racji swojej biografii Ksiądz Kardynał patrzy na początki chrześcijaństwa z wyjątkowej perspektywy.
– Pochodzę z Wileńszczyzny. Chrześcijaństwo obrządku rzymskiego przyniosła tam królowa Jadwiga, gdy poślubiła Władysława Jagiełłę i kiedy w 1385 roku została zawarta unia między Polską a Litwą. Wyrastałem w tamtych warunkach, dlatego dobrze znam tamte zwyczaje. Są bardzo ciekawe, bo należą do liturgii Kościoła rzymskiego, wyrosły na jego podstawach.
W grudniu 1975 roku zostałem decyzją Pawła VI przeniesiony z Białegostoku na służbę do archidiecezji wrocławskiej. Tutaj zacząłem spotykać się z tymi faktami, które miały miejsce w roku 966. Wywnioskowałem z tego, że bardzo ważne jest życie z sąsiadami, utrzymywanie z nimi dobrych kontaktów. Książę Polan Mieszko I poślubił czeską księżniczkę Dobrawę. To ona przyniosła do Polski chrzest w obrzędzie rzymskokatolickim. Postawiła warunek księciu, że wyjdzie za niego za mąż, jeśli on przyjmie chrzest.
Jak umacniał się katolicyzm na naszych Kresach Zachodnich?
– Niecałe 34 lata po chrzcie Polaków, w roku 1000, powstała diecezja wrocławska. Wszystko działo się za panowania cesarza Ottona III, a Papieżem był wtedy Sylwester II. Życie na tych terenach rozwijało się bardzo dobrze, przede wszystkim religijnie. Starał się o to również kolejny książę. Był nim Bolesław Chrobry. Tamten wiek i ówcześni władcy panujący na obecnych terenach Dolnego Śląska zapoczątkowali istnienie naszego państwa. I to jest piękna karta historii.
Czasy się zmieniały. Ziemie Dolnego Śląska przechodziły pod władanie różnych władców. Dopiero po II wojnie światowej Dolny Śląsk wrócił do Polski. Ludzie, którzy przybyli tutaj w ramach tzw. repatriacji z przedwojennych wschodnich terenów Rzeczypospolitej Polskiej, zobaczyli zrujnowany Wrocław. Nie usiedli na tych ruinach, nie płakali, że los ich tak skrzywdził, tylko zabrali się do roboty. Za to należy się im wielki hołd. Budowali swoje nowe życie, a kolejne pokolenie wychowywali w duchu współpracy z Panem Bogiem, z Kościołem katolickim, z ludźmi. Tak jest do dziś i myślę, że ta cecha pięknie wyróżnia mieszkańców Dolnego Śląska.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym