• Piątek, 10 kwietnia 2026

    imieniny: Michała, Makarego

POD PATRONATEM NASZEGO DZIENNIKA

Muzyka jest darem

Piątek, 20 listopada 2015 (02:10)

Z Michałem Lorencem, kompozytorem muzyki filmowej, prelegentem VIII Międzynarodowego Kongresu „Katolicy i sztuka”, który dziś rozpoczyna się w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler

Jakie jest Pana zdaniem miejsce i znaczenie sztuki w relacji do wiary katolickiej we współczesnym świecie?

– Malejące, a wręcz powiedziałbym, że osiąga rezultat przeciwstawny do zamierzonego. Związane jest to z silnym atakiem na wartości chrześcijańskie, który jest tak widoczny na świecie. Moje postrzeganie rzeczywistości nie musi oczywiście pokrywać się z metodologią naukową czy obserwacjami fachowymi. Dzielę się uwagami, które dotyczą wyłącznie mojego punktu widzenia. Nie mogę tego rozciągnąć na jakąś ogólną syntezę czy zasadę, ale wydaje mi się, że walka z wiarą wyraźnie pogłębiła się od upadku komunizmu. W epoce komunizmu chrześcijaństwo było używane jako narzędzie walki z systemem i wygodnym alibi dla ludzi, którzy nie podzielają światopoglądu chrześcijańskiego i jednocześnie walczyli z komunizmem. Dziś obserwujemy wyraźną walkę z chrześcijaństwem.

Nie uważa Pan, że to odcięcie się od chrześcijaństwa w sztuce stanowi niejako duchową „ucieczkę od Polski”, od naszej tożsamości narodowej?

– To prawda. Wydaje mi się, że to, co w tej chwili widzimy w sztuce i przestrzeni publicznej, jest absolutnym spełnieniem snów Józefa Stalina i Adolfa Hitlera na temat roli chrześcijaństwa w dzisiejszym świecie. Oni mogliby uczyć się pewnych zachowań i form walki z wiarą od współczesnych intelektualistów. Zdarza się, że twórcy sięgają wprost po profanację bądź bluźnierstwo, lecz jak zwykle w przypadku takich agresywnych działań wystawiają one świadectwo tej osobie, która takich środków używa. Na szczęście widzę tu też jaśniejsze miejsca, gdyż wielu artystów zaczyna dostrzegać wartość naszej XIX-wiecznej muzyki, często bardzo niewspółczesnej i nieodkrytej, i dokonuje rekonstrukcji wspaniałych utworów, które mogły ulec zapomnieniu. Mowa tu przede wszystkim o nurcie narodowym w muzyce, który obudzony sto lat temu, wciąż jest żywy i aktualny. Natomiast identyfikowanie wszystkiego z chrześcijaństwem jest trudne.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Piotr Czartoryski-Sziler