• Piątek, 10 kwietnia 2026

    imieniny: Michała, Makarego

Jedyna taka Niepodległa

Środa, 11 listopada 2015 (08:57)

W 1918 roku Polacy dobijali się o własnych siłach państwa. Trzeba było zbudować od podstaw szkolnictwo, służbę zdrowia, życie akademickie.

Osaczone przez nieprzyjaciół, otoczone międzynarodową niechęcią, dźwigało się państwo polskie z niebytu po wielkiej wojnie. Kolejnej nikt się nie spodziewał, a z kreślarskich stołów schodziły w dwudziestoleciu plany mające dać tej nowej Polsce mocną pozycję w Europie.

Dziwny był to kraj: zlepek peryferii trzech wielkich mocarstw, w którego środku zionęła potężna cywilizacyjna dziura. Im bliżej centrum, tym biedniejszy, bez dróg, kolejowych połączeń, z rolnictwem jak za króla Ćwieczka, tonący w bezrobociu i najzwyklejszej nędzy.

Piłsudski powiadał, że Polska jest jak obwarzanek: wszystko, co najlepsze, ma na brzegach. Ale nawet o te „brzegi” walczyć musiała od samego początku: Powstania Śląskie dały nam zagłębie i węgiel, zwycięska wojna z Ukraińcami, a potem bolszewikami pozwoliła zachować Małopolskę Wschodnią z jej nie tylko kulturotwórczym, ale i roponośnym bogactwem. Zwycięstwo 1920 roku, odniesione wbrew światu, gotowemu sprzedać nas Moskwie, i późniejsze targi w Rydze z sowieckimi komisarzami pokrzyżowały plany bojącego się ZSRS Zachodu, by Polska kończyła się na Bugu. Powstanie Wielkopolskie przyłączyło bogate Poznańskie, wyprawa na Wilno ocaliła dla nas na czas jakiś kawał ziemi z Ostrą Bramą. Ale za przyzwoleniem mocarstw Czesi wyszarpnęli nam Zaolzie, mszcząc się na mieszkańcach, a z Gdańska uczyniono jątrzący przyczółek niemiecki o dziwacznym prawno-politycznym statusie „wolnego miasta”.

Nikt w Europie nie życzył sobie silnego organizmu w Europie Środkowej – nie oglądając się na londyny, berliny i paryże, Polacy dobijali się o własnych siłach państwa. Po 1918 roku trzeba je było tworzyć na ziemiach ogołoconych wojną, ograbionych przez zaborców. Zniszczona była połowa taboru kolejowego i ponad połowa dworców, stanęły prawie wszystkie warsztaty kolejowe, w perzynę poszły tysiące mostów, o budynkach nie wspominając. Wielkie połacie ziemi leżały odłogiem, bo uprawy zniszczyła wojna, przetrzebiła też liczbę zwierząt hodowlanych.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Anna Zechenter, IPN Kraków