• Piątek, 10 kwietnia 2026

    imieniny: Michała, Makarego

Do Polski trzeba dorastać

Wtorek, 10 listopada 2015 (01:05)

Z Joanną i Jarosławem Szarkami rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler

Od lat wydają Państwo książki dla dzieci przybliżające w atrakcyjny sposób historię Polski. Jak zachęcać dziś młode pokolenie do tego, by poznawało i wzorowało się na postawach wielkich Polaków, dumnych z naszej historii?

Joanna Szarkowa: – Prymas Tysiąclecia Stefan Wyszyński mówił, żeby wydobywać z dziejów to, co jest szlachetne, i pokazywać te rzeczy, z których możemy być dumni, byśmy mogli je później naśladować. Żeby Ojczyznę pokochać, trzeba ją najpierw poznać. Niestety, w III RP wmawiało się nam jak najgorsze rzeczy, co dobrze określa termin „pedagogika wstydu”. W swoich książkach dla dzieci i młodzieży staramy się pokazywać bohaterów, którzy mogą być dla nich dobrymi przykładami i wzorami. Takich postaw trzeba uczyć od najmłodszych lat, kształtować charaktery. Jeżeli nie przekażemy najmłodszym elementarnych wartości, to później może być z tym problem. Gdy pytamy podczas spotkań dzieci z klas I-III, co jest w życiu najważniejsze, to odpowiadają: rodzina, wiara, prawda, ale już w gimnazjum, że pieniądze. Jarosław Szarek: – Trzeba odbudować dumę z bycia Polakiem. Przez ponad stulecie nie było nas na mapach Europy, która zaakceptowała bezprawny gwałt, jaki dokonało na nas trzech naszych sąsiadów, a my przetrwaliśmy. Przez ponad wiek byliśmy germanizowani, rusyfikowani, a ludzie, którzy przyjeżdżali tutaj, aby nas wynarodowić, często sami lub ich dzieci stawały się Polakami. Nie istniało państwo, ale trwał Naród ze swą kulturą. Polskość była atrakcyjna, ona przyciągała. Podobnie w czasach PRL. Mieliśmy Prymasa Wyszyńskiego, Jana Pawła II, „Solidarność”. Zniewolona Polska nie pogodziła się z wyrokiem, jaki na nią wydano. Dysydenci w Związku Sowieckim, Czechosłowacji, NRD, na Węgrzech uczyli się języka polskiego, aby czytać książki, ukazujące się w PRL poza zasięgiem cenzury albo oficjalnie. Polszczyzna była językiem wolności. Cieszyliśmy się większą swobodą nie dlatego, że mieliśmy lepszych komunistów, ale o tę wolność stale się upominaliśmy i inspirowaliśmy innych. W III RP nastąpiło kompletne odwrócenie tej sytuacji. Nagle wszelkimi sposobami środowiska opiniotwórcze, które zawładnęły świadomością w okrągłostołowej republice, czyniły wszystko, aby zabić w nas poczucie dumy, skolonizować, a z polskości uczynić skarlałą karykaturę. Nastała „moda” na duchową „ucieczkę od Polski”, czemu poddała się większość środowisk artystycznych, intelektualnych. W sferze destrukcji narodowej tożsamości III RP ma większe osiągnięcia niż PRL. Wtedy był jeszcze jasny podział między dobrem a złem. Współczesny relatywizm rozmył te granice, zło pięknie opakował i miał czym kusić. Dzisiaj już rozpoznaliśmy ten system i skuteczniej się bronimy, czego dowodem są wybory Polaków w 2015 roku. Ale jeszcze w końcu pierwszej dekady XXI wieku wydawało się, że III RP zwyciężyła. Stąd pomysł, aby zacząć od początku, od kształtowania i wychowania najmłodszych Polaków.

Praca u podstaw?

Jarosław Szarek: – Tak, w sensie próby odbudowania duchowej wrażliwości na Polskę. Zachęcał nas do tego i tak też to rozumiał śp. Janusz Kurtyka. Chodzi o budowanie Narodu na pozytywnym micie, na umiłowaniu wolności i sile ducha płynącej z katolicyzmu, z istniejącej od 1050 lat ochrzczonej Polski. Joanna Szarkowa: – Nawiązujemy do dobrych i sprawdzonych XIX-wiecznych wzorów, kiedy Polski nie było, a Naród istniał bez państwa, a dzisiaj też funkcjonuje ono tylko teoretycznie. Mimo trudnej sytuacji politycznej Polacy potrafili się jednoczyć i podtrzymywać na duchu, co pozwalało im przetrwać i pozostać Narodem. Jeden z legionistów – Józef Herzog opowiadał, że gdy chodził do gimnazjum przed I wojną światową, nie uczono ich nienawidzić Polski, lecz ją kochać. Mimo że była to szkoła pod zaborami, oni wszyscy czytali Sienkiewicza, romantyków, klasykę, którą w III RP wyrzucało się ze szkoły.

Dziś z podstawy programowej wycięto wiele z tych lektur, które przed wojną wchodziły do ścisłego kanonu.

Jarosław Szarek: – Musimy przywrócić szkole polską literaturę i kulturę, bo dziś nierzadko jej absolwenci nie mają pojęcia o elementarnych faktach, nazwiskach, miejscach, czego efektem jest zerwanie międzypokoleniowego kodu kulturowego. Młody człowiek chce, żeby było łatwo i przyjemnie, czyli jak najmniej obowiązków, lektur, nauki, to jest naturalne i tak było zawsze. Ale od tego są pedagodzy, nauczyciele, od tego jest szkoła, żeby to wyegzekwować, a nie obniżać wymagania. Argumenty, że skoro młodzież nie czyta, to likwidujemy lektury, są absurdalne, chyba że komuś potrzebna jest tania siła robocza. Dzisiaj jednym z najważniejszych wyzwań, przed jakimi stoimy, jest odbudowa polskiej szkoły w sferze wychowawczej, duchowej, przekazywania nie tylko wiedzy, ale fundamentalnych wartości i ojczystego kodu kulturowego.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Piotr Czartoryski-Sziler