• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Jesteśmy od tego, żeby pomagać pielgrzymom

Piątek, 9 listopada 2012 (14:06)

Z Danutą Stoszek, pracownikiem PKP Intercity, kierownikiem pociągu Telewizji Trwam (biały) wiozącego Rodzinę Radia Maryja do Rzymu, rozmawia Bogusław Rąpała.

 

Powierzono Pani prowadzenie tego pociągu pod względem organizacyjnym. Co to dokładnie oznacza?

- Pociąg został przez nas przygotowany, tzn. oznaczony – nakleiliśmy napisy Telewizji Trwam, numery wagonów, w każdym przedziale położyliśmy specjalną, przygotowaną przeze mnie gazetkę z programem podróży, informacjami o Rzymie oraz ważną rozmową z o. Waldemarem Gonczarukiem. Ja i moi koledzy jesteśmy od tego, żeby pomagać naszym pielgrzymom w trakcie podróży. Staramy się wszystkim pomóc, a niemożliwe załatwiać w pierwszej kolejności. Udaje się, choć przykro mi, kiedy nie jesteśmy w stanie spełnić wszystkich oczekiwań.

Podróżni mówią o Pani bardzo ciepło „pani Danusia” i podkreślają serce, jakie im Pani okazuje. 

- Chodzę po przedziałach, rozmawiam z ludźmi, próbuję zapoznać się ze wszystkimi. Wielu z nich zaprasza mnie do siebie. To cieszy, bo pokazuje, że biuro Koltur, organizator tego wyjazdu, stanął na wysokości zadania. Wzrusza mnie, kiedy ludzie mi dziękują i pytają, kiedy będzie następna pielgrzymka, bo chcieliby znów ze mną gdzieś pojechać.

Pierwszy raz podróżowała Pani z Rodziną Radia Maryja?

- Tak, nigdy wcześniej nie miałam takiej okazji. Mój mąż ogląda Telewizję Trwam. Radia słucham bardzo rzadko. Ale widzę, że to, co się mówi o słuchaczach Radia Maryja, gdy pogardliwie nazywa się ich „moherami”, jest bardzo krzywdzące. Dopóki nie poznałam Rodziny Radia Maryja, byłam na to obojętna. Teraz uważam, że to Radio jest bardzo potrzebne, szczególnie ludziom starszym. Oni są wyobcowani przez swoje własne rodziny i bardzo potrzebują, żeby do nich mówić i ich słuchać. Radio Maryja daje im taką możliwość i to jest wspaniałe. Ich dzieci wyjeżdżają, wnuki odwiedzają raz na jakiś czas, a ci starsi ludzie są pozostawieni samym sobie. W Radiu Maryja otrzymują to, czego najbardziej potrzebują.

Wiąże Pani z tą pielgrzymką osobiste przeżycia?

- Muszę powiedzieć, że bardzo przeżyłam tę pielgrzymkę. Gdy o tym mówię, łzy same napływają mi do oczu ze wzruszenia. Osiem lat śpiewałam w chórze katedry łódzkiej. Wraz z nim miałam zaszczyt występować dla  Jana Pawła II w czasie jego wizyty w Polsce w 1987 roku. Śledziłam przebieg jego pontyfikatu i jak wszyscy Polacy bardzo przeżyłam jego śmierć. Nigdy dotąd nie byłam w Rzymie. Teraz mogłam tam być i poczuć jego obecność.

Dziękuję za rozmowę.

 

Bogusław Rąpała